'A Thousand Suns' - wyciekło!

Najnowszy album Linkin Park, A Thousand Suns wyciekł właśnie do sieci!
Zabrania się umieszczania linków w komentarzach i na forum. Jeśli ktoś jednak się nie zastosuje, "nagrodzimy" banem.
Komentarze
Obecnie słucham Robot Boy...tej piosenki bym nawet na MTM nie dał, bo jest tak słaba...Burning In The Skies - całość lepsza niż snippet, ale nie powala. When They Come For Me - ciekawa piosenka, ale jakiegoś wielkiego szału nie ma. Jornada Del Muerto w połowie...w normalnych warunkach pomyślałbym, że to kontynuacja Robot Boy.
Ściągnięte, przesłuchane, usunięte i tyle można powiedzieć. Obraz nędzy i rozpaczy, niech się cieszą że dzięki marce jaką wypracowali, uda im się sprzedać tą płytę naiwnym ludziom. Powiem wam jedno, gdyby nagrał to jakikolwiek debiutujący zespół, ten album przeszedłby bez jakiegokolwiek echa.
DarthRadeX - zgadzam się z Tobą w 100%. Jestem ich wielkim fanem...Do MTM się przekonałem i płyta mi się bardzo podoba, ale to...jestem przy 8 piosence i zwyczajnie mi się nudzi...Też chciałem przesłuchać album w specjalnej atmosferze, ale widzę, że póki co nie ma po co. Jestem cholernie zawiedziony...Z ich album uważałem za średniawe tylko session, NBL, CFTI, HHH, IB - to wszystko, a tutaj...hehe same średniawy lecą. Zaczyna się Blackout - zobaczymy.
no na to czekałem ;d teraz moge oceniac :D
lostek815---> W takim razie na twój gust niewiele potrzeba, ja niestety wymagam czegoś więcej. No ale co kto woli ;)
Nie o to chodzi czy to druga HT czy Meteora...dla mnie ta płyta nie ma w sobie nic porywającego...Najbardziej w MTM podobały mi się ballady, bo miały to coś. Moja ulubiona to Valentine's Day...Wcale nie chodzi mi o to, żeby Chester dar się...Ooo zaczyna się Iridescent - piękne pianino...to chyba będzie moja ulubiona:D
Płyta słabiutka. Jakbym chciał posłuchać takiego badziewia, do nie musiałbym daleko szukać. A tak odpadł tylko kolejny dobry zespół rockowy
WTCFM - mega kawałek :) reszte ocenie potem :D
Dobra, jestem po przesłuchaniu. Moja mała recenzja, nie chce mi się drugi raz słuchać - niestety...jak odbiore swoją płytkę to to zrobie, raz, że nie mam czasu, dwa, nie chce przechodzić drugi raz przez niektóre kawałki:
1. The Requiem - jak to intro, bardzo mroczne, szczególnie ten "dziewczęcy głos"
2. The Radiance - jest to osobny kawałek tylko dlatego, że posiada przemówienie.
3. Burning In The Skies - przelatuje koła ucha, niezła, ale nic szczególnego - 6/10
4. Empty Spaces - wszyscy słyszeli, ale pomysł mi się podoba.
5. When They Come For Me - ciekawy pomysł, beat mi przypomina gansta hip hop, refren natomiast w stylu dalekiego wschodu, ciekawy kawałek. 8/10
tak słucham WTCFM myśle... o co im kurde chodzi kiepski to... a tu nagle chester i wybaczam im całą MTM
teraz tylko czekac az ktory z zespolu bedzie pisal ze album w MP3 to tylko polowa :D i trzeba kupic aby zobaczyc cale wydanie :)jak to bylo z MTM
6. Robot Boy - kawałek porażka...słyszałem gdzieś coś podobnego, tylko nie pamiętam...pewnie jakiś zespół dla nastolatek. 2/10.
7. Jornada Del Muerto - wygląda jakby była to kontynuacja Robot Boy - prawie bez wokalu (jest niezrozumiały), imho lepszy od RB. 5/10
8. Waiting For The End - lalala...bardzo spokojny kawałek, klimatyczny, nawet mi się podoba. Wiem, że go polubie. 8,5/10
9. Blackout - w pewnym momencie nie mogłem go już słuchać, bo mnie wręcz drażnił...zdecydowanie najbardziej się zawiodłem na tym kawałku... 5/10
10. Wretches And Kings - każdy słyszał, 8;8,5 /10
11. Wisdom, Justice, And Love - przyjemne dla ucha dźwięki i ciekawie przechodzący głos. Kolejny przerywnik, lecz bardzo udany. 7/10
Żeby mi corell nie mówił że na zionie burdelu nie mówił
1 Requiem - najlepszy wstęp w historii płyt LP
2 Radiance - panowie ale po co mi to po Requiem?
3 Burning in the Skies - o In Pieces 2
4 Empty Spaces - ale panowie...
5 WTCFM - Wybaczam wam panowie mtm
6 Robot Boy - albo i nie wybaczam
12. Iridescent - tutaj moje wrażenia o płycie odmieniły się o 180 stopni. Po pierwszych dźwiękach fortepianu/pianina był to mój ulubiony kawałek i tak też pozostało do końca. Kawałek spokojny, aczkolwiek piękny. 10/10 !! Cudo, zakochałem się w tej piosence od pierwszego przesłuchania.
13. Fallout - nic ciekawego. Kolejny instrumental/przerywnik. 4/10
14/ The Catalyst - 9/10
15. The Messenger - fajna piosenka, ale trochę w stylu barowego dawnego grania...świetny wokal Chestera, zobaczymy jak wyjdzie na koncercie. 8/10
I to koniec. Płytę oceniam na 6/10... zawiodłem się...Oprócz Iridescent nie ma żadnego kawałka, który by zrobił ze mną to co dobry kawałek powinien - chęć słuchania go cały czas. Mimo że średnia z kawałków jest wyższa to oceniam ca
7 Jordana - ale panowie - PO KIEGO GRYBA?!
8 Waiting - nieukrywane skojażenia z ajaja ja koko dżambo - to regge z początku lat 90tych
9 Blackout - na początku byłem nie pewny, później miałem nadzieje a teraz... jak mnie ten kawałek irytuje...
10 WAK - chester mnie już zirytował to teraz Ty dopełnij dzieła Mike..
teraz ja.
1. The Requiem. - intro świetne, ciężki/mroczny klimat...
2. The Radiance - IMO zbędne, ale jako całość pasuje.
3. Burning In The Skies - bałem się czegoś gorszego lub lepszego. wyszła średniawka.
4. Empty Spaces - patrzę na to tylko jako wstęp do...
5. When They Come For Me - czyli najlepszy kawałek na płycie, gdzie rap Mike miecie, a 'aaaaAAAAaaaaAAAAaaaaa' w refrenie powoduję ciarki. mały niedosyt w postaci braku gitary, ale co tam : D
Okej więc na początek ocenowo:
The Requiem (5/6)
The Radiance (5/6)
Burning in the Skies (5/6)
Empty Spaces (bez oceny)
When They Come for Me (6/6!)
Robot Boy (4/6)
Jornada del Muerto (4/6)
Waiting for the End (2/6 najgorszy kawalek)
Blackout (2+/6)
Wretches and Kings (4/6)
Wisdom, Justice, and Love (bez oceny)
Iridescent (4/6)
Fallout (bez oceny)
The Catalyst (5/6)
The Messenger (4/6)
Argumenty i pełna opinia, niebawem.
6. Robot Boy - nie czaję tego kawałka, nie podoba mi się. nie wiem czemu.
7. Jornada Del Muerto - druga część RB, IMO lepsza, niestety krótsza.
8. Waiting For The End - bardzo dobry, bałem się po snippetach gorszego kawałka, wpada w ucho. Bardzo.
9. Blackout - nie pasuje mi ten wrzask do tej elektro muzyczki. ale nie jest źle, w sumie. mixowane 'blackout' pod koniec jest świetne.
10. Wretches & Kings - nie jest to najlepszy kawałek na płycie. ale jest bardzo dobry, szkoda że jest tu bardzo mało Chestera.
Chyba najlepsze z tego wszytskiego jest Blackout,When They Come for Me i to nieszczęsne The Catalyst[kilka dni temu nie sadziłam,że tak powiem]..:p a z niektorych kawałków to nie wiem czy sie smiac czy plakac :D
No dobra doszedłem do końca... Poza Burning In The Skies (strasznie nudne i jakieś takie chu... ekhm, kiepskie imo), płyta całkiem równa, momentami nawet jest lepiej niż dobrze (WTCFM, Iridescent, Waiting For The End). Ale te przerywniki to chyba tylko po to żeby mogli powiedzieć że jest 15 kawałków na płycie.
11. Wisdom, Justice, And Love - fajny przerywnik. nic więcej nie umiem powiedzieć.
12. Iridescent - fajny kawałek, ale nic z niego nie pamiętam, później może się wypowiem.
13. Fallout - a co tu można mówić?
14. The Catalyst - w sumie to nie wydaje się taki fajny przy reszcie, dobrze że tylko tu jest taki głupi synth.
15. The Messenger - świetny kawałek. wokal Cześka - bajka. brzmi surowo, garażowo wręcz : D
11 WJAL - KUR*A jeszcze jeden przerywnik a kupie dwururkę!
12 Iridescent - początek: ZZZZzzzzZZZZzzz.. dalej, LOATR2? SofD2? na pewno jakaś kontnuacja tego.. mike, próbuje śpiewać, ale mógłby nie próbować. mam nieodpartą ochote przewinąć pasek w WMP. O JEZU, ODPALILI GITARY... ale co to jest? kurde? mama? ale bym zjadł batona czekoladowego...
13 Ile kosztuje dwururka?...
Wretches and Kings, The Catalyst, When They Come For Me, Waiting For The End, Blackout i The Messenger są naprawdę dobre, Burning In The Skies czy Iridescent po rozkręceniu się także dają radę. ogólnie całkiem nieźle, choć ten dyskotekowy bit czasem troszkę wkurza :p
14 The Catalyst - spoko chłopaki, spotkamy się w klubie, wezme niunie i każe jej założyć białe kozaczki taj jak się umawialismy, Rob! nie dyskutuj mi tu pod koniec!
15 AOL Accuostic Sessions
to by było na tyle, nowa płyta nie była tak zła jak MTM, poszli generalnie jednak w jej kierunku, powiedziałem, że mogą robić co chcą byle tylko dobrze im to wychodziło, myślę więc, że następna płyta będzie, że tak powiem "dziełem skończonym" cdn
Przesłuchałem i 3 mi wpadły w ucho.. Messenger, Catalyst oraz Requiem.. Requiem za dziewczynkę, fajny klimat.. Messengera za akustyka + Chestera oraz za brak bitu elektro.. A Catalyst.. Po pierwszym przesłuchaniu nie przypadł mi, ale teraz widzę, że IMHo jest to najlepszy utwór z ATS
Nic nie zastąpi starego LP :) Czy to można rockiem nazwać? Nie sądzę..
szaleństwa nie ma :| płyta jak dla mnie średnia daje jej 5na10
jestem przekonany tak samo jak przy MTM że gdyby taką płyte wydałjakiś debiutujący zespół to raczej by sie nie wybili a tak LP wydało płyte i sie rozejdzie ale w jakim nakładzie nie chce prorokować..
Cóż..nie chce mi sie tego pisać.. ;] momenty w których chciałem przerwać odsłuch to: Robot Boy.
Swoją drogą - nie wiem co wy widzicie w tym Blackout ;] średniak !! Co to ma być?? Konkurencja dla Techno-Vikinga?
Burning in the skies bliźniaczo podobne do Iridescent..
Podobają mi się:
1.The requiem 7/10
3.Burning in the skies 7/10
5.When they come for me 6/10
8.Waiting for the end 7/10
10. W&K 8/10
12.Iridescent 8/10
13. The Catalyst
14. The messenger
oceny albumów wg mnie:
HT - 8/10
R - 8/10
M - 9/10
MTM - 7/10
ATS - 5/10 może 6/10
takim, które jest o wiele bardziej zgrane, ponieważ tu niestety mielismy miszmasz gatunkowy który, niestety jeśli w końcu mamy pojmować płytę jako całość, psuje kompozycję, denerwuje blackout, przerywniki które zamiast nadać tempa płycie, zlepiają ją w jakąś dziwną papkę, nie byłem przygotowany na więcej niż mi dali więc i nie zawiodłem się. gdybym miał powiedzieć ostatnie słowa o ATS to byłby to "więcej czadu" i "bardziej spójnie"
boże... nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Na tej płycie nie ma nic wartego mojej uwagi.
Po prostu brak mi słów, aby określić, jak bardzo się zawiodłem...
płyta lepsza niż można było sie tego spodziewać. ulubieńcy jak do tej pory: When They Come For Me (refren!), Robot Boy (końcówka!) oraz Iridescent (klimat, tekst, końcówka i duży potencjał koncertowy). Z przerywników miażdżą "The Radiance" oraz "Wisdom, Justice and Love".
aha moja ocena - może w moim sumieniu troszkę na wyrost - może w byciu obiektywnym troszkę za mało ale będzie to:
6+/11 (jedenaście)
PS MTM miałoby 3-
Najlepsza płyta! LP's back!
Franciszek> ale jaja sobie z nas robisz czy Ty tak na serio?:p
lol, na serio... Jestem chyba jednym z nielicznych którym się to podoba. Oczywiście framentami beznadzieja, ale są momenty ze genialnie brzmi :D Z tym "najlepsza" to mnie poniosło, ale imo jedna z lepszych :)
@Mateo_ Meteora FTW!
Ale jak z WTCFM (najlepsze z płyty oceniam na 8/11) zrobią to co zrobili w teledysku z BiO, to kupię tą dwururkę i zrobię porządek! i w dupie, że ludzie z LPA zapchają mi skrzynkę, będą do mnie dzwonić, grozić aż w końcu mnie zabiją. SPRAWIEDLIWOŚĆ MUSI BYĆ!
Kolej na mnie:
#1 i #2 świetne intro najlepsze ze wszystkich płyt (nie tylko LP) jakie miałem okazje słyszeć. Może być miazga na koncertach. Niestety za te jęki muszę odjąć pół oceny. 5.5/6
#3 Wpadła mi w ucho podczas przesłuchiwania snippetów. Album nie zmienił niczego. Naprawdę fajna melodyjna piosenka w sam raz na singiel. Rewelacji nie ma ale nie ma też co narzekać (Chociaż nie wiem czemu pachnie mi trochę KOMBII). 4.5/6
#4 Brak oceny
#5 Początek do bani, zwłaszcza bębny. Na szczęście dalej jest już trochę lepiej. Rap Mike`a przywołuje wspomnienia z Meteory. Irytujące jak dla mnie wycie. Nie chwyciła mnie za serce jakoś, chociaż podkreślam to jeszcze raz mogłaby znaleźć się na Meteorze. Wejście Chestera znakomite. Koniec końców: 4.5/6
#6 Nudne jak flaki z olejem. Całkowicie niszczy dobre jak do tej pory wrażenie. Sięga dna od spodu. Jedyne co ratuje tę piosenkę to tytuł. 1.5/6 (za tytuł)
#7 Nie oceniam
#8 Zaskoczenie. Na plus. Bardzo przyjemnie się słucha co prawda takie trochę marynarskie reagee, ale może być. Kolejny hit na singiel. 5.5/6
#9 (pierwsze 80%) Cud miód i orzeszki. Jak usłyszałem na snippecie rap Chestera to trochę się przeraziłem, ale wyszło całkiem nieźle. A refren to juz wogóle rewelacja! Cała płyta mogłaby być jak ten utwór. AHH! 6/6! I te pianinko...
#9 (pozostałe 20%) Czemu nie dali tego jako osobny utwór? Podczas pierwszego przesłuchania, podczas scratchy myślałem: "Tylko, żeby Mike nie wszedł i nie spierdolił...".
A ten wszedł i spierdolił... Na
#9 (pozostałe 20%) Czemu nie dali tego jako osobny utwór? Podczas pierwszego przesłuchania, podczas scratchy myślałem: "Tylko, żeby Mike nie wszedł i nie spierdolił...".
A ten wszedł i spierdolił... Na szczęscie pianinko... :) 3.5/6
#10 Ciężki rap Mike`a. Jak dla mnie za ciężki i piosenka niby fajna niby taka w starym stylu ale to nie to. Chociaż na koncertach będzie hit. 4/6
#11 Nie oceniam
#12 Przyjemna, w stylu MtM. Ale jakaś taka nijaka jak dla mnie. 4/6
#13 Nie oceniam. (Ale na minus ;) )
#14 Moim zdaniem nie nadaje się na singiel a na albumie brzmi całkiem nieźle. Zaryzykuje nawet stwierdzenie - mały majstersztyk, jest w niej wszystko co powinno być, ale niekoniecznie na swoim miejscu. 4.5/6
#15 Tym czym ALTGYA był dla MtM tym dla ATS jest właśnie ten utwór. Zupełnie zaskakujący wokal Chestera. Nie rozumiem tekstu ale wydaje mi się, że jest potężny dlatego narazie wstrzymam się z oceną.
Ogolna ocena: Gdybym nie wiedział, kto jest autorem tego albumu dałbym 5/6. Ale to jest Linkin Park i trochę zawiedli mnie tym albumem. Wiem, że mówili, że zmieniają styl etc... ale ja po cichu liczyłem na coś innego. Może z ocen to nie wynika, ale kawałków które ratują album jest 4, z czego dwa to intro... reszta jest dobra i taka też byłaby końcowa ocena gdyby nie ogólne wrażenie które pozostawił po sobie album. Ocena 3.75/6
Pozycja nr 9 i jeeest - Czesiu w końcu krzyczy! No ale na Boga, nie pod ten bit...
ehhh.. jak oni maja nagrywac takie płyty to ja juz chyba wole żeby przez cala swoja kariere nagrywali ciagle takie same plyty..przynajmniej nie przyprawiali by mnie o zawal serca:p
Ale to 'Blackout' im sie udało..:D słucham któryś juz raz i coraz to bardziej mi sie podoba :D
największą osobistą porażką w stosunku do tej płyty będzie to, że części piosenek w ogóle zapomne bo nie będę ich słuchał - jak np Robot Boja
Jeanny> własnie według mnie 'Blackout' to jedyny kawałek z powerem a nie jakies tam 'p**erdolenie kotka za pomocą młotka'.. lepiej niech Chester drze ryja bo smęcenie mu nieco nie wychodzi i wprawia mnie w senność.
hmm... może i ja coś napiszę.
a więc płyta strasznie niespójna , nierówna..
z jednej strony mamy świetne kawałki takie jak The Catalyst,
tak "potężne kawałki" jak Wrectches and Kings", by za chwilę usłyszeć coś tak słabego i cholernie dennego jak When They Come For Me, Blackout mimo wielkiego potencjału też bardzo kuleje, gdzie gitara w tym utworze? Jednak moje wrażenie ratuje genialne The Messanger , który według mnie jest największym popisem wokalnym Chestera jak i najlepszym kawałkiem na tej ogólnie słąbej płycie, śmiem twierdzić ,że jest to najlepszy kawałek jaki do tej pory LP nagrało. Moja ocena albumu to 3/6 tylko dzięki The Messanger.
nie porownoj czegokolwiek do tego beztalencia... co do plyty wiedzialem ze trzeba poczekac na calosc ;)
stawar28> no wez nie rozsmieszaj co? :p nie wiem czemu Wam wszystkim "Blackout" sie nie podoba o.O
Empty Spaces - bezsprzecznie najlepszy kawałek na krążku jak na razie. Nie mogę doczekać się go na żywo. When They Come For ?Me w ogóle nie przypadł mi do gustu. Chyba dlatego, że nie lubię reaggae. Robot Boy - uwór, który nie może się rozkręcić. Jornada stanowi jednak ładne zwieńczenie Robot Boya.
1. Brak słów, bardzo dobre nastrojowo, 5/5
2. To raczej dalsza część intra, wkurza mnie mowa ^^ takie Reanimation, 3/5
3. Całkiem się zawiodłem, osobiście bym to usunął, 0/5
4. Świerszczyki, hehe, nie ma co tu oceniać, -/5
5. Nawet fajna, ale te wycie w refrenie nie za bardzo przypadło do gustu, końcówka strasznie przypomina Carousel, 3/5
6. Strasznie monotonne, nędza, 2/5
7. Lipa, po co to dali ? Nie pasuje nawet jako przerywnik, 1/5
8. Nowy singiel ? I bardzo dobrze, kawałek przyjemny dla uszu, czekałem na niego i mam to czego się spodziewałem, wyluzowany i spokojny ^^ 4,5/5 (połówka za takie chamskie przerwanie kawałku, kiedy się rozkręcił ;))
9. Blackout... Końcówka, to Mike czy Chester tam śpiewa ? o.0 Końcówka bardzo dobra, zdechły podkład, z
corell w newsie o snippetach powiedziałem coś co chyba się potwierdza ale nie jest to w żadnym stopniu plus: "każdy znajdzie na tej płycie po jednym kawałku dla siebie"
Hm przesłuchałam ii... Brakuje mi oddechu,z szoku,nie mówię,że płyta jest straszna,na razie brak mi zdania w tej sprawie,ale jestem oszołomiona! Może potem coś dopiszę,póki co muszę dośc do siebie... Pierwsza opinia-średnio. "The Messenger"-już kocham ten utwór! Jak na razie mam jakieś 5 dobrych piosenek. Płyta wydaje mi się spójna,w jakiś dwóch momentach nie zauważyłam przejścia jednej piosenki w drugą,przerywniki dobre,wciągająca płyta.Na razie jeszcze nie ochłonęłam. Póki co daję jakieś 7/10.
I cos w tym jest, że każdy znajdzie po kawałku dla siebie. Nie mogę jedynie pozbyć się wrażenia, iż jest to jakiś fatalny chwyt marketingowy w stylu: "wszyscy to kupią". No ale nic, miło jest posłuchać czasem czegoś innego. Pod warunkiem, że następna płyta będzie lepsza xD
10. Bardzo dobry rap, można powiedzieć, że bardziej w stylu Meteory niż HT, kawałek fajny, z bardzo mocnym bitem, a końcówka mnie rozwala. 5/5
11. No nie wiem jak to ocenić, fajne piano, ale nie lubie słuchać jakiś przemów czy coś w tym stylu (tym bardziej na albumie), -/5
12. Bardziej mi to przypomina SOTD, rozkręca się na końcówce, bardzo spokojna i ciekawa piosenka, 3/5
13. Też nie oceniam, poprostu wprowadza nastrój, nic więcej.
14. Catalyst... Fajny kawałek, dużo w nim energii, singiel, 4,5/5 (myślę, że za dużo elektroniki to nie zdrowo),
15. Coś w stylu Grey Daze, na takie coś czekałem już od bardzo dawna, 5/5
To jest moja opinia, oczywiście nikt nie musi się z tym w pełni zgadzać :)
Moja ocena: 3,75/6
Na ocenę składają się plusy za:
Wretches and kings +1
When they come for me +1
The catalyst +1
Cała reszta + 0,75.
Ze stworzeniem skali moich ulubionych cd wstrzymam się do czasu, aż kilka razy przesłucham ATS. Póki co, jest niżej niż MTM po pierwszym słuchaniu.
Po 1szym przesłuchaniu: przede wszystkim wiem, że potrzebuję więcej czasu aby 'ogarnąć' ten album. Ale, jest spójnie, ciekawie (poza Robot Boy - imo najgorsza pozycja na albumie, ale w zasadzie przy takim In Between to i tak mistrzostwo). Przede wszystkim - pokochałem Blackout. Iridescent jest na swój sposób naprawdę świetne. When They Come For Me - naprawdę niesamowity klimat, na plus. Przerywniki, a zwłaszcza The Requiem, są do bólu klimatyczne, żadnego bym nie wywalił. I burning in the skies jest naprawdę dobre. na ogół ATS > MTM, ale trudno to porównywać do HT i Meteory, zupełnie inne sprawy.
Waiting For The End - niesamowity wokal Chestera. Najlepsza piosenka chyba pod względem wokalnym. Blackout - mój faworyt od ukazania się nazwy utworu. Po tym filmiku z freestylem Chestera się przeraziłem, ale efekt końcowy mnie mocno zaskoczył. Jest to chyba mój ulubiony wałek jak na razie. :D Blackout największe zaskoczenie na płycie. Zajebioza w czystej postaci. Wretches and Kings również miażdży, słychać tu HT. :))
Swoją drogą, ciekawe jak na The Messenger Czesiek będzie fałszował na lajfie^^
Snippety mnie nieco przeraziły, ale i zaintrygowały, zaś całość... Czuję się rozpłaszczona, rozgnieciona, rozwalona na drobne kawałeczki. Ta płyta jest perfekcyjna, moim skromnym zdaniem, każdy kawałek się uzupełnia, nawet przerywniki uważam za świetne i jak najbardziej na swoim miejscu.
Jedynie robot Boy mnie nieco drażni, ale cała reszta jest genialna. Nie spodziewałam się tak rozpływać w zachwytach nad tym albumem, ale zostałam mile zaskoczona :)
Wisdom Justice Love - wiadomo, Luthera Kinga nie trza komentować. Iridescent - MIAZGA. Bardzo podobne do ostatniej twórczości 30 Seconds To Mars. Extra kawałek na koncert. Jestem pod wrażeniem. Fallout to jakaś kpina - żal ogólnie. Catalyst jedna z pozytywniej brzmiących piosenek The Messenger przede mną. Szybko to zleciało, bardzo króciutki album...
djorka - no i dupa tera każdy będzie mówił ile lat jest fanem LP, LICYTACJĘ CZAS ZACZĄĆ!
dla mnie m2m było ok. To jest zwyczajnie słabe, moim zdaniem są może ze 3 dobre piosenki, 2 średnie. Reszty nie chce mi się nawet komentować. Chyba po raz pierwszy słuchając jakiejś płyty jestem autentycznie zawiedziona, to nawet nie jest pop tylko jakieś pipcenie.
Czekając na to trzy lata teraz czuję się cholernie zawiedziona! Żadna z tych piosenek nie przypomina LP i żadna z tych piosenek do mnie nie przemawia. Może i nie jestem postępowa, ani nie rozumiem ich ewolucji - trudno! Żałuję, że nie ma tu piosenek, których chciałabym, słuchać i pozostanę jednak przy starszych nagraniach zespołu:(
a teraz proszę państwa puszczamy Faint (kurde, z rok tego nie słuchałem, wrażenie po płycie... ah.. sami sobie odpalcie)
oł yea. różnice zdań wczorajszych po snippetach i dzisiejszych po całej płycie są tak duże że śmiać się chce : P
szczerze, ja też po snippetach nie liczyłem na coś tak świetnego, bo to jest świetne : D
Hybrid Theory > A THOUSAND SUNS > Meteora > Minutes To Midnight
Teledysk do WFTE - Mike z dredami i w jamajskiej czapeczce bujający się przy zapalonym joincie
Bo ja wiem czy mi się od snippetów bardzo różni zdanie?... 1 góra 2 piosenki które mam zamiar zapamiętać na dłużej niż tydzień w tym jedna to wstęp do płyty.
Tylko jedna piosenka wywołała we mnie "wow" - Iridescent...co do reszty, gdyby to nie było LP już bym do większości tych kawałków nigdy nie wrócił...z sentymentu mam nadzieję, że się "osłucha". Robot Boy - dla mnie tego kawałka powinno nie być...psuje mi wrażenia estetyczno-artystyczne płyty. Ogólnie mówiąc, wtopione pieniądze i niepotrzebne 3 lata czekania.
Właśnie jestem na Blackout... Kurde dawno nie słyszałem takiego kotleta wsadzonego w mixer xD Ja pier... trafiłem na Mike'a XD rozwalił mnie XD ale mam uśmiech śmiechowaty... uśmiecham się do monitora xD Kurde,ale nie dziwię się tym ludziom co nie mogli wyczuć piosenek. Naprawdę ciężko wyczuć końcówki i początki . Superowa grywalność i spójność. Jedziemy do końca chłopaki !!
ta płyta zrobiła jedną dobrą rzecz, wyciągnąłem stargane, pęknięte pudełko Meteory, z książeczką tak podniszczoną, że szkoda mówić i obecnie wracam w przeszłość
Hmm.. Po prawie dwóch przesłuchaniach płyta podoba mi się jednak bardziej.Ale niektórych końców i początków faktycznie nie wyczuwam.
@radq przeczytałem i się nie zgadzam, ale już nie będę się pluł :)
the messenger najlepsze :D
Kicaj - tam generalnie można dostać od bana w górę za zdanie inne niż "great".. atmosfera pure fanatyzmu...
chester1992-jedno z najlepszych. Uwielbiam już tę piosenkę,po pierwszym przesłuchaniu już ją pokochałam,z "The Catalyst" czy "Wretching And Kings" było inaczej,a tutaj od razu. Odpowiednie słowo do tego utworu,to nawet: PIĘKNA! :)
MikeFM-Gratuluję Ci cierpliwości,wytrwałości o ile wytrzymasz. ;D Ja niestety nie dałabym rady... Musiałam pobrac,te kilka dni doprowadziłyby mnie do szaleństwa. Płytę jednak kupię,nie jest taka zła,jak wczoraj myślałam.
ale i tak uwazam ze MTM lepsze :D
Wretches And Kings <---- kurde tak mi się ta piosenka nie podobała solo że to normalnie szok ale razem z tym wszystkim no kurde....
When They Come For Me <--- uga buga ... XD Te aaaaaAAAAAaaaaAAAAaaaa jest takie do dupki że normalnie to zawala cała piosenkę xD teledysk do tego: Mike z tej fryzurze nie uczesany,ubrany w futro geparda i na lianach sobie lata XD
Blackout <--- Kurde jeszcze czegoś takiego nie słyszałem XD to trzeba mieć na prawdę przeoraną głowice żeby wymyśleć takie wrzaski do takiego mixiora XD
ciężko oceniać poszczególne kawałki, bo dla mnie ta płyta jest strasznie spójna, momentami nie zauważałam nawet kiedy przechodzili do następnego...
Faworytami są Waiting For The End i When They Come For Me:)
Blackout brzmi jak remiks jakiegoś innego utworu, a kiedy wchodził Mike myślałam, że to następny utwór xD
Ostatecznie całość wpada w ucho:)
Płyte oceniam bardzo dobrze. Zwłaszcza, że po wczorajszych snippetach bylam tak rozczarowana, że nawet nie miałam siły skomentować... A tu jednak pozytywne zaskoczenia:)
Słucham już 3 raz. Wcale nie jest źle,inny styl-fakt,ale płyta sama w sobie jest ok. Hmm na last.fm ludzie nieźle wyzywają... Większośc jest krótko mówiąc: zawiedzonych. Ciekawa jestem co postąpi teraz zespół,jak dowie się o naszych opiniach,w ramach pocieszenia po cichu liczę na dobre LPU,takie naprawdę dobre! I jakąś ostrzejszą płytę w szybszym czasie,no ta płyta LPU musi byc dobra!
1) Ocena 2/5
2) Najsłabszy album LP
3) to nie rock, elektryczny pop
4) to jest coś kompletnie nowego, nie słyszałem nic podobnego
5) plyta brzmi lepiej jako całość
6) nie na to liczyłem
7) rozaczaroawnie
8) na koncercie za X lat zle by mi bylo slyszec te utwory
9) bedzie popularna wśród zupełnie innych ludzi
10) zaden kawałek nie zwróciłby mojej uwagi lecąc z boku
11) nigdy bym nie przesluchal calej plyty gdyby to nie bylo lp
12) teraz rozumiem czemu the catalist byl (pierwszym) singlem
13) część utworów brzmi obiecująco, aż tu nagle wchodzi jakiś gniot
14) Przeceniłem ich, liczyłem na coś niesamowitego - mam słabą płytę
wow, jestem mile zaskoczona. po snippetach nie spodziewałam się niczego dobrego, a wychodzi na to, że płyta jest niesamowita. a to, że absolutnie różni się od innych, dla mnie jest plusem. jest ciekawie, nie powiem
Piosenek jest na albumie 9, z czego nie przypadła mi do gustu tylko jedna jak na razie - ten wychwalany przez wszystkich When They Come For Me. Reszta fajna, najlepsze Waiting For The End, Blackout i Iridescent. Wstawki są zupełnie niepotrzebne, gdyby to nie był album koncepcyjny. Ogółem 3.5/6.
płyta mogłaby być duzo lepsza,tak jak kamrat słusznie zauważył w pkt. 13,kilka piosenek jest zwyczajnie zmarnowanych przez kretyńskie wstawki,a wielka szkoda bo mają potencjał.Muzycznie płyta niezła,momentami naprawde świetna (The Requiem przechodzące w The Radiance, When they come for me,Wretches and Kings),wokalnie dają klape w świetnie zapowiadającym się Waiting for the end i (aż serducho boli) w Blackout,gdzie Mike jest zbędny jak cholera. Cała reszta to typowa średniawka.Całość zdecydowanie lepsza od MtM,ale spodziewałam się czegos więcej.To tyle po pierwszym przesłuchaniu
Haha dzisiaj na Vivie widziałem The Catalyst :D
@Macigade - no niby trzeba brać jako całość...ale ileż już było wskazówek do tego jak słuchać płyty : na pełnej głośności, od początku do końca, patrzeć jako całość. Pewnie do oryginalnej wersji dostanę całą instrukcję krok po kroku... Nie chce takiej płyty, którą polubię dopiero jak się osłucham i jak mi powiedzą jak mam na to patrzeć.
a ja odkleiłem plakat LP od ściany. strajkuje.
co Ty Macigade tu piszesz - porządny sprzęt tu nie pomoże jak co innego zawodzi.. ja odsłuchiwałem z karty Creative X-Fi Audio na wzmacniaczu 6.1 Yamahy - bardzo porządne głośniki - głośność troche dała.. no i czułem się świadkiem tego "wydarzenia" - jednakże - powiedz mi, który kawałek nie daje czadu, tego uczucia bassu jak się go nie podgłośni? ;] nawet głupi stukot techno zrobi wrażenie.. ;]
zaczynacie łapać to co powiedziałem jakies 20 newsów temu. :)
mówiłem o praktycznym podejściu do muzyki, że nie chce kawałków których trzeba słuchać razem, na głośności 80db+ w basach które rozpylają okna u sąsiadów tylko po to żeby to dla mnie jeszcze jako tako brzmiało, chciałem płyty na której wyjęty z kontekstu kawałek będzie dobry, nawet słuchany na iPodzie, no ale takiej płyty nie dostałem.
lostek815-zamierzam tak zrobic,zanim położę się spac,leżąc sobie w łóżku w piżamce. ;D 'Wisdom, Justice, and Love'-ma świetny klimat,bardzo mi się podoba ten przerywnik. :)
lostek815 też zamierzam to zrobić, ale z meteorą, moją ulubioną płytą LP. przynajmniej nie zmarnuję 47minut z życia w oczekiwaniu na jedną-dwie piosenki.
Mike miał rację! Album jest bardzo spójny, słuchałem od początku i jak doleciałem do 3 utworu to cały czas myślałem że to pierwszy:D KOSMOS!
ach ta nienawiść, i like it! chodzi mi o to, że na płycie USZŁO, dla mnie bardzo niewiele piosenek, bo ja po prostu nie słucham i nigdy nie słuchałem podobnej muzyki z zamiłowania, prędzej z ciekawości.
hehe a w windows media player pokazuje mi gatunek ROCK xD
nie jest tak źle jak większość pisze. coś zupełnie innego, ale jak się zamknie oczy i posłucha od początku do końca to jest to niesamowita podróż. poza tym teraz taka moda na zmienianie stylu zespołów. myślę, że LP nie pójdzie tym tropem na kolejnej płycie i w końcu doczekamy się drugiej HT. moja ocena 5/6. każdy odnajdzie coś dla siebie na ATS. przyjemne songi, może w końcu usłyszymy LP w komercyjnym ogólnopolskim radiu bo piosenki jak najbardziej do radia, a Waiting For The End, wymarzone, pobujać się można przy tym przyjemnie, jak najbardziej na koncerty. ogólnie szału nie ma ale i tragedia żadna, śmiało można zakupić oryginał i cieszyć ucho świeżym LP ;)
Dla mnie Linkin Park to HT i Meteora reszta to gó*no dla mas brzmi to jak elektro-rock-pop niedługo będą robić z tego mixy w tych dyskotekowych utworach (Manieczki tak to chyba się nazywa) nie podoba mi się wolałem ten nu-metal który grali na początku swojej kariery teraz moim zdanie popsuli to co stworzyli na początku kariery. Ta zabawa z dźwiękami im zupełnie nie wychodzi nie pasuje do nich, niech sobie tworzą taką muzyczkę na solowych albumach jak Chaz w DbS a w LP niech dalej tworzą muzykę jak na dwóch pierwszych albumach...a co do tego albumu to spier****li go po całości nic nie trafia do mnie poprostu żenada :/ może jak sprzedaż albumu będzie znikoma to przejrzą na oczy i zaczną tworzyć prawdziwą muzykę :)
Kurde mam ciarki. Każdy album zmienia się jak ja. W przeciągu tych kilku lat poznałem tyle nowych opcji muzycznych, na takie opcje jestem otwarty, że ten album przyprawił mnie o dreszcze. Jeżeli wierzymy w przesłania zespołu w utworach to naprawdę w każdym utworze czujemy o co im chodziło.
Jeżeli uważacie, że po prostu z braku pomysłów powstał ten album to nie doświadczycie tego co chcieli chłopaki przekazać. Jestem kolejny raz z nich dumny. A do pieca dokładają komentarze wyczekujących fanów na kolejną HT czy Meteore. Podsumowując - Linkin Park jestem z Was dumny. Kocham ten zespół. Jestem szczęśliwy.
W&K (5.5/6), When They Come For Me(5.5/6), The Catalyst (4.75/6), The Messneger(5/6) - te kawałki zdecydowanie najbardziej przypadły mi do gustu :)
The Radiance - najlepszy przerywnik.
Po wysłuchaniu snippeta Waiting For The End (3/6) myślałam, że będzie zdecydowanie gorzej, w każdym razie kawałek na pewno sprawdzi się w radiu.
Jeśli chodzi o resztę utworów powiem tylko, że liczyłam na więcej... I nie narzekam tu na diametralną zmianę stylu. Przesłuchałam je i hmm... no właśnie... zupełnie nie wiem jak je ocenić. Chwilami byłam znudzona, a jedyne słowo, które przychodziło mi na myśl to: nijakie...
Szybka ocena na tą chwilę: mocne 3+/słabe -4
Z szerszą recenzją jeszcze się wstrzymam, bo brakuje mi słów, albo po prostu muszę jeszcze raz w
wybrać się w tą podróż i na spokojnie przesłuchać album od początku do końca. Obawiam się jednak, że dzisiaj odpuszczę sobie już tą wycieczkę :P W każdym razie posłuchamy, zobaczymy.
Na koniec dodam jeszcze, że zżera mnie ciekawość jak te kawałki będą prezentować się w wersji live - szczególnie Blackout. Moja największa obawa: czy Mike da radę ze śpiewem?
Aż mi żal wszystkich tych, którzy zamknęli się w schematycznych i banalnych brzmieniach szeroko pojętego nu metalu. Bo ten gatunek był najbliższy twórczości wczesnego LP.
Chwała zespołowi za to, że ma w dupie robienie ciągle tego samego. Daje upust wszystkim swoim inspiracjom, dzięki czemu po raz kolejny otrzymujemy całkowicie zaskakujący kolaż dźwięków na najwyższym poziomie.
A jak wam się nie podoba, to nie słuchajcie. Wrzućcie sobie HT albo M. Ale nie macie prawa mówić, że to gówno. Bo jest to płyta na najwyższym poziomie. Zarówno produkcyjnie, jak i aranżacyjnie.
Dziękuję i pozdrawiam (tak - tych, którzy mnie uznają za debila też).
Mój komentarz by się tutaj nie zmieścił i dlatego odsyłam na last.fm o ile ktoś ma ochotę to przeczytać :D http://www.lastfm.pl/user/Apocalypticc/journal/2010/09/07/3wf4e7_a_tho usand_suns_-_linkin_park
Waiting For The End <33
----
Na początku pomyślałem, że ten album będzie kolejnym MTM;
Potem - pod wpływem tego co do mnie dochodziło, stwierdziłem że będzie niezły;
Po odsłuchaniu snippedów, pomyślałem OKu... wtf i tym podobne, nie spodobało mi się.
Teraz, po oficjalnym odsłuchaniu, stwierdzam że nie jest tak źle ;) Mym zdaniem, lepszy od MTM.
Po pierwszym przesłuchaniu płyty moja reakcja to "WOW..to jest coś innego" ale właśnie kończę słuchać płytę po raz 5 i po wsłuchaniu się w muzykę/tekst mogę stwierdzić że jest świetna. Podpisuję się obiema rękami pod komentarzem 5oMeTiMe5.
Najzabawniejsze jest, że dla większości z tych którzy chcieli coś w stylu HT, przypada do gustu WTCFM w którym jak już Nook wspomniał jest pewnego rodzaju dissem do nich :)
"I`m not[..] the same person telling you forfeit the game"
"Everyone wants the next thing to be just like the first; And I'm not a robot, I'm not a monkey".
Przesłuchanie płyty zajeło mi ~15,nie ma na czym zawiesić ucha,moze byłoby o 5 min więcej,ale darowałem sobie the catalyst który jest najlepszym kawałkiem z tej płyty 1st single ofcrz i dla mnie na tym mogli by poprzestać :]
1.requiem 5/6
2.radiance 1/6
3.burning the skies 3/6 (bez przewijki nie dało rady)
4.empty spaces 1/6 (bezsens)
5.WTC4M (Brmi jak zarzynanie Tarzana o korzeniach hinduskich)
6. Robot boy (Przewijka) -6,nie 6- :]
7. Jornada Del Muerto dam 3 za końcówkę
8. W4TE dam 4,bo takie mainstreamowo-soundtrakowe przmienie,sprzeda się,znajdą sie nabywcy...
9.Blackout 5, ujdzie,powiedzcie te elektropianko czy coś w tym stylu to jak sampel z bleed it out,nieprawdaż? Końcówke Zyebali;/
10.Wreches And Kings 4-,bez szału,ale na plus przy całej reszcie
1
DNO...! Miałem zamiar poczekać na płytę zamówioną na fanie i nie ściągać nic z neta. Ale po snippetach musiałem. I całe szczęście! 65 zł zostaje w kieszeni bo mam zamiar zrezygnować z zamówienia! Gdyby tak pozostali przy The Catalyst jako całej nowości byłoby super. Ale ten album to jakaś wielka pomyłka! Pierwsze nuty/bity/sekundy Blackouta to jak nic nowy singiel Agnieszki Chylińskiej! I to samo mam zdanie. Rockmenka zrobiła POP - do niczego. To samo zdanie mam przy LP. Zrobili jakieś electropop - żenua.
11.Wisdom,Justice And Love 0,nic nie wnosi.Ta modulacja głosu kojarzy mi się ze śmierdzącym pseudo-raperem Tede
12.Iridescent czytaj (SOTD 2) 3 Mike sie stara,ale na live nie wypali z pewnością i pewnie Czesiek dostanie cłe partie wokalne a ,Majk będzie tylko pomrukiwał w tle
13.Fallout 1,szkoda komentować
14.Catalyst AS tej płyty,6 czuć w nim jakąś namiastke dawnej energii LP
15.Messenger 1 (przewijacz)
Ogólnie nie takie LP kochamy i trzaba powiedzieć o tym wprost.Niektórym może sie to spodoba,inni będą się dalej oszukiwać ze to jest fajne... Ja nie widzę tu potencjału. Na MTM było chociaż BiO,GU,NMS a tu tylko Catalyst i ew. Blackout.Ale to nie to co w nich pokochalismy... Szacunek dla zespołu za eksperyment,ale szkod że na tak szeroką skale.Mogli to n
sorry ze post pod postem i sorry za błędy ale pisałem w pośpiechu i w stanie emocjonalnego załamania.2 porażki w 1 dzień to za dużo.. 2 najlepsze rzeczy na tym świecie się kończą/skończyły. 2 odcinki do końca Kapitana Bomby i śmierć LP. Najgorszy ból to to że nadal ich kocham i szanuje za wcześniejsze dokonania,w tym za genialne dema i piosenki poza albumowe z których możnaby skleić już całkiem porządny album. Gdybym miał taki talent i rzeszę fanów jak oni,nie zmarnowałbym tego... LP PLZ COME BACK! ;[
tak ,dokładnie:) Chociaż ,moze na LPU nie dadzą tyłka;]
emq - a kto Ci powiedział że ja myślę że tylko LP wydało taką płytę? Po prostu mi się podoba i nie obchodzi mnie kto wydał podobną czy tam lepszą płytę. A na marsa lecę przy płycie This Is War :D
@eusebio
zapomniałeś dodać jeszcze lockjaw:)
Jak tak patrzeć te 4 piosenki kopią całe te ATS,niestety...;/
Nie hejtuje LP,nie jestem WYZNAFFFcoM HT,MT,BRAVO ani sezonowym fanem,słucham ich od ITE ,więc juz jakiś tam kawał czasu,ale to co teraz robią boli. Ogarniecie to na Live to kompletnie się wam odechce,Mike nie da rady ze śpiewem,Czesiek też już powoli gaśnie.Bezmocnego "wsparcia technicznego" głosów się nie obędzie.LP zmierza do półplaybacku jak Lady Gagi i inne takie.Powinni zostać tam gdzie byli,Eminem od lat robi to samo i jest najlepszy,można?! MOŻNA!
nie mówie że w kółko powtarzać schematy,ale szukać świeżości w tym co się potrafi robić najlepiej... (przykład New Divide ,a raczej ten genialny bridge).To co oni teraz robią to jakby Rubik miał stać się nagle gwiazdą techno,a Peja zamieniłby się z Dodą. Można ewoluować,ale nie mutować.Bo to co teraz wyszło to mutacja czyli nagły przeskok w genach ich muzyki.
ten album to cos czego jeszcze nikt nie slyszal. kompletnie mnie zaskoczyli. ogolny klimat wymiata. 100x lepsze niz MtM. jednak wywalilbym tego calego irytujacego iridescenta i massengera. reszta trzyma klimat i naprawde wysoki poziom mimo iz to zupelnie nowy styl, popoworockowy elektrorap.... jest swietne
draganblz21 Eminem robi to samo? :D No ja bym nie powiedział... Just Don't Give A Fuck przypomina Ci np. Love The Way You Lie? Kiedyś u EMa było więcej czarnego humoru, a teraz więcej rozterek itp.
NO dobra,może poszedł w innym kierunku,bardziej popowym ktory kiedyś sam wyśmiewał,ale jednak mimo tego pozostał sobą,przynajmniej wizerunkowo i muzycznie w sumie też wiele się nie zmienił.Jak usłyszysz sam bit to wiesz,że to Eminem,Flow też mu się nie zmieniło zbytnio,dojrzał jako artysta i człowiek.A u LP wydaje mi sie że to nie jest może robione "pod publiczke",ale na siłe.Takie jest tylko moje zdanie. ;]
Gdybyś usłyszał to nie wiedząc ,ze to LP,nie powiedziałbyś że to oni,pomijając że poznałbyś być może po głosie Cześka w niektorych songach. Dla kogoś kto nie ma styczności z LP na co dzień jak my,może wydać się to czarną magią,bez ładu i składu.
dragan - i masz racje popieram :), jak pisalem dla LP jest jedynym ratunkiem slaba sprzedaz wtedy wroca do HT MT , itd inaczej beda dalej kombinowac , wydaje mi sie ze najprosciej jest nagrac takie wlasnie elektroniczne i popowe kawalki , ale moge sie mylic , ten album pewnie w 60% byl zrobiony na pro tool // na Facebook ladnie ludzie po nich jada chodz i sa fanatycy
ATS 3===,taka moja ocena. Już więcej się nie czepiam,tylko zostawie ten ból dla siebie. LP <3
draganblz21 - Aha czyli Eminem dojrzał a LP nie?:D Eminem nie poszedł w kierunku popowym jak to napisałeś, można nawet powiedzieć że jest odwrotnie. To że w Jego piosenkach są sample nie oznacza że tworzy pop:D A co do LP - stworzenie ATS było trudniejsze niż stworzenie poprzednich albumów. HT to kilka riffow na krzyż i kilka zwrotek, z nowa plyta bylo o wiele wiecej zabawy
Em dojrzał naturalnie,LP na siłe. Nie umniejszam wkładu LP w ten krążek jednak "simply the best" ;)
draganblz21 - hmm czyli wnioskujesz, że wolałbyś, aby cała kapela zaczęła ćpać, pić i odpierdalać inne rzeczy na potęgę i potem napisać i nagrać to jak sobie z tym poradzili i przez co musieli przejść, czy jednak przez ostatnie 6 czy 7 lat pracować na to ciężko grając na wszystkim co masz pod ręką i zrobić coś czego nie ma w tej chwili? nie umniejszam Eminemowi, bo sam kolesia lubię i szanuję to co robi, bo robi to dobrze, ale powiem Ci to samo co powiedział dziś Olejniczak u Wojewódzkiego na temat Kaczyńskiego: Draganblz21 weź nie pierdol.
kenji89 - dobrze podsumowałeś!
mi się płyta o dziwo bardzo spodobała. snippety mnie przeraziły, ale po przesłuchaniu całej płytki jestem pod wrażeniem. nie będę oceniał poszczególnych piosenek bo dla mnie ten album tworzy jedną spójną całość. co za tym idzie, niestety, jest mało piosenek które mógłbym posłuchać pojedynczo, ale jakoś to przeżyję ;) ta płyta to dla mnie opowieść, z kulminacyjnym The Catalyst i uwieńczającym to dzieło The Messenger :) chcieli grać ambitniej i im to w końcu wyszło. teraz sobie kompletnie nie wyobrażam, że mogliby zamiast tej płyty wydać kolejne HT.
jeszcze tak mi się przypomniało - bardzo podoba mi się ten efekt jak od początku płyty to 'napięcie' narasta z każdą piosenką aż do WTCFM. dla mnie ekstra! te ładne przejścia między piosenkami, umiejętne zmiany klimatu przypominają mi, chyba mistrzów w tym temacie, zespół Tiamat z płytką Wildhoney. poraz drugi ekstra!
do osób które twierdzą, że ten album jest ambitny: co jest w nim takiego dobrego/ambitnego/dojrzałego? bo i teksty nie są tu jakoś szczególnie głębokie i wybitne, muzy ehm niestety już nawet nie dobra:/. Chłopaki mięli niby się rozwijać itp...fajnie, ale gdzie gitary? gdzie elementy, które odróżniały LP od inncyh zespołów? Kiedyś rap + śpiew/krzyk jasno dawały do zrozumienia kto wykonuje tą piosenkę a teraz? heh... :/
Że tak zacytuje klasyka
10 lat bycia fanem i słuchania wszystkiego, 3 lata czekania na nową płytę... i oto mi odpłacają, jakby mi pluli w twarz.
niby zespół sięrozwija itd...tworzy TAKĄ właśnie płytę a nie tak dużo wcześniej potrafi stworzyć piosenki typu: Blackbirds, Across the line, New Divide itp... to po cholerę to? nie potrafią obrać jednej słusznej drogi tylko na siłę próbują coś wymyślać, a co im najwyżej średnio wychodzi:/ dobra ballada? super... my december wszystko niszczy a PMA na live to już w ogóle inna bajka... z nowej płyty podobają mi się z 3 numery, w których zresztą nie ma "starego" LP, ale ujdą ogólnie.... ale sory wydać kasę na właściwie 10 utworów w większości stowrzonych dzięki elektronice no to przesada... Catalyst super i widać zmianę dawnego stylu.... Jednak to co reszta utworów pokazuje sobą to yhhh
Czarny: true true niestety:/ widziałem wcześniej wymianę zdań o Disturbed... za pierwszym faktycznie nowa płyta słaba mi sięwydała, ale im częsciej człowiek słucha tym bardziej się przekonuje do niej podobnie jak było z wcześniejsza. Może nie tworzą nowych rzeczy, ale też nie mówili nikomu że tego chcą. Miało to być podsumowanie wcześniejszych płyt i się udało... Nie robią NIC NA SIŁE. Ich dźwięki są rozpoznawalne za każdym razem... LP w tym momencie zawód roku jeśli chodzi o wydawnictwo;/ Eminem płyta boska i świeża, Disturbed dobra utrzymana w klimatach poprzednich, LP nowa, na siłe robiona i praktycznie nic ciekawego nie dodająca do dorobku naprawdę niezłego jaki mięli DO TEJ PORY. Pozdrawiam
Dina: moim zdaniem przekombinowali i kompletnie ten podład przekombinowali pod mocny głos Chestera w tym kawałku:/ i końcówka hm po prostu dziwna:/ W&K może i nudne ale jeszcze jakiegoś powera ma... Messenger hm od początku mi się spodobał, ale to nie LP heh;/
fajna to ona mogłaby być gdyby nie była przekombinowana:/ ale cóż o gustach się nie dyskutuje.
Ale zgodze się jest dopracowana bo od początku do końca jest nudnawa;/ nie licząc kilku momentów INNYCH i całkiem fajnych, które jednak nie są charakterystyczne dla LP i tym samym nie wybijają jakoś szczególnie zespołu ponad inne grające tego typu niestety smętne piosenki...
Wiecie co, tak jeszcze dodam od siebie aby całkowicie się wyżyć - najbardziej w tej płcie boli mnie nie to że nie ejst podobna do HT czy M, bo to troszkę dziecinny zarzut.
Najbardziej boli i niepokoi to, że dźwięki, tempa, rozwiązania wokalne, niektóre całe fragmenty piosenek są po prostu PRZEWIDYWALNE, OKLEPANE i od początku wiem, co zaraz nastąpi. Zupełnie jakbym słucham radia ESKA, które włączam jako mózgotrzep rano kiedy jade na uczelnie.
Na tej płycie chyba nic nie zaskakuje a w napięciu trzyma 1 może dwa fragmenty, reszta jakby skądś znana.
z radia.
CORELL - odciąłem się od HT i M w moim poście, aczkolweik it u musze poniekąd zbić Twój argument - bo te kawałki przynajmniej, niezaprzeczalnie, trzymały w napięciu. Powiem więcej, choć może się z tym nie zgodzisz - mimo, że utwory zbudowane były podobnie, to przy pierwszych odsłuchaniach naprawdę nie miałem pojęcia co się zaraz zdarzy. Dziś wysłuchałem pierwszy razm ATS i niemal w każdej piosence wiedziałem bezomyłkowo od razu - cholernie podłe uczucie.
MTM zaskakiwał, i to bardzo. Wiesz, sztuką chyba nie jest, aby dać bit z lat 80' a potem remiksy wokalu (nawiżauję do Blackout), to nie jest zaskoczenie, to jest zwykłe mieszanie nurtów. Sztuką jest być kompletnie nieczułym na oklepane, proste i powtarzające się rytmy i wokale.
reasumując - zburzyli swoją dotychczasową koncepcję utworów dając w zamian proste, zwykłe piosenki.
Posłuchałem albumu wczoraj parę razy (fajnie się słuchało na meczu reprezentacji), dzisiaj parę razy.
1. 8/10 Świetne intro.
2. 5/10 Może być.
3. 6/10 O wiele lepiej niż w zapowiedziach. Fajna końcówka. Ale za lekko.
4. 6/10 Klimat jest.
5. 6/10 Uwielbiam moment gdy wchodzi Chester, chyba mój ulubiony moment na płycie. Reszta słaba.
6. 3/10 Przypomina mi jedną z piosenek Backstreet Boys :) Boysbandowe chórki...
7. 6/10 Może być.
8. 4/10 Słabo. Nie czuję tej piosenki. Marny singiel.
9. 5/10 Zmarnowany potencjał. Trochę to obrobić, wywalić Mike'a i mogło być naprawdę nieźle.
10. 7/10 Jako samodzielna piosenka nawet nieźle choć szybko ma się jej dość. Jako część składowa nie pasuje do albumu ale gdzieś tą 7 trzeba dać...
11. 7/10 Bbd. Fa
12. 6/10 Trochę zżyna z 30STM. Kolejna piosenka która ujdzie ale równie dobrze mogło by jej nie być. Za dużo obojętności na albumie.
13. 2/10 Najsłabszy przerywnik.
14. 7/10 Niech będzie, w porównaniu z resztą to bdb choć nie przepadam za tym utworem.
15. 6/10 Obojętność po raz kolejny.
Gdyby to nie był LINKIN PARK to "kijem przez szmatę" nie ruszyłbym tego albumu. Końcową ocena to 5/10. Album niczym nie przyciąga i pewnie nie będę miał ochoty do niego wracać. Najsłabsza ich płyta. Szkoda.
SUCH A WASTE!
Jednym słowem "dziadostwo" jakiego się spodziewałem.Zero gitary, mnóstwo elektroniki.Przerywniki "zapychacze" nie mam pojęcia co tam robią oprócz wspomnianego zapychania.Ta płyta to praktycznie same ballady.Wokal Chestera aż mdli.Dobrze,że wypuszczali snippety, bo powoli nas przygotowywali do odsłuchu płyty.Gdyby nie one wielu z was przeżyło by szok.Teraz śmiało mogę nazwać LP popowym boysbandem.
Noty z Allmusic
HT - 3 gwiazdki
Meteora - 3 gwiazdki
MTM - 2 gwiazdki
ATS - prawdopodobnie 1 gwiazdka :)
Mike Shinoda zapomniał, że komponowanie muzyki to nie tylko Pro Tools.Płyta brzmi jakby była jakimś"demo" zrobionym przez nastolatków w tym własnie programie.Tandetne chórki, spowalniacze,przytłumienia.Płyta nie ma przysłowiowego pier***cia.
I pomyśle, że pracowali nad nią 2 lata.Śmiech na sali.LP potwierdziło, że ma fanów w głębokim poważaniu.Skończ waść wstydu oszczędź.
Heh, ściągnąłem przesłuchałem i? Poszedłem do sklepu, kupiłem LP - Live in Texas...
Puściłem Blackout i? Moja pierwsza myśl " O k***, stare dobre LP", ale zaraz zwolniło i głos Mike...
Masakra, co to będzie na live :/ Przecież Mike nie daje rady nawet studyjnie śpiewać. Jedyny plus to taki, że ostatnio szukałem czegoś spokojniejszego. Jednak spodziewałem się chociaż paru tupnięć na tej płytce, choć nie oczekiwałem HT czy Meteory... Chyba jednak zrezygnuje z zakupu tej płytki.
nie tylko ty :) , :D jest ost wiele wiecej lepszych plyt wartych twoich pieniedzy :)
The Messenger powala!
@revolta - LP generalnie potwierdza to od jakiegoś czasu, przykłady to MTM i "mmm Cookies"
@ogrod87 - coś się tam wykombinuje, zrobi z tego ITE i będzie dobrze
@mastachaz87 - też pomyślałem od razu o innych płytach.
@chesterlp pocieszy Cię jeśli powiem, że w pierwszej 60-tce może bym się jeszcze ATS doliczył? :P
To co robią goście z LP to jakaś totalna żenada.Jeden gościu "wywija" winylami (nie wiem po co ta dziecinada), Mike udaje,że umie rapować, a Chester czasami drze niepotrzebnie ryja :).Jakaś mieszanka wybuchowa,owszem,ale na pewno NIE jest to rock.Jestem jedynie fanem Chestera , którego dażę sympatią od wielu lat i po części starego LP.To ich najsłabsza płyta.MTM dopiero teraz zaczynam doceniać.Ciekawe co dalej z Linkin Parkiem.
raczej zrobili na proo tools :D nagrali to wokale :D
Widzę dużo zachwytów kawałkiem When They Come For Me. Wydaje mi się to typowe dla osób, które pogodziły się w pełni ze zgonem starego LP i powitali z otwartymi ramionami nowe, popowe i reaggae Linkin Park. Gdyby się wsłuchać w tekst tej piosenki, można dostrzec ewidentne nawiązania do Hybrid Theory i Mike OBRAŻA tutaj wszystkich fanów, którzy krytykują ATS, nazywając ich skur.ysynami (try to catch up muthafucka). Wam się to podoba, że on tak frywolnie sobie jedzie po fanach? W In Between przepraszał za Fort Minor, tutaj poszedł znacznie dalej. Nie podoba mi się ta piosenka. Wokal Cześka zajebisty, ale cała reszta nie pasuje mi w tym utworze.
bartekd >> "Eminem płyta boska i świeża" że co? On ciągle nawija o tym samym, ciągle ma to samo flow, do współpracy zaprasza jakieś denne i smutne Rihanny. On był fajny kiedyś jak tworzył Slim Shady i inne Lose Yourself. Teraz Eminem jest zwykłym raperem z bogatej wytwórni. Ciężko jest mi odróżnić Akona, NERDA, Kanye West, Kanye Styles itd. Czemu? Bo to jest wszystko jedno i to samo. A Eminem już do nich dołączył.
ja powiem szczerze, że po pierwszym przesłuchaniu uważam płytę za trochę miałką, ale wraz z rozwojem LP ja również dojrzewam, także rozumiem doskonale, dlaczego ta płyta jest taka a nie inna. ale MTM osobiście bardziej mi się podoba, nie ma to tamto. ciekaw jestem nagrań na żywo z nowego albumu. a tak na marginesie, Blackout u mnie pozamiatał cały dom:)
powiem tak... całość nie jest najgorsza choć jakoś brak mi iskry i mocy w tych piosenkach. natomiast utwór "Iridescent" jak dla mnie jest najlepszy na tej płytce - ciary przez prawie 5 min. naprawde dobry kawałek.
DeMz nie oburzaj się. Zapytałeś się czemu wszystkim podoba się utwór w którym Mike obraża fanów starego LP. Odpowiedziałem, że mała kto tak dobrze zna angielski żeby wyłapać o co tak naprawdę chodzi w tym utworze. Jak dla mnie obecny "target" LP to 13-latki którzy z Lady Gagi przejdą na coś harcorowego (LP) :d (chociaz u Lady Gagi sa chyba mocniejsze gitary wiec porowanie z d***).
Co do samej treści WTCMF w 100% się z Tobą zgadzam, zreszta napisałem pare postów wyżej, że tylko wokal cześka mi sie w niej podoba.
Nie oburzam. Oczywiście wszystkich postów z góry na dół nie czytałem, bo nie chciało mi się. :D Ja już nie wiem w kogo celuje LP, ale wiem, że odwrócili się do nas tyłkami i czekają teraz co zrobimy - zostaniemy czy odejdziemy. Na tym chyba polega ten ich eksperyment, bo nowych dźwięków to oni tam za dużo nie stworzyli. Ktoś wyżej pisał o żonie, która stwierdziła, że gdzieś już to słyszała. Mam to samo wrażenie słuchając np. Waiting For The End. Było to już chyba w jakimś polskim reaggae nawet. Pod względem wokalnym ten album jest niesamowity, Chester w każdej piosence śpiewa inaczej, Mike śpiewa, co jest w ogóle konkretnym zaskoczeniem. W której piosence jest Brad z megafonem? Bo jakoś nie zwróciłem uwagi...
@DeMz , skąd takie info,że Mike przeprasza w In between za Fort Minor? oO. odnośnie słów POA Mike przytoczył je żeby powiedziec ze nie jest tą samą osobą jak za czasów HT kiedy wypowiadał te słowa, oni się zmienili i tak samo ich muzyka. Mike dobrze powiedział "Everyone wants the next thing to be just like the first; And I'm not a robot, I'm not a monkey". Tworzą muzyke taką jaką chcą żeby była, a nie jak im ktoś nakazuje. W ten sposób dostaliśmy coś innego, a nie kolejne HT. Jak już wspomniał 5oMeTiMe5 "niektórzy zamknęli się w schematycznych i banalnych brzmieniach szeroko pojętego nu metalu". Cieszy mnie że ten album wygląda tak jak wygląda. Kochin jaki target 13lat??oO....Ehhh Jak czytam niektóre wypowiedzi to aż słow brak...
Poza tym znajomość języka znajomością - trzeba jeszcze wysilić się o interpretację. Ewidentnie ta piosenka atakuje fanów Hybrydy i Meteory. Kolejny dowód na to, że tworzą dla siebie, a nie dla fanów. Niby to dobrze z jednej strony, ale z drugiej takie jawne robienie z nas idiotów.
oj DeMz, sprawdź może czy nie siedzisz na czymś wystającym, bo piszesz jakby Ci zaraz ciśnienie miało dupę rozsadzić. Nawiązania do FM w In Between to już Twoja interpretacja, nie miej więc pretensji do innych że tego nie widzą - ja też uważam, że to nadinterpretacja. Nawet jeśli WTCFM jest zaakcentowane tak jak powiedziałeś, ja odebrałbym to jako atak na ludzi, którzy gadają Mike'owi co ma robić, nawet jeśli to fani jęczący 'eee chujowe, ja fcem namb 2'. Ja nie poczułem się dotknięty. Trochę dystansu.
Powiem tak, skoro, no kurde widać że oni co płytę próbują czegoś nowego, to nie chce usłyszeć którejś tam płyty z kolej jak zagłębią się w gatunek polskiej muzyki rozrywkowej xD. Poza tym no kurde, no ja już się pogodziłem że chłopaki zostawili za sobą muzykę z HT i Meteory. Co prawda najgorsze jest to że jak się jest fanem takim jak ja czy wy, to i tak kupimy tą płytę, albo chociaż ściągniemy, bo moja ostatnia kupiona to Meteora. Nowa płyta trochę bardziej mi się podoba niż MTM, teraz pozostaje czekać na kolejną albo jakieś fajne remixy w stylu Reanimation... pozdro
DeMz - nie "sk***synami" tylko "matkoj**cami" nazywają fanów. :)
1. wątpię żeby byli tak głupi i obrażali swoich fanów, tym bardziej, że sami mówią, że nadal kochają HT i M tylko nie chcą znowu robić tego samego
2. to raczej może być skierowane do hejterów a nie fanów
3. to co Mike przekazuje w WTCFM nie uważam za jakoś strasznie obraźliwe
4. muzyka musi być szczera i muszą być w niej emocje więc niech wyrażają co myślą. gdyby ktoś ciągle miał do mnie pretensję o to, że nie jestem taka jak 10 lat temu też bym podkreśliła to, że mnie to wkurza
5. nie miejcie pretensji o to, że są inni bo chyba sami byście nie chcieli, żeby ktoś wam narzucał kim macie być. mija czas, ludzie się zmieniają.
Nie wiem, ja pamiętam, że większość z Was przy okazji premiery MTM pisała, że In Between to swoisty wyraz tego, że Mike nie zamierzał nigdy odejść od LP z korzyścią dla FM. Nie pamiętacie już naprawdę komentarzy typu "o nie, LP się rozpadnie, Mike odejdzie" gdy wydano Fort Minor? Krótką pamięć macie. Pamiętam, że praktycznie cały Zion jęczał, że to już koniec LP, bo Mike zrobił projekt poboczny. ;) Teraz się wypieracie. Ale mniejsza. Ta interpretacja nie jest moja, ja jej nie wymyśliłem, ja się z nią po prostu zgadzam. Chciałbym usłyszeć o czym wg Was Mike mówi w In Between, czy w WTCFM. Naśmiewacie się z czyjejś interpretacji, nie mając swojej? Ja się nie czuję urażony tym co on tam se duka, ale próbował chyba kogoś obrazić. Tylko PO CO ?
Ale ja wam powiem że ten kawałek "Robot Boy" nie jest taki zły trochę brzmi jak Eiffel 65 xD ale zjadliwy... Idzie posłuchać...
eee... z tymi koncertami to też warto się zastanowić ilu kawałków oni tak naprawde na nich NIE grają, albo bardziej - grają bardzo rzadko.
"Naśmiewacie się z czyjejś interpretacji, nie mając swojej?" zadałem tylko pytanie. Jeśli ktoś siedzi na czymś ostrym, to raczej Ty. Nie wiem co Ci daje atakowanie mnie, chyba sam/a jesteś niezadowolony/a z ATS i się wyżywasz. :P Zauważ, że ani razu nie skrytykowałem tego albumu. Gdzieś tam wyżej jest moja krótka analiza całości. Tylko WTCFM mi się nie podoba, jest po prostu dziwne, nie w moim klimacie. Jedynie wokal Cześka pasuje.
w przypadku LP mało który kawałek mozna było jednoznacznie zinterpretować (do głowy przychodza mi od razu BTH, Blackbirds i własnie WTCFM). w przypadku IB nie jest tak łatwo moim zdaniem. kawałek może traktować o FM, ale niekoniecznie - równie dobrze może to być coś bardzo osobistego dla samego zainteresowanego ;)
DeMz zanim zaczniesz cokolwiek pisać o Eminemie posłuchaj płyty;) a nie wypowiadasz sięo czymś, o czym nie masz najwyraźniej żadnego pojęcia. A Rihanna to utalentowana wokalistka, która na szczęscie nagrywa już lepsze piosenki niż na samym początku kariery, więc raczej nie powinieneś jej atakować. Nie podoba się coś to nie słuchaj, a jak się nie znasz, bo nie słuchałeś najwidoczniej to nie wypowiadaj;) proste
Słuchałem tego najnowszego Eminema. Co, w ucho wpada tylko Not Afraid, który leci w radiu po 20 razy na dobę (właśnie dlatego wpada w ucho, gdy już siedzi się w aucie którąś godzinę i trzeba tego słuchać). Wszędzie rapuje o tym samym jakie to życie jest złe i w ogóle. Jak by nie było innych tematów. A Rihanna ma fajny głos, tylko nudne piosenki. Z tego co wiem, to Umbrella nie jest jej dziełem, ona tylko użyczyła głosu, więc co to za artysta? "Śpiewać każdy może" równie dobrze Umbrellę mogli przejąć Mike i spółka. :D Nuuudy. Nie lubię hip hopu, r&b i innych, może dlatego takie mam zdanie o nich. ;)
wydaje mi sie ze jako fanka
DeMz-co do Rihanny,masz rację ona zwykle bierze teksty.."Umbrella" to przykład.
Posłuchaj sobie "Rockstar 101" ft. Slash. Nawet,nawet.
Wracając do płyty-przy wielu przesłuchaniach wydaje się lepsza,wiele rzeczy spieprzone,nie oszukujmy się,np. 'Blackout' powinno byc inne... Cóż.Ale są i świetne utwory! Warto maksymalnie się wczuc,nawet zamknąc oczy,skupic na muzyce.
DeMz
Ostatnie zdanie Twojej wypowiedzi najlepiej ją podsumowuje.
Jeżeli coś można zarzucić Emowi, to na pewno nie to, że jest wtórny czy podobny do Akon'a, Drake'a czy innego Kajni Łesta.
Nowa płyta jest inna niż wszystkie. Na swój sposób dobra, ale właśnie inna. 'Not afraid' podobnie jak wczesniej 'We made You' klimatem nie pasuje do reszty płyty i jest po prostu pożywką dla wytwórni. To jednak ciągle jest Eminem. A słychać to szczególnie w kawałku takim jak 'Untitled/Here we go'. Zarzuć sobie jakiś kawałek Kanye West'a a później np. 'Cold Wind Blows' z Recovery. I nie mów że nie ma różnicy ;)
Nie ma co. Puszczam sobie Fainta na otarcie łez po słabej płycie
Moja ocena:
1. The Requiem - 9/10 (genialne...)
2. The Radiance - 7/10 (powinno być połączone z TR)
3. Burning in the Skies - 7/10 (pop rockowe)
4. Empty Spaces - 6/10
5. When They Come for Me - 8/10 (niepotrzebne wycie w refrenie)
6. Robot Boy - 5/10
7. Jornada del Muerto - 5/10 (po wcześniejszych recenzjach spodziewałem się czegoś gorszego)
8. Waiting for the End - 7/10
9. Blackout - 6/10 (dziwne, lecz nie aż tak złe jak inni piszą)
10. Wretches and Kings - 7/10 (back to the roots - Meteora roots...)
11. Wisdom, Justice, and Love - 7/10
12. Iridescent - 7/10 (używki z U2 i 30stm ciąg dalszy...)
13. Fallout - WTF!/10
14. The Catalyst - 6/10 (lepiej pasuje z całą płytą niż sama; BTW chujowy teledysk...)
15. The Messenger - 5/10 (totalnie nie pasuje ro reszty)
Co mnie wkurza w niektórych piosenkach, to chórkowe "ej, ej, ej", które zajeżdża mi Kanye Westem...
Poza tym album moim zdaniem lepszy od MTM, lecz gorszy od pozostałych...
To, że najlepiej przeze mnie ocenianą piosenką jest intro o czymś świadczy.
A wg mnie dobrze zrobili. Nareszcie ukształtowali kierunek, w którym chcą iść. POP. Przynajmniej nie udają rockmenów, jak na HT. Bo rock to nigdy nie był. To była mieszanka rocka i hip hopu, czyli cięższy POP - już na HT - powiedzmy sobie szczerze. Więc przestańcie płakać, bo jeśli chcecie szeroko pojętego rocka, to kupcie płytę Deftones, Guns' n Roses albo chociażby klasykę z archiwum Nirvany, a nie płytkę gości, którzy rapują pod gitarę i noszą skóry.
Tyle że początkowe połączenie: szerokie spodnie, kolorowe włosy, deskorolka, GRAFFITI (książeczka Meteory miała niegorszy klimat niz sama płyta) dawały genialne połączenie. Bo takie właśnie LP bylo na początku. Z tym popem, to zgodzic się nie moge (być może mam na ten gatunek muzyki inne wyobrażenie). Jak dla mnie to był ostry rock (genialne brzmienie gitar) z rapowanymi zwrotkami i melodyjnymi refrenami. Ot moja definicja Hybrid Theory :)
Źle zaczęło sie dziac, kiedy miejsce graffiti zajęły jakieś pseudo arty a luźne ciuch zastąpili wspomnianymi przez Ciebie skórami. Juz wtedy poczułem, że coś jest/bedzie nie tak...
@magic22: zgadzam sie, ze kazdy indywidualnie pojmuje muzyke. Dla mnie ostry rock, o jakim mowisz to np dawna Metallica, choc teraz uzywa sie dla ich gatunku nazwy trash. Chodzi mi o to, ze DLA MNIE kupka gosci z syntezatorami to nigdy nie byl rock. Bo we Fruity Loops, tez potrafie tworzyc "ostra muzyke" :) LP jest swietne w tym co robi - wg mnie to zawsze byl pop, a teraz to pokazali - i dobrze, ale to moja indywidualna opinia ;)
a ja nie rozumiem dalej zachwytów nad Blackoutem yhh... początek git chociaż podkład mógłby być inny bo ten hm dziwny;) ale ogólnie spoko...do połowy bo wtedy to już tak przekombinowali, że szok po prostu! Nawet z tym wejściem Mike'a jest powiedzmy ok ale co wcześniej się dzieje na tym utworze to jakaś masakra:/ a mogło być świetnie hm
No cóż zalogowałem sie tutaj prawdopodobnie po raz ostatni.Jest mi bardzo przykro że tak dobry zespół poszedł na totalne dno.Nie wiem co w tym czasie robił Rick Rubin,pod jego skrzydłami rzadko zdarza się żeby wychodziły tak marne płyty... W tym momencie najlepszym moim szczęściem było znaleść się w chorzowie na ich koncercie.Czasy komeryjnych zespołów szybko się kończą,nie zapomne gdy po raz pierwszy dane mi było usłyszeć ich utwory "papercut" oraz "crawling". Pierwsza płyta miała najlepszy poziom, mimo że z każdą kolejna miałem coraz bardziej mieszane odczucia,to takiego posuniecia sie nie spodziewałem.Mam nadzieje że linkin park rozpadnie się czym predzej zamiast zbijać kase robiąc totalne gnioty dla radia. R.I.P
coraz bardziej zaczyna mi sie ta płyta podobać. wiekszosc tych kawałków cholernie zamulająca i nostalgiczna ale cóż..
hmm..Nie zdziwie sie jak bedzie jakas fala zbiorowych samobójstw po tej płycie.. ;p
MC ZIOMAL Kocham Cie i jestes moim nowym idolem hahahhahahahaha :D:D:D:D:D
zdobyłem wypełznięte nuty więc i ja opiszę co mi ślina na klawiaturę przyniosła:
1. Intro jak intro...
2. ale po cholere dwa ?? tego nie kumam i nie skumam chyba nigdy
3. Co to jest ? ABBA ? kawałek jak dla mnie najgorszy w dorobku zespołu, najsłabsza popelina jaką słyszałem w życiu 10 minut roboty w studio 1/10
4. nie zrozumiały skit ze świerszczami nie pasujący mi tu zupełnie
5. Zaczyba się już dużo ciekawiej i rozkręca całkiem znośnie i tak ma być. Jest w tym kawałku moc, której dawno w LP słychać niebyło. 7/10
6. Kawałek bez historii, raczej przydługawy skit, niż pełnoprawna piosenka, jak dla mnie zbędne 3 minuty 2/10
7. znów skit w dodatku okropny
8. kawałek jest kozak i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej 9/10 buja i jest czymś nowym
cd.
9. kontynuacja dobrej nuty na tej płycie, jest mocno jest melodyjnie, jest moc. 8/10
10. najlepszy kawałek na płycie. To jest kierunek który mogę LP wybaczyć, bit rap i śpiew na poziomie, którego lp nigdy wcześniej nie miało 10/10
11. znów skit który nie do końca mi pasuje.
12. faaaaak znowu country o konikach, bleeee brzydze się takimi kawałkami 1/10
13. gdziesz by inaczej skit który znów nic nie wnosi do płyty jest płytki i nie potrzebny.
14. znane ciekawe, aczkolwiek już zdążyło mi się znudził 6/10
15. mam nadzieje że to żart, albo fake 0/10
Napaliłem się na nową płytę, ale niestety się zawiodłem. 3-4 dobre utwory na 15 traków, w tym cała masa skitów to jest kpina. LP poszło w dobrą aczkolwiek nie dokońca wykorzystaną stronę, w ef
cd.
w efekcie mamy płytę która utknęła między badziewnym miałkim i płytkim stylem poprzedniczki (MTM) a czymś nowym, eksperymentalnym, co wyszło akurat LP na dobre. Ocena ogólna albumu to 5/10 LEPIEJ NIŻ MTM ALE WCIĄŻ ZA SŁABO BY KUPIĆ ORGINAŁ. W każdym razie kilku utworów chociaż nie wyrzucę jak to miało miejsce z całą MTM.
Moja ocena płyty po 4-5 pełnych przesłuchaniach:
1. LP miało jak dotąd 2 intra na swoich płytach+ "Opening" na Reanimation ale "The Requiem" bije je wszystkie na głowę. Utwór od początku do końca narasta i jest w nim coś tajemniczego.
2. Niejako c.d. "The Requiem" i znów końcówka kiedy Oppenheimer kończy przemawiać moim zdaniem miażdży
3. I nagle zupełna zmiana klimatu. Po dwóch pierwszych trackach, które budują napięcie i narastają tym razem wchodzi spokojny utwór, do którego coraz bardziej się przekonuję. Końcowka kiedy wchodzi gitarowa solówka jest naprawdę dobra.
4. Króciuteńkie wprowadzenie w kolejny utwór i tyle
5. Od razu zaczyna się mocnym uderzeniem. Znów końcówka z Chesterem jest świetna. IMO nawet lepsza niż partia wokalna M
c.d
6. Najbardziej krytykowany utwór. A według mnie są w nim dobre momenty jak choćby pierwsze takty na pianinie i końcówka aczkolwiek środek przynudnawy. Mimo to utwór ma dla mnie to "coś"
7. kontynuacja poprzedniego utworu, mnie specjalnie nie powala aczkolwiek może być
8. Jeden z najlepszych utworów. Czegoś takiego LP nie miało w swoim dorobku. Świetny pod względem wokalnym Chester, niezły Mike no i od strony instrumentalnej też nie ma się za bardzo czego czepiać
9. Najdziwniejszy utwór w historii LP. Pierwsze skojarzenie: Kombi :D Genialny wokal Chestera ale końcówka niestety słabsza
10. Kolejny, bardzo dobry kawałek, powalił mnie swą mocą. Świetny refren Chestera. 9 i 10 to naprawdę takie popisy wokalne jakich Chester nam jeszcze nigdy nie fundow
11. Buduje klimat. Niezłe
12. Jeszcze jeden utwór, który przyciąga. Sam nie wiem czym ale mnie wciągnął na maksa, zwłaszcza ten chóralny, wspólny refren całego zespołu. Brzmi to bliźniaczo podobnie do 30 Seconds to Mars ale jak dla mnie i tak wymiata. Ten kawałek naprawdę im się udał
13. Trochę dziwaczne wprowadzenie do "The Catalyst"
14. Znany i przesłuchany już kilkadziesiąt razy. Według mnie bardzo podobny do "New Divide" ale po raz który to już na tej płycie utwór rozkręca się powoli by "wypalić" pod koniec z całą swą mocą
15. Takiego wokalu się nie spodziewałem. Ballada ala czasy Grey Daze. Urzeka swą prostotą. Tylko Chester i gitara. Słuchając oczyma wyobraźni zobaczyłem Chestera grającego i śpiewającego przy ognisku na amerykańs
tam jeszcze jest pianinko Panie majster :)
DOKLADNIE Z0nk,BRADOWI KTOS GITARY PODMIENIL I DLATEGO LEDWO JE SLYCHAC, ALE ZNALAZL JE I ZDAZYL ZAGRAC NA NICH W PARU PIOSENKACH, HEHEHE, A NA KONCERTACH BEDA PILI BROWARA W TRAKCIE TYCH PIOSENEK. Z TA ELEKTRONIKA TO PRZESADZILI, ALE PRZYNAJMNIEJ MIKE MIAL CO ROBIC NA PRO TOLSIE I SIE NIE NUDZIL. DOBRZE ZE JOE WRUCIL I MIKE RAPUJE, ALE CO Z TEGO JAK ZEPSULI TO POPOWYMI PIOSENKAMI KTORE ZACZELY SIE NA MTM ALE TAM NIE BYLO AZ TAK ZLE, A TUTAJ SA JUZ W ZAWANSOWANE STADJUM, TRAGEDJA!!!!!! NOWA NAZWA DLA LP TO ELEKTRIK POP!!!!!! I NIEMA CO SIE DZIWIC ZE DO TAKIEGO ELEKTRONICZNEGO POPU!! MUSZA ZMIENIC SPRZED KONCERTOWY. ZEGNAJ LINKIN PARK.
Dokładnie, ja rozumiem elektronikę, ale niech to będzie razem z gitarami, taki mix. Wtedy to fajnie brzmi. LP już nie jest zespołem z szeroko pojętej kategorii Rocka. Teraz to jakaś dziwna baunso-alternatywa. Dobrze mówili w wywiadach, że czegoś takiego świat jeszcze nie słyszał. Pytanie tylko czy nie słyszał bo nie chciał słyszeć?
@ZOnk: Śpiewali chórki przecie :P
jestem pełna podziwu dla tego albumu - coś innego,ale brzmiącego w niektórych momentach jak julien-k. ociekające elektroniką, misternie zrobione połączenia między kolejnymi utworami, wokale przeszywają do kości.. moim faworytem jest Burning In The Skies.. do reszty nie mam zastrzeżeń, wiadomo, to coś nowego. po snippetach spodziewałam się czegoś gorszego, dlatego jestem mile zaskoczona. precyzyjnie i niezależnie, brawo.
Cały czas mi sie wydaje,że MC ZIOMAL jest tu jakąś jedną wielką prowokacją :D:D
Szacunek, nie wiele zespołów się rozwija i próbuje czegoś nowego. Myślę że, LP z którym jestem od początku już dawno by mi się znudziło gdyby "łomotali" to samo co 10 lat temu. Chłopcy nie są tacy sami i dobrze. Dojrzali, eksperymentują w końcu Chester jest prawie w moim wieku, ma rodzinę i było by co najmniej dziwne gdyby zachowywał się tak samo jak wtedy gdy miał lat "naście".
