Najlepiej podążać ścieżką którą się zna?

07 wrz 2010
komentarze (41) 07.09.2010 - 14:23 - napisała Linka_91

NYDailyNews.com opublikowało recenzję ''A Thousand Suns''. Powiem tylko, że znacznie różni się od tych, które dotychczas pojawiły się w sieci:

Po dwóch pierwszych utworach z nowego albumu Linkin Park nie będziesz miał pojęcia, kogo słuchasz. Kawałek otwierający płytę zawiera głos, który brzmi jak kobiecy albo jak kogoś, kto naśladuje Justina Biebera. Druga piosenka brzmi jak coś z filmu science-fiction klasy C.

Trzeci [utwór - dop. tłum.] wcale nie rozjaśnia sytuacji. Naniesiony syntezatorowymi brzmieniami kawałek przywołuje na myśl piosenkę zespołu New Order, a potem odrzuca jako zbyt wiotką jak na lata '80.

Czy wszystko to może pochodzić od jednego z najbardziej popularnych i cynicznych rap-rock/nu- metalowych zespołów ostatniej dekady?

Najwyraźniej Linkin Park wbija głęboko zęby w rękę, która karmi ich ''A Thousand Suns.'' Na wszelki wypadek, jeśli umknęło Wam ich pozowane wejście, zastanówcie się nad słowami z kawałka trzeciego: ''I'm sitting in the smoke of bridges I have burned.'' Albo nad tymi z urywka czwartego: ''Everybody wants the next thing to be just like the first/I am not a robot/I am not a monkey.''

W rzeczywistości są niesamowicie bogatymi gwiazdami rocka, którzy w ciągu ostatnich ośmiu lat tylko w swoim kraju sprzedali więcej niż 18 milionów płyt, w dużej mierze ogłupiając to, co pozostało z głównego nurtu rocka.

Prawdopodobnie ta mamona przekupiła całą wolność, której moglibyście się spodziewać na czwartym albumie. Jednak, żeby zasłużyć na tą wolność, potrzebujesz umiejętności i postaci wartych wyciągnięcia. Nic z przeszłości czy teraźniejszości Linkin Park nie wskazuje na to, że coś takiego wchodzi w grę.

Wyobraźcie sobie, że Limp Bizkit nagle decyduje się pójść na całość w kierunku Pink Floyd. Albo Nickelback realizuje idee wczesnego albumu Briana Eno. Mamy tutaj widoczny dowód żałosnej skali ambicji a talentu. Zespół opisał album jako ''surrealistyczny'', co prawdopodobnie oznacza, że wiele utworów zaciera się wzajemnie. Nie mniej niż 15 kawałków gnieździ się na ciasnym 47-minutowym krążku, wiele z nich to przerywniki, albo bardziej dokładnie, jak wynika z przesłanek - dźwiękowe przerywniki.

Nie jest tajemnicą, kogo zespół miał na celowniku jako wzór do naśladowania. ''Blackout'' ze sztucznie kreowanymi na paniczne dźwiękami syntezatora, brzmi jak wykastrowane Nine Inch Nails. ''Wretches and Kings'' zmierza, niestety, do gitarowych dźgnięć i politycznie oskarżycielskich tekstów zespołu Rage Against the Machine. Jeśli Linkin Park porzuciło swoje stare formuły, to widocznie tylko po to, by zwinąć je wyżej wspomnianym.

W tym albumie największe ryzyko stanowi wyciszenie wokali i spowolnienie rytmu. ''Waiting for the End'' zawiera najdelikatniejszy do tej pory wokal Chestera Benningtona, podczas gdy utwory, takie jak ''Iridescent'' skupiają się na torturujących riffach pianina. Niestety Bennington wciąż ma nosowy głos i skomlenie najbardziej nieefektownych wokalistów emo, podczas gdy raper Mike Shinoda nadal brzmi jak Vanilla Ice - bez ulicznej wiarygodności.

Teoretycznie to dobrze, że tym razem Linkin Park nie chce powtarzać samych siebie. Ale kiedy talent leży w wymiocinach frazesów najlepiej podążać ścieżką, którą się zna.

Trzeba przyznać, że autor recenzji nie pozostawił na Linkin Park suchej nitki.

Komentarze

Odpowiedz #Ev3nement w zeszłym roku napisał/a:

No ktoś to nazwał po imieniu.

Odpowiedz DarthRadeX w zeszłym roku napisał/a:

AMEN!

Odpowiedz Kicaj w zeszłym roku napisał:

Mi się przypomina stare dobre porzekadło: "jak coś jest do wszystkiego, to jest do dupy" - i to idealnie pasuje do obecnej sytuacji. Jak będą chcieli na siłę robić coś nowego i innego to odbije się to znacząco na jakości. Mogę być nawet pewny, że żaden kawałek z ATS nie wciągnie mnie tak jak stare, dobre utwory, a jedynie będę słuchał tej płyty troszkę się zmuszając i wmawiając sobie, że jest dobra. Nawet na MTM są kawałki, które wywołują u mnie dobre emocje, boję się, że tu tak nie będzie.

Odpowiedz Nook w zeszłym roku napisał:

z jednym się nie zgodzę. dobry rap nie musi mieć tzw. street credibility. poza tym bow down.

Odpowiedz pc00 w zeszłym roku napisał:

Mówi o tym samym co większość z nas więc ameryki to on nie odkrył;]

Odpowiedz linkina_16 w zeszłym roku napisała:

Wow... Niezła ta recenzja. Widzę tutaj słowa niektórych osób z ZION-a. Ciekawie się robi...Aż boję się jeszcze bardziej tego 14 września,(licząc na przeciek-12-13)...

Odpowiedz martinez w zeszłym roku napisał:

Waiting For The End na myspace.com/linkinpark!

Odpowiedz linkinparkxero w zeszłym roku napisała:

prosto z mostu

Odpowiedz Nathan w zeszłym roku napisał:

jak dla mnie to za łagodna ta recenzja...

Odpowiedz Macigade w zeszłym roku napisał:

Niestety recenzent slyszal calos albumu wiec nadziei coraz mniej

Odpowiedz kinqa w zeszłym roku napisała:

<3<3<3 dla autora recenzji!

Odpowiedz magic22 w zeszłym roku napisał:

niech sie tylko 'chesterlp' dowie co autor napisał...
W sumie to jest nadzieja. Jesli wiecej bedzie takich głosów, moze LP dojdzie do wniosku ze chyba jednak trzeba wrocic do tego co sie na prawde umie robic, a nie do tego co tylko sie chce...
Jesli nie, to pozostaje nam coroczne czekanie na kolejne LPU...

Odpowiedz juri99 w zeszłym roku napisał/a:

waiting for the end jest dobre;) chociaż tyle ;]

Odpowiedz kinqa w zeszłym roku napisała:

Tak i na LPU znów dostaniesz audio z koncertów jako exclusive :/

Odpowiedz dRagin w zeszłym roku napisał:

No cóż, nawet ja przyznam, że autor tej recenzji ma rację.Przekombinowali z trochę.

Odpowiedz linkinparkxero w zeszłym roku napisała:

tylko, że kiedyś skończą się porządne dema i zaczną te z ATS

Odpowiedz Nyks w zeszłym roku napisała:

@ magic22

mam nadzieje ze tak się stanie...

Odpowiedz stawar28 w zeszłym roku napisał/a:

Waiting for the end ssie pałkę, a tak się napaliłem na ten kawałek.. już wolę the catalyst które wypada na tle wfte całkiem nieźle.

Odpowiedz magic22 w zeszłym roku napisał:

Ostatnio wrocilem do nagran Xero: 'Fuse', 'Stick'n'Move'...
Sentyment zaczyna mnie zżerać... A co dopiero będzie jak poslucham ATS? Oczekiwanie zaczyna zamieniac sie w przerażenie.
Ciekawe czy 'ostra krytyka' wpłynie na przyszłą płytę i na szybkość jej nagrania...

Odpowiedz Kade w zeszłym roku napisał:

Zapowiadają się niezwykle chaotyczne chwile dla LP. Nie słyszałem jeszcze ATS, a już jestem cholernie ciekaw jak będzie brzmieć następny album. ^^ Na ogół nie mam zamiaru uznawać tej recenzji za zgodną z prawdą lub chociaż bliską prawdzie, dopóki całego ATS sam nie przesłucham. Recenzenci muzyczni to zwykli słuchacze, którzy umieją pisać trochę lepiej niż przeciętny człowiek. Nie mam powodu by się sugerować tym tekstem.. Zwłaszcza że pełno w nim jadu, a mało sensownej krytyki.

Odpowiedz pc00 w zeszłym roku napisał:

magic22 raczej tak bo jak sami mówili chcą jak najszybciej wrócić do studia;]

Odpowiedz Nyks w zeszłym roku napisała:

ja się wole wstrzymać co osądu do premiery...
jednak jednego jestem pewna : wolałabym żeby stare LP wróciło ><

Odpowiedz Nyks w zeszłym roku napisała:

co do*

Odpowiedz qerezz w zeszłym roku napisał/a:

"Bennington wciąż ma nosowy głos i skomlenie najbardziej nieefektownych wokalistów emo" - to zdanie dyskwalifikuje powyższy tekst jako obiektywny. Czego jak czego, ale głosu Chesterowi odmówić nie można - ogromna skala, niezmordowane gardło i płuca jak u bokserów wagi ciężkiej. Koleś przesadził ewidentnie.

Odpowiedz Linkinka_LP w zeszłym roku napisał/a:

"brzmi jak wykastrowane Nine Inch Nails" hahahaha autor recenzji rządzi!!! :D:D:D

Odpowiedz Kamilinho8 w zeszłym roku napisał/a:

qerezz : racja, te słowa świadczą o tym, że recenzja została napisana przez kogos kto skreśliłby każdy album LP, chociazby ze względu na głos chestera. Nie powiem, że bardzo mi się podobają te 25 sekundówki, ale napewno nie skreślam całej płyty

Odpowiedz qerezz w zeszłym roku napisał/a:

No i prawidłowo - tak samo jak nie ma się co jarać komentarzami typu "ten album kopie tyłki!", podobnie jest z powyższym. Album jest inny, mniej gitarowy, dalszy od HT jeszcze bardziej niż MTM, ale żeby z tego powodu komuś odbierać talent wokalny to przechodzi wszelkie pojęcie. Przykładowo: 17sekundowy krzyk z "Given up" nie wziął się z syntezatora, wiem, bo byłem na Stadionie Śląskim i słyszałęm to na żywo.

Odpowiedz Kicaj w zeszłym roku napisał:

na Stadionie Śląskim NIE GRALI Given Up - od tego zacznijmy. ALe fakt faktem, Chesterowi nie można zarzucić prawie nic do jego głosu. Jak dla mnie główna zaleta LP.

Odpowiedz Linkinka_LP w zeszłym roku napisał/a:

Kicaj> jak nie grali?! przeciez grali ;]

Odpowiedz Linkinka_LP w zeszłym roku napisał/a:

Kicaj> ej sorry, mój błąd,nie grali

Odpowiedz Kicaj w zeszłym roku napisał:

hehe, nic się nie stało:) pamiętam po prostu, że wszyscy czekali aż usłyszą to na żywo a potem byliśmy zawiedzeni...trochę szkoda, ale i tak koncert dobry (mimo że w dzień)

Odpowiedz Trojek w zeszłym roku napisał/a:

brawo autor:)

Odpowiedz Szelon w zeszłym roku napisał/a:

Gdyby tylko więcej krytyków miało jaja jak ten i nie lizało im dupy na każdym kroku to byłaby jakaś iskierka nadziei... Jednak co im po jednej recenzji jak reszta krytyków się zachwyca gównem na miarę ATS... Nie zgadzam się ze wszystkim w tym artykule ale fajnie że ktoś w końcu zszedł na Ziemię. Boże daj więcej takich odważnych a LP nam się "naprawi"

Odpowiedz lostek815 w zeszłym roku napisał:

A może po prostu reszcie krytyków się podoba? Osobiście nie nastawiam się zbyt pesymistycznie. Co prawda po Waiting For The End nie ma szału, ale za to dłuższy fragment Burning In The Skies znowu robi nadzieję. Poza tym ze snippetów podobały mi się 4 piosenki, a nie było w niej BITS... spodobała mi się dopiero dłuższa i przypuszczam, że większość utworów tez mi się spodoba.

Odpowiedz lostek815 w zeszłym roku napisał:

Recenzja jest zbyt chamska wg mnie, zwłaszcza z tym "nosowatym głosem" i "skomleniem". Rozumiem, że płyta może się nie podobać, ale, żeby najeżdżać od razu na wokalistów to już przesada. Chester ma świetny głos, a Mike genialnie rapuje i to jest fakt. Autor recenzji jest głupim ćwokiem i to też fakt ;)

Odpowiedz Jax w zeszłym roku napisał:

Standardowo, na lplive zjechali ten artykul, NYD to wg nich shit newspaper .

Odpowiedz qerezz w zeszłym roku napisał/a:

W takim razie przepraszam za błąd, ale pamiętam moment podobnego krzyku i nie było to Faint. Ale nie będę się kopał z koniem:D

Odpowiedz L_PaRk w zeszłym roku napisała:

juz dawno ktoś powinien wylac na nich kubeł zimnej wody...

Odpowiedz Webslinger w zeszłym roku napisał/a:

Pier...enie w bambus

Odpowiedz D.Moll w zeszłym roku napisał:

qerezz był krzyk w Chorzowie, był na koniec BTH :)

Odpowiedz American Heart w zeszłym roku napisał/a:

Wiecie co, krytyka krytyką, ale nazywanie albumu "gównem na miarę ATS" przed jego usłyszeniem, jest tak jakby troszkę nie na miejscu... Jak dla mnie to LP zawsze mocno stawiało na miksowanie piosenek, a trzeba zauważyć, że od HT minęło prawie 10 lat. Zmieniła się technika- zmieniła się muzyka. Proste.

Dodaj komentarz

Dodawanie dalszych komentarzy zostało zablokowane.