Co to naprawdę jest/znaczy komercja?
Na wstęp powiem Wam, że po prostu mdli mnie już od tego ciągłego mówienia np. - w CD-Action jest komercha jak diabli, Limp Bizkit/KoRn (itd.) to komercha itd. itp. Z tego co zauważyłem to większość z ludzi piszących tego typu rzeczy nie ma ZIELONEGO pojęcia co w ogóle znaczy słowo KOMERCJA, a ja postaram się tym osobom to uświadomić... Otóż KAŻDY produkt, za który jego sprzedawca dostaje pieniądze jest KOMERCYJNY i tak np. CD-Action jest pismem komercyjnym bo ludzie, którzy je tworzą dostają za to pieniądze, które z kolei pochodzą ze sprzedaży tego czasopisma. Limp Bizkit, Linkin Park, Korn, Papa Roach / Britney Spears, BSB, ATB, ATC - WSZYSTKIE te zespoły SĄ zespołami komercyjnymi ponieważ zarabiają na sprzedaży swoich piosenek i płyt.
Komercja WCALE (wbrew temu co niektórzy uważają) NIE POLEGA na tym, że np. Britney Spears tworzy taką, a nie inną muzykę (to samo tyczy się każdego innego zespołu), którą niektórzy uważają za "robioną pod publikę żeby to tylko sprzedać". Nie ma czegoś takiego jak MUZYKA KOMERCYJNA bo komercyjność zespołu nie zależy od tego jaką tworzy on muzykę, a od tego, że SPRZEDAJE swoje "PRODUKTY" (jakimi jest w tym wypadku muzyka) za pieniądze.
Chcecie przykładów komercyjności? Proszę bardzo:
Czasopismo CD-Action jest pismem komercyjnym bo ludzie je wydający żądają za nie pieniędzy i ekipa je tworząca dostaje za swoją pracę wynagrodzenie. Magazyn internetowy Ultimate Alliance jest pismem nie komercyjnym bo ekipa go tworząca nie pobiera za jego wydawanie wynagrodzenia i nie płacimy za jego przeglądanie.
Np. zespół Linkin Park jest zespołem komercyjnym ponieważ za swoje "produkty" (płyty/piosenki/inne rzeczy) żąda pieniędzy, a wykonawcy dostają za swoją pracę wynagrodzenie. Gdyby zespół był nie komercyjny to jego utwory byłyby np. dostępne w internecie za darmo (oczywiście ORYGINAŁY prosto od ich właścicieli czyli wykonawców).
Kapujecie już na czym polega komercyjność czasopism/zespołów muzycznych/ itd.? Swoją drogą niedawno widziałem nowy teledysk grupy Papa Roach - "She loves me not" z ich nowego albumu "lovehatetragedy". Na początku zdziwiłem się bo Coby Dick (wokalista) znacząco zmienił swój wygląd (coś ala wokalista Crazy Town), a i muzyka w tym kawałku ZNACZNIE odbiega od ich normalnego mocnego brzmienia. Ta piosenka to już nie hard rock, a punk rock + hip hop... Przez pierwsze parę sekund oglądania teledysku pomyślałem sobie - "co to ma być? jeden z moich ulubionych zespołów się sprzedał i takie coś nagrał?"
Po chwili jednak przypomniałem sobie coś - tekst, który wypowiedział wokalista jednego z zespołów punk rock`owych, który przerzucił się na muzykę taką mniej punk rock`ową, a bardziej dyskotekową...
Pogłośniłem więc "She loves me not" na full volume i cieszyłem się muzyką bo tak naprawdę nie liczy się gatunek muzyki - liczy się przesłanie, które zawiera w sobie piosenka... I tym oto sposobem z zagorzałego "hard rock`owca" stałem się raczej liberałem jeśli chodzi o muzykę i choć nadal uwielbiam mocne brzemienia to nie pogardzę też techno, hip-hopem, rapem, rave, industrial i innym typem muzyki...
Pamiętajcie nie liczy się gatunek, z którego wywodzi się zespół, a przesłanie, które zawiera w sobie ich muzyka...