Gazeta.pl (NoBraiN)
Remiks Dolnoślązaka znajdzie się na płycie Linkin Park
- Moja historia uczy, że warto trwać przy własnych przekonaniach i nie przystawać na żadne kompromisy. Nie wolno rezygnować z odważnych posunięć tylko dlatego, że są niepopularne - mówi Czesław "NoBraiN" Sakowski, lektor języka angielskiego ze Świdnicy, który zwyciężył w międzynarodowym konkursie "Featuring you" ogłoszonym przez zespół Linkin Park.
Agata Domińska: Przede wszystkim gratuluję zwycięstwa! Twój utwór został uznany za najlepszy na świecie. Ale wcześniej musiałeś zmierzyć się z bardzo silną konkurencją...
- Zgadza się, do konkursu zgłoszono około 2300 utworów. Nie spodziewałem się tak dużego zainteresowania, zwłaszcza, że ogłoszono go zaledwie dwa tygodnie temu.
To bardzo mało czasu, biorąc pod uwagę, jak skomplikowane stało przed Tobą zadanie. No właśnie, na czym ono dokładnie polegało?
- Trzeba było stworzyć remiks do piosenki "The Catalyst" z nagrywanego właśnie krążka Linkin Park "A Thousand Suns". Cała zabawa polegała na tym, żeby z udostępnionych nam fragmentów stworzyć coś całkowicie nowego. To wymaga pewnej zdolności do improwizacji i odwagi, aby nie powielać utartych ścieżek i nie bać się pójść własną drogą.
Ale chyba też i spore doświadczenie?
- Tak, ja już mam za sobą kilka tego typu konkursów. Swoją przygodę z remiksami zacząłem sześć lat temu, kiedy wygrałem konkurs ogłoszony przez mało znanego w Polsce francuskiego muzyka Avrila. Zremiksowałem jego piosenkę "Be Yourself". Potem przyszedł czas na "Only" Nine Inch Nails i "Makro" Kasi Nosowskiej.
Jak się tworzy taki remiks? Są jakieś zasady, których należy przestrzegać?
- Myślę, że każdy ma swoją własną metodą pracy i kieruje się takimi zasadami, które w jego wypadku najlepiej się sprawdzają. Ja mam trzy: nie słuchać innych remiksów, nie słuchać oryginału i cały czas zdawać sobie sprawę, że to, co tworzymy, jest remiksem.
Przyznam, że chyba nie do końca rozumiem. Jak można stworzyć remiks piosenki, nie słuchając jej oryginalnej wersji?
- To bardzo proste. Zazwyczaj ściągam jedynie wokal i gitarę, natomiast nie słucham melodii. W ten sposób nie sugeruję się zbytnio oryginałem. Mogę dowolnie zestawiać fragmenty, bawić się wokalem, niszczyć go, zmieniać tempo poszczególnych części. Jest to o wiele trudniejsze, gdy już znamy oryginalną wersję, bo podświadomie narzucają nam się rozwiązania, które zostały w niej zastosowane. Tak samo jest z innymi remiksami tej samej piosenki.
A jak należy rozumieć trzecią zasadę?
- Remiks jest jak motyl, który wyrasta z poczwarki. Z jednej strony jest inny od oryginału, jest jego metamorfozą. Sens tworzenia remiksu polega właśnie na tym, że musi być utrzymany w innej stylistyce niż wersja pierwotna. Z drugiej jednak strony jest cały czas tą samą piosenką i musi mieć związek z oryginałem. Pierwsza wersja powinna być dla niego bazą, na której wyrasta coś nowego.
Czyli mamy już receptę na sukces...
- Nie wydaje mi się. Nie ma gotowej recepty. Ale moja historia uczy, że warto trwać przy własnych przekonaniach i nie przystawać na żadne kompromisy. Zawsze uważałem, że najważniejsze jest poważne podejście do tego, co się robi. Utwór jest moją wizytówką, w pewnym sensie mnie reprezentuje. Nie musi się wszystkim podobać, a na pewno nie za cenę powielania szablonów. Nie wolno rezygnować z posunięć odważnych, bezkompromisowych tylko dlatego, że są one niepopularne.
A jednak się spodobał i wygrał. Spodziewałeś się tego?
- Oczywiście, że nie! Tutaj bardzo wiele zależało od szczęścia. Równie dobrze członkowie zespołu mogli wybrać jakikolwiek inny remiks. Ale bardzo się cieszę, że to właśnie do zespołu należała ostateczna decyzja. Zwłaszcza, że w głosowaniu internautów mój utwór znalazł się dopiero na 1418. miejscu. Do ostatniej chwili nie wiedziałem, że wygrałem. W dniu ogłoszenia wyników poinformowano mnie jedynie, że jestem potencjalnym zwycięzcą i wieczorem zespół chce odbyć ze mną rozmowę przez skype'a.
Jak przebiegła ta rozmowa?
- Bardzo miło, chociaż nie obyło się bez drobnych problemów organizacyjnych. Konto na skypie założyłem dopiero na potrzeby konkursu i nie byłem przygotowany na to, że będę potrzebował kamery i mikrofonu. Rozmowa miała być filmowana i zamieszczona później w internecie. Szybko pobiegłem więc do sklepu, żeby kupić sprzęt.
Film już krąży w sieci. Twoją radość ze zwycięstwa ogląda prawdopodobnie cały świat. Jakie to uczucie?
- Przede wszystkim czuję ogromną satysfakcję. Chodziło mi wyłącznie o to, aby spróbować swoich sił i zmierzyć się z czymś nowym. Nagrody były mniej istotne, chociaż to, że mój utwór znajdzie się na najnowszej płycie zespołu, jest dla mnie wielkim wyróżnieniem.
W nagrodę pojedziesz też na spotkanie z muzykami. Czy marzyłeś o takim finale?
- Pytasz, czy jestem fanem Linkin Park? Tak bym tego nie nazwał. Ale jest to na pewno ciekawy i ambitny zespół, który, mimo że jest obecny w świecie muzycznym od ponad dziesięciu lat, nie stanął w miejscu i wciąż poszukuje nowych brzmień, czasem ryzykując nawet utratę fanów. Już sam pomysł ogłoszenia konkursu na remiks jest dowodem na to, że członkowie zespołu nie chcą wyłącznie korzystać z pomocy doświadczonych muzyków, ale są otwarci na nowe propozycje. Dlatego ich muzyka mi się podoba, choć na co dzień słucham również innych gatunków. Nie można zamykać się na żaden rodzaj muzyki, bo w ten sposób zawężamy sobie horyzonty i umyka nam coś ważnego.
Może to spotkanie będzie początkiem dłuższej współpracy?
- Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, co będzie dalej. Na razie wiem jedynie, że zainteresował się mną Warner Bros Music Poland, który jest wydawcą płyt Linkin Park w Polsce. Otrzymałem nawet od nich gratulacje, bo dla nich to też ogromne wydarzenie. Teraz zapewne firma zastanawia się, co robić dalej. Być może będzie chciała zaprosić mnie do współpracy, ale to tylko moje domysły. Równie możliwe jest to, że za kilka tygodni, gdy skończy się medialny szum wokół mojej osoby, znów stanę się anonimowym NoBraiNem.
Ale muzyki nie porzucisz?
- Traktuję ją jako hobby, odskocznię od pracy i codzienności. W tej chwili myślę przede wszystkim o odpoczynku, bo poza "Featuring you" przygotowywałem jednocześnie jeszcze dwa inne duże projekty. Ale pomysłów mi nie brakuje i na pewno nie zamierzam rezygnować.
Jakie to pomysły?
Razem z kolegą Krzysztofem kupiliśmy niedawno trochę sprzętu. Krzysztof jest multiinstrumentalistą i odnajduje się w zupełnie innych klimatach muzycznych niż ja. Być może wykorzystamy te różnice i stworzymy razem coś większego. Na razie mamy gotowe dwa utwory, które stanowią ciekawe połączenie ambientu, jazzu i łamanych bitów. Ale wszystko jest jeszcze w sferze planów.