Metal.pl

Przebywasz tutaj: Prasa / Recenzje
Okładka Meteora

Jedni twierdzą, że Linkin Park to pseudometalowy boysband, który myśli przede wszystkim o sukcesach i zyskach ze sprzedaży płyt. Dla innych powodem szyderstw jest fakt, że grają "rasowy, tandetny i gówniany njumetal". Prawdę powiedziawszy od dłuższego czasu usiłuję się dowiedzieć czym jest ów numetal, ale jak dotąd żaden z "ekspertów" nie był mi w stanie nic konkretnego powiedzieć. Z dość głupiej i co gorsza drogiej książki pt. "Nu-metal. Encyklopedia" autorstwa Joel'a McIver'a można wyciągnąć wniosek, że wszystko co wyszło po 90 roku jest nju - od Fear Factory, przez Biohazard, Slipknot, Korn, Linkin Park, Mansona, Godsmack, Nailbomb (projekt M.Cavalery), NIN, RATM, Rammstein a na Nirvanie i Tool skończywszy. Prawdę powiedziawszy mam spore wątpliwości czy muzykę, którą gra Linkin Park można nazwać metalem. Tak naprawdę brzmi ona jak nieco wzmocniony rock, podbudowany przesterowanymi partiami gitar. Utwory są melodyjne, sprawnie zagrane, wokal nie wzbudza zastrzeżeń o ile ktoś lubi subtelne i nie koniecznie męskie wokalizy poprzełamywane rapową siekanką. Na Meteorze momentami jest mocnawo ("Don't Stay"), chłopcy dają upust swojej sile, ale zastanawiam się dla kogo nagrywa się albumy takie jak chociażby ten. Nie mam zdania na temat Linkin Park - ani mnie ziębi ani grzeje, ale połamany rytm bliski funky w "Nobodys Listening" akurat przypadł mi do gustu. Reszta utworów wpadła w jedno ucho, po to by później wypaść drugim. Nie przemawia do mnie twórczość tego zespołu, ale zastanawiam się co takiego jest w muzyce Linkin Park, że ma tyle samo zażartych zwolenników co przeciwników.