Opinie
Trochę się zmienia. Zespoły, które wypłynęły w ostatnich latach poważnie podchodzą do warstwy tekstowej, nadają jej większy sens. Linkin Park, Papa Roach i Disturbed. To nie byle kto.
Zapytany o to, jak się czują kiedy supportuje ich LP, skoro to właśnie oni odnoszą większe sukcesy:
To zabawne. Nigdy nie byli w miejscu, w którym się znajdują obecnie. Linkin Park, to zespół, który albo kochasz, albo go nienawidzisz, a mają sporo niezłego szajsu.
Odpowiadają na zarzuty, że brzmią jak LP:
Cóż, nie nazwałabym tego zarzutem, bo Linkin Park jest bardzo dobrym zespołem. Ale dużo takich porównań słyszymy.
Na temat Ozzfest:
To świetna rzecz. Nie wiem jak inaczej na to patrzeć. Kręciliśmy koło naszego autobusu i zobaczyliśmy Coby'ego Dicka z Papa Roach jak jeździł sobie na skuterze. Chester z Linkin Park codziennie przychodził spotykać się z nami do autobusu. Wszyscy byli naprawdę świetni. Fajnie jest być nowym zespołem, który niecodziennie wozi się z gwiazdami rocka, a jest rzucony w taką sytuację, gdzie wszyscy są równi. Idziesz sobie, a wszyscy znają twoje imię, nie czuję się nikim - jestem kolesiem który gra na gitarze w Nonpoint, tak jak widzę wokalistę z Papa Roach. Takie wpadanie na siebie przez cały czas jest trochę dziwne. Nie lubię zwracać na siebie uwagi, ale zaczyna się zmieniać. Dzieciaki podchodzą, chcą autografy, co się wcześniej nie zdarzało. Kiedyś byłem gościem w kapeluszu, którego nikt nie rozpoznawał. Ale sprawy przybierają dla nas, przynajmniej tak mi się wydaje, lepszy obrót.
Z dziennika trasy w 2001 roku:
Po obiedzie poszliśmy pooglądać trochę inne zespoły. Ja byłem na Union Underground i Disturbed na scenie nr 2, później przeszedłem do głównej sceny żeby pooglądać Linkin Park. Jak tylko przyszedłem, usłyszałem jak echo niesie dźwięki ich drugiego singla, Crawling. Kiedy dotarłem do stanowiska nagłośnienia (co zabrało mi jakieś 10 minut) zagrali ich wielki hit, "One Step Closer To The Edge", a tłum oszalał. Dali czadu! Miałem też szansę zobaczyć Papa Roach i Slipknot, którzy też byli spoko.
Wcześnie tworzyliśmy kombinację hord-core'u z hip-hopem, rapowanymi wokalami w zespole grającym na żywo. Staliśmy się być może inspiracją dla Limp Bizkit, Kid Rocka, Linkin Park - wszystkich tych zespołów, które teraz to robią. Kiedy dzisiaj piszemy muzykę, nie brzmimy jak kiedyś. Więc nadal czujemy się jak pionierzy, bo nie przystajemy do schematu.
Mają kilka ciekawych numerów i bardzo ich cenię za to, że tak samo jak my przywiązują dużą wagę do melodii... Wiem że dla wielu jest to zbyt nowoczesne, lecz ja mam to gdzieś i nie przywiązuje wagi do etykietki...
Odpowiadają na zarzuty, że brzmią jak LP:
Mamy tylko jeden kawałek, który brzmi jak Linkin Park.
Właśnie kupiłem nowy album Linkin Park. Chłopaki dają radę.
Zapytani przez Kerrang! czy upodabniają się do pop-metalowych zespołów takich jak Linkin Park czy P.O.D:
Niezamierzenie unikaliśmy bycia przewidywalnymi. Te zespoły są dobre w tym co robią, ale wydaje się jakby produkowali masówkę, a my tego nie chcemy. Zabawne jak do tego podchodzimy. Jeśli mamy riff, który brzmi podobnie do jednego z takich zespołów staramy się to przeanalizować i oczyścić - nawet jeśli brzmi dobrze. Nie chcemy być częścią tego.
O pracy nad Reanimation:
Kiedy razem z Mike'iem łapaliśmy klimat w jego domu podczas pracy nad tym kawałkiem, nabrałem prawdziwego podziwu dla jego wizji hip-hopu. Wiesz o co mi chodzi? Mam na myśli jego strukturę, jak jest zbudowany. Raperów, których wykorzystał. Myślę, że potrzeba było do tego jaj i wiedzy o tym co się dzieje w świecie dobrej muzyki.
Micstand Magazine: W ostatnim odcinku MTV Cribs widziałem jak Steph odwiedza dom Chestera z Linkin Park. Czy wszyscy jesteście zaprzyjaźnieni z Linkin Park?
Chi: Jasne, jesteśmy kumplami. To znaczy, Stephen mieszka w LA, a reszta z nas w Sacramento, więc on ma trochę bliżej niż my. Jak tam było u Chestera? Spoko?
Micstand Magazine: Tak, było nieźle, ale w tym samym odcinku odwiedzali nowy dom Osbourne'ów, a nic nie może się równać z ich pokręceniem.
Chi: Tak myślałem, że wyszli poza skalę.
Spytany o to, dlaczego Deftones popiera Limp Bizkit w UK:
Patrzę na to tak, jakbyśmy to my grali koncert. Ludzie nie przyznają się, że lubią Limp Bizkit; kiedy podczas wczorajszego występu (w Manchesterze) powiedziałem coś do tłumu na temat Limp Bizkit, wszyscy buczeli. Ale ja wiem, że i tak poszli by na koncert Limp Bizkit, sami pewnie mają ich płytę; niby dlaczego sprzedają tak dużo płyt... Nie czuję niechęci do muzyki Limp Bizkit, to samo czuję do Linkin Park; ich muzyka jest bardzo poukładana i przewidywalna, ale jest dobra taka, jak jest. To nagrania na imprezy młodych i tak na nie patrzę.
Zapytany o to, co uczyniło ostatnią trasę szczególną:
Myślę, że udało nam się z supportami, zaprosiliśmy dwa mode zespoły; Taproot i Linkin Park, które są naprawdę świetne. Jeśli weźmiesz jakieś starsze... nawet Incubus, są nieco młodsi od nas, ale funkcjonują jako starszy zespół. Myślę o tych młodych ludziach, którzy koncertują z nami, podnoszą temperaturę; mam nadzieję, że trasa będzie niesamowita, jak w czasach naszych pierwszych koncertów, kiedy wszystko mogło się stać. Inaczej będzie nuda.
Na temat rozpoczęcia trasy Summer Sanitarium:
Największym problemem dla mnie było otwieranie koncertów Limp Bizkit i Linkin Park, dwóch zespołów, ktore nie istniały by, gdyby nie były dla mnie. Serio!
Chris: Rap-rockowe kawałki są świetne, uwielbiam je. Są bardzo agresywne. Ale wg mnie jeśli słyszałeś jeden, to słyszałeś je wszystkie. Kiedy pisaliśmy muzykę (na album The Better Life) myślałem, że ten styl jest świetny, a wszyscy mnie popierali. Teraz mamy zespoły takie jak Linkin Park, które łączą dwa światy, trochę rapują ale są też melodyjne.
NYRock: Lubicie takie połączenie?
Chris: Kochamy. Ja kocham. Daje ci agresywność i melodyjność w tym samym czasie.
Myślę, że Linkin Park są świetni (śmieje się). Nie ma wielu zespołów z dwoma wokalistami, które by mi się podobały ale sądzę, że oni są naprawdę dobrzy. Wystąpiliśmy wspólnie na paru koncertach i to naprawdę świetny zespół, mili ludzie. Ich album Hybrid Theory jest teraz jednym z moich ulubionych. Jasne, lubię agresywne granie ale Linkin Park mi się podobają; wokalista potrafi śpiewać, a to lubię.
Na temat inspiracji i wpływów na zespół:
Założyłem zespół ponieważ był na to odpowiedni czas, zamiast grania na perkusji dla kogoś innego. Lubię też Slipknot i wiele innych zespołów, jak Linkin Park, Zombie i sporo starszych jak Queen czy Metallica.
Nie staramy się grać perfekcyjnie, tak jak na płycie. Nie używamy podkładów. Takiego podpierania się, jak w innych zespołach. Wolałbym paskudnie brzmieć ale mieć okazję zmienić swoją muzykę, niż grać jak Linkin Park, czy Mütley Crüe, które korzystają ze zdobyczy dzisiejszej technologii. Oni czują się nadzy, kiedy mają grać na żywo.
Jestem w sumie zadowolony, że w tamtym roku nie wygraliśmy nagrody dla najlepszego nowego artysty ponieważ taka nagroda to jak pocałunek śmierci. Czy nie wygrali tego Men at Work, aby później nikt o nich nie usłyszał? W zeszłym roku tyle koncertowaliśmy, że dotarło to do mnie dopiero kiedy przysłali pocztą mały certyfikat i medal. Wtedy zdałem sobie sprawę, "Wow, byliśmy nominowani do Grammy". Teraz jestem z tego dumny... Mam nadzieję, że Linkin Park nie wygrają tej nagrody, bo chciałbym żeby zostali w obiegu dłużej niż rok.
Zapytany o wrażenia po koncertach Family Values:
To była próba ognia. Dobrze było znaleźć się w takim otoczeniu, to jak wejście w inny standard. Ci goście to z pewnością profesjonaliści; każdy z nich zwłaszcza Static-X i Linkin Park. Wiele się nauczyłem i wziąłem sobie to do serca.
Byłem jakiś czas bardzo przybity i zdenerwowany próbując zwalczyć to wszystko i wreszcie udało mi się wynieść swoją technikę na inny poziom. Pewnego dnia słuchałem płyty Linkin Park zatytułowanej Meteora. To był pierwszy raz, kiedy kupiłem jakąś płytę rockową. Przedtem byłem jazzowym purystą i właśnie dlatego zaszedłem tak daleko w jazzowym świecie. Jednak to nastawienie nie sprawdzał się. Więc wreszcie zerwałem z tym przyzwyczajeniem i sprawdziłem Linkin Park dzięki poleceniu kilku osób, które słyszały jak mówię co chcę osiągnąć w muzyce. I to mnie naprawdę otworzyło.
Usłyszałem "Somewhere I Belong" i krzyk Chestera przypomniał mi Coltrane'a wyjącego i zawodzącego na saksofonie, a harmonie których użyli przywiodły mi na myśl Milesa Davisa i przypomniały Pucciniego. Następnie siła perkusji, Elvina Jonesa. A czystość basu przypomniała siłę orkiestry.
Lubię Linkin Park
O trasie Summer Sanitarium:
Nie skakałem z radości z powodu Linkin Park, ale są dobrzy w tym co robią.
Linkin Park jest świeże, bo mają umiejętności ale nie są też na pewno zespołem metalowym. Ale skoro grają rocka nie dostają punktów od Rap Magz.
Na temat tego, że brzmią jak Linkin Park:
To dziwne porównanie ponieważ nie ma u nas rapu, nie mamy DJa, sampli i tego typu techno-bitów. 98% naszych piosenek została napisana zanim nawet usłyszałem o Linkin Park. Ale zarówno oni, jak i my gramy ciężką muzykę, bez obawy o narażanie się; obydwoje mamy partie śpiewane i refreny.
Mówią, że jesteśmy Linkin Park, tylko że bez nich. W pewnym sensie rozumiem dlaczego tak jest: mamy tego samego producenta, ten sam ton gitar i perkusji. Ale 85% tych kawałków została napisana zanim usłyszałem o Linkin Park. Oni pisali w czasach kiedy ja z Kevinem graliśmy już w zespołach. Nie denerwuje mnie to, po prostu tego nie dostrzegam.
Myślę, że Linkin Park jest świetnym zespołem, piszą dobre utwory i sprzedali 80 milionów płyt, więc coś robią dobrze. Więc jeśli chcesz nas do nich porównywać, uznam to za komplement. Tak jakbyś powiedział, że ktoś brzmi jak Deftones albo Smashing Pumpkins. To dobre towarzystwo. Nie zamierzam narzekać.
Moim kawałkiem wszech-czasów jest "All the Young Dudes" zespołu Mott The Hoople, napisana przez Davida Bowie. Mott sobie przez cały czas działali, nigdy nie mieli hitu, az nie przyszedł Bowie i nie napisał dla nich kawałka; wtedy stali się wielcy! Nie przeszkadzało to nigdy ich fanom, a już na pewno nie mnie. To zawsze będzie dla mnie wyznacznik tego jak nie dać ciała; mój ulubiony kawałek został napisany dla kogoś przez kogoś innego. Będzie tak samo rozpoznawalny jak styl Def Leppard, tak samo jako Limp Bizkit jest rozpoznawalne dla fanów Limp Bizkit. Albo Linkin Park dla fanów Linkin Park, czy Marilyn Manson dla swoich. Zmienia się trochę... przemieszcza... ale nadal ma rozpoznawalne brzmienie. Żaden artysta nie powinien się wstydzić, że jest rozpoznawany po swoim stylu, bo przecież w końcu o to w tym chodzi! Wkurza mnie kiedy artysta gada coś w stylu "Ok, zrobiłem coś, a teraz muszę zrobić coś, co nie brzmi jak nic, co uczyniło mnie sławnym.
Linkin Park to jedyny nu metalowy zespół, którego słucham.
Założył na forum Road Runner temat nazwany "Linkin hating is a lie" w którym to zaprzeczył jakoby Slipknot uważał muzykę LP za gówno. Dodaj również, że nigdy nikt nie wypowiadał poniżających komentarzy na temat jakiegokolwiek z członków zespołu. Powiedział też, że LP to nie ich styl, ale na taki zespół jaki jest, jest niezły. Spędzali razem czas na Ozzfest 2001 i jakoś nie mieli z tym problemów...
Była to odpowiedź na prawdopodobny komentarz innego członka Slipknot: "Tak naprawdę nie lubimy gównianej muzyki, jak Linkin Park. Chester to skamląca suka, a Mike Shinoda jest hańbą dla raperów. Ktoś powinien skrócić ich cierpienia. To nawet nie jest muzyka, to gówno."
mark bardzo się sprzeciwia automatom perkusyjnym. Myślę, że w tym kawałku brzmią świetnie. Może następnym razem uda nam się użyć obu (automatu i normalnej perkusji). Musi być jakieś kompromis. Linkin Park używa tego na okrągło, więc to musi być dobry pomysł.
Nie, zespoły takie jak Saliva, Linkin Park, wszystkie zespoły radiowe... o których nigdy nie słyszałeś dopóki nie podpisały kontraktu z dużą wytwórnią, nigdy nie koncertowali, takie zespoły są stworzone do sprzedawania płyt, są maszyną! Wiesz o czym mówię? Wydają kawałek, jadą w trasę i zgarniają miliony za sprzedane płyty. Zapracowaliśmy sobie na każdy nasz krok; podejmujemy je powoli w czasie naszej drogi i wiemy co robić, a czego nie. Patrzymy na inne zespoły i wiemy jakich rzeczy nie należy robić, a co one robią.
Nigdy nie słuchamy swoich kawałków w trasie, bo gramy przez 5, 6 dni w tygodniu. Słuchamy wszystkiego. Disturbed, Linkin Park, Marilyn Mason, tak jak mówiłem, jesteśmy wielkimi fanami. Pantera, Fiona Apple...
Mówiąc o swojej 13-letniej córce:
Jej ulubionym zespołem jest Linkin Park. Bardzo jej odpowiada to, że koncertujemy z nimi. Ostatnio nie pozwalałem jej na zbyt wiele koncertów, bo pakowała się w zbyt duże kłopoty.
O utworze Somewhere I Belong:
Wiem, że ten zespół jest głęboki i postrzegany przez fanów jako nastawiony na uczucia ale prawda jest taka, że ten kawałek mnie trochę wkurza. Myślę, że to nie ich wina. Zwyczajnie przeszkadzają mi zespoły takie jak te, z ich zwykłymi formułkami na piosenki. Ściśnięte riffy, rapowanie o tym jak zaczynasz szaleć z samotności, jak świat cię nie rozumie, wywrzeszczany refren, później znowu rap. Męczące to. Ile takich kawałków mamy? Kiepskie dla jednego z tych zespołów. Jakby powiedzieli "Widzicie, każdy może być taki jak my, bo mamy rapowane zwrotki, a refren śpiewany na rockowo". Te kawałki nie próbują nikomu pomóc, chyba że by uznać empatię za rodzaj terapii. Sądzę, że utrzymują nastolatki w złym samopoczuciu. Każdy jeden człowiek na ziemi cierpi z powodu samotności. Dlatego, że na jedno ciało przypada tylko jedna dusza. Robienie teledysków, które wyglądają jak depresyjne wersje okładek albumów Asia czy Toto też nie pomaga.
Zespoły takie jak Limp Bizkit i Linkin Park, są, w pewnym sensie, bardziej przerażającymi wersjami boys-bandów. Dla naprawdę rozwydrzonych 12-latek.
Myślę, że to co Linkin Park robi dobrze, to możliwość odniesienia się ludzi do ich muzyki w każdym aspekcie życia. Ostatnio często mówię to ze sceny - dobrze jest zobaczyć duże tłumy bawiące się razem pomimo całego tego syfu na świecie. Rodzice, którzy obawiają się takiej muzyki są głupi, ponieważ ich dzieci mogą robić o wiele gorsze rzeczy niż pójść na koncert Ademy, Linkin Park, czy Korn. Lepiej widzieć swoje dziecko na koncercie, niż na ulicy robiące jakieś głupstwa.
O swoim czwartym albumie:
Jeśli jesteś fanem Linkin Park, możesz polubić pare kawałków ale udało nam się znaleźć naturalny rytm, którego wcześniej nie mieliśmy.
Próbowaliśmy uniknąć rap-rockowego piętna. Nawet jeśli jest teraz popularne, to okropne określenie. Nie ma za nim wiarygodności, ale mimo to Linkin Park dają radę, a w końcu są zespołem rap-rockowym.
Nie mogę powiedzieć, że jest coś co mnie wpienia; jest różnorodność, są zespołu, których nie lubię. To tylko kwestia gustu, a moja opinia jest warta tyle co każdego innego, czyli tyle co nic. Nieważne czy uwielbiam, czy nienawidzę Slipknota, oni i tak sprzedają miliony płyt, czy uwielbiam, czy nienawidzę Linkin Park, to są dwa różne ekstrema muzyki metalowej. Oni sprzedają po 10 milionów płyt, wiesz co mam na myśli? Czy kocham System, z całym ich pokręceniem i byciem na uboczu, czy też nienawidzę, oni sprzedają płyty. Każdy z tych zespołów jest dobry w tym co robi. My robimy swoje po swojemu, a oni swoje. Nie powiem nikomu, że te zespoły są złe, bo tak nie jest; każdy z nich potrafi grać na instrumentach, każdy z nich dobrze wykonuje swoją robotę. Spliknot jest powodem, dla którego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy; ponieważ kiedy pierwszy raz dorwałem ich płytę, to mnie rozerwało.
Prawdę mówiąc bardzo lubię "Minutes To Midnight." Ma klasyczne rockowe brzmienie, do którego wyraźnienie przyczynił się Rick Rubin. Ma wiele fantastycznych melodii i szybko wpadających w ucho refrenów. Ok, może nie brzmi jak "Hybrid Theory", ale co z tego? Kiedy brzmią w ten sposób, są za to linczowani. Nie da się wygrać. Dobrze, jeśli zespoły starają się podążać nowymi ścieżkami. Utwory z "Minutes To Midnight" brzmią też świetnie w wersji live.
Na pewno zasługują na większy kredyt zaufania niż ten, który został im dany. Uważam, że mają swój własny, wyrazisty dźwięk, który całkowicie rożni się od dźwięku ich rówieśników, pokazali, że czują pragnienie odkrywania nowych pomysłów i kreowania własnej ''przestrzeni dźwiękowej.'' To nieco zbija mnie pantałyku, dlaczego nie są doceniani przez krytyków. Jasne, nie wszystko, co stworzyli jest świetne, ale zasługują na więcej aprobaty, a ich występy live są naprawdę ekscytujące. Wbrew powszechnej opinii nie są zespołem korporacyjnym. Otrzymali pomoc od personelu wytwórni płytowej, ale nie zostali wykreowani przez żadną z nich. Wiele z zespołów jest wyśmiewanych w ciągu pierwszej (lub dwóch) dekad swojej kariery, a potem stają się niezwykle popularne... Spójrz na AC/DC. To prawdziwe koło fortuny.
Lubię materiał od P.O.D., ten od Linkin Park. Oczywiście moje serce jest tam, w St. Louis, z chłopakami.
Od kiedy przestaliśmy grać cięższą muzykę niż Linkin Park, wiele osób stwierdziło, że grają lepiej od nas ale my umiemy grać tak samo dobrze. Napiszemy kawałki, które być może zamkną jadaczkę paru osobom, które uważają, że nie potrafimy grać.
Nie czuję niechęci do muzyki Linkin Park czy Limp Bizkit, bo nie możemy tworzyć tego sami, ale robimy to od 10 lat i kiedy tamte zespoły pojawiły się sprzedając po 7 milionów płyt pytaliśmy, "a co z nami?". Dla nich wszystkich przecieraliśmy szlaki i wreszcie nadszedł czas, żeby zacząć sprzedawać płyty. Wiele z tych zespołów musi jedynie się wydrzeć, aby sprzedać album. My tyraliśmy przez dekadę.
Kerrang.com: Singiel "Morning Dew" jest twoim starym nagraniem. Dlaczego uznałeś, że teraz jest ważny?
Robert Plant: Został napisany w 1962 i to piękny kawałek. Opowiada o Holokauście, o dezinformacji. To piękna wizytówka, ale też kawałek dobrej rozrywki. Tak samo ja Linkin Park czy Creed, którzy są komercyjni, ale za razem wiedzą co robią. Jestem starym gościem, kręcę w tym już długi czas i wiem jak robić muzykę aby miała duszę, a nie tylko się dobrze sprzedała.
Kerrang.com: Zatem lubisz Linkin Park albo Creed?
Robert Plant: Teraz są popularni, ale jest miejsce na wiele rodzajów muzyki. Najlepsza droga do serca niekoniecznie musi oznaczać ten rodzaj wyrazu, mogą to też być teksty. Napisałem teksty do "Kashmir", "Stairway To Heaven" i "Black Dog";, mieliśmy wiele środków wyrazu w Zep, nie tylko ten ciężki. Takich samych zniszczeń możesz dokonać zarówno za pomocą aksamitu, jak i stali. Możesz pieścić stalą lub tłuc aksamitem.
Kerrang.com: Czy ludzie są teraz zmęczeni tworzonymi zespołami?
Robert Plant: Może, ale jak to określić? Koncerny płytowe, które sponsorują Kerrang! nadal reklamują Linkin Park, więc chodzi tylko o szum i kasę. Niejasne motywy. Linkin Park nie mają ofensywnej polityki, mają tylko takie znaczenie jak zespół Rainbow w czasach Zeppelin. Myślę, że to jednodniowa śpiewka. Różnica polega na tym, że Zep mogli brać 15-minutowy kawałek, a dziś jest bardziej schematycznie. Możesz sobie teraz wyobrazić 10-minutowe rymowanie o Mud Sharks?
Zapytany o to jakiej muzyki teraz słucha:
One Minute Silence (uwielbiam ten zespół), Linkin Park... Chester to nasz chłop, to praktycznie ten sam szajs. Kocham też Nine Inch Nails ...
Niedobrze mi od supportowania tych wszystkich pozerów. Linkin Park, są pozerami, przyprawiają mnie o wymioty. Koleś myśli, że jest twardy, bo nosi irokeza? Muszę grać z tymi bękartami całe lato. Poznałem ich, są do dupy, nie są oryginalni. Ten Chester nie jest nawet członkiem zespołu od początku, dołączył do zespołu trzy miesiące przed wydaniem pierwszego hitu. Wszystko to śmierdzi, dlaczego miałbym chcieć byc cześcią tego interesu? Aż mnie korci żeby stanąć przed tym kolesiem i powiedzieć co sądzę o nim i jego zespole (...) Linkin Park? Wszyscy wiedzą, że to bzdety ale nikt nie odważy się tego powiedzieć. To wszystko dla kasy.
Beat Magazine: Od czasu kiedy, jak większość stylów muzycznych, powstaje wiele odmian metalu, zmienia się, sporo mówi się o prawdziwym metalu. Zaskakujące, że to nie Manowar czy Poison, ale czy Limp Bizkit?
Steev Esquivel: Kurwa, nie. Slayer, Strapping Young Lad, Meshuggah. Tylko ciężka, głośna, brutalna muzyka.
Beat Magazine: Linkin Park?
Steev Esquivel: Koleś, słuchałem tej muzyki. Pewnie stracę przez to fanów, ale lubię kilka utworów Linkin Park. To jedna rzecz, która odróżnia mnie od reszty ludzi. Trawimy każdy dostępny rodzaj muzyki. Nie próbuję się ograniczać. Nie zamierzam iść i kupić płyty Rickiego Martina, ale ją słyszę. Ostatnia płyta jaką kupiłem była chyba Stereolab.
Nienawidzę Linkin Park; brzmią dla mnie jak gorsza wersja Depeche Mode z rozstrojonymi do granic możliwości gitarami.
O nominacji LP do nagrody Grammy:
Powiem wam, że jestem dumny z Linkin Park, bo patrząc na to jak są młodzi, ich kawałki są naprawdę dobre. Na początku potrzebowałem chwili żeby zrozumieć co tworzą, ale myślę że bardzo mądrze skorzystali z rap-rockowego stylu, który jakby zanika. Robią to naprawdę dobrze i jestem tym podekscytowany. Wypływa sporo nowych zespołów, które nagrywają niesamowite rzeczy, ale to jedyny który wg mnie robi dobrą robotę.
Mike DeWolf: Chciałbym się trochę zabawić i wyprać trochę brudów na temat Mike'a z Linkin Park. (śmieje się)
Shoutweb.com: Podrzuć parę brudów na temat Mike'a. Co z nim?
Mike DeWolf: Wymyślił nawiasy kwadratowe. (śmieje się)
Jarrod Montague: Widziałeś nawiasy u Taproot? Więc Linkin Park też takie ma. Sądzę, że mieliśmy je zanim zmienili nazwę na Linkin Park!
Mike DeWolf: Prawdopodobnie rok przed. Przyszedł i powiedział "A tak, wymyśliłem je!" A ja na to "Stul ryj!". (śmieje się)
Jarrod Montague: Fajni z nich goście.
Recenzując w magazynie Kerrang! singiel H! Vltag3/Pts.Of.Athrty
Kyle Gass: Ode mnie nic nie dostaną przez ten wkurzający klawiszowy akord. Bling bling bling. Słyszysz? Wkurzający.
Jack Black: Przynajmniej tańczymy. To będzie jak "Crawling"? Nie jest to najbardziej chwytliwa melodia. Chciałbym żeby tak brzmiała, chciałem "Crawling część 2", a w zamian dostaliśmy niekończący się, pieprzony maraton paplania. To przez kolesia, który rapuje. "Wokalista, daj na wstrzymanie; tym kawałkiem ja się zajmę". Zatrzymaj muzykę. Zatrzymaj. Zawiodłeś mnie. Ocena 1 i 1/4.
Po odebraniu nagrody za Najlepiej Nagradzany Teledysk:
Już wiem czemu wygraliśmy z Linkin Park i Creed. Jesteśmy lepszym zespołem.
Zapytany czy w trakcie trasy z LP robili im już jakieś żarty:
Nie, jeszcze nie. Zobaczyłbyś jak łatwo jest zostać wykopanym z trasy. Oni są bardzo poukładani. Ale jest spoko, bo wokalista, Chester, często się z nami szlaja; podczas naszych koncertów zawsze jest na scenie. Jako jedyny z zespołu pije; wychodzi z nami pić, jest naprawdę spoko gościem.
O rap-rockowych zespołach:
To już jest nudne, nie podoba mi się większość aktualnej muzyki. Czuję się za to częściowo odpowiedzialny. Wpłynęliśmy na twórczość wielu zespołów, które wg mnie są koszmarne. No weź - Linkin Park? Crazy Town? Chciałoby się wydłubać oczy śrubokrętem. Przestałem oglądać MTV czy M2. To obrzydliwe.
Po wygłoszeniu tej opinii Wes sprostował swoją wypowiedź, przepraszając zespół za zbyt pochopną ocenę.
Zakk Wylde: Goście z Linkin Park dostali się na miejsce Limp Bizkit. Kto jest po nas? Chyba Crazy Town. Powodzenia. Zniszczymy ich, kurwa, zniszczymy!
Hit Parader: Spędziliście ostatnie lato na Ozzfest, jakie nowe zespoły lubisz?
Zakk Wylde: Cóż, Linkin Park - moje dzieci bawią się przy tym cały czas, a wszystkie kawałki są naprawdę dobre, a ich produkcja wymiata. Miałem okazję posłuchać ich na Ozzfest w innej wersji niż brzmią w radiu. Gitary na płycie są miażdżące, a użycie dwóch głosów naprawdę fajne. Jest dobrze... nie to, żebym miał na nowych albumach umieszczać jakiś rap!
