Praga (03.09.2003)
Do t-mobile arena dotarliśmy tuż przed koncertem. Zdążyliśmy w ostatniej chwili, bo gdy weszliśmy do hali na scenę (z ustawionym sprzętem ADEMY) wyszedł wokalista MuDvAyNe (nie poznałem go, ale tak mówili), który zagrał 3 piosenki. My w tak zwanym międzyczasie 2 razy zmieniliśmy miejsce i znaleźliśmy się mniej więcej w połowie sali, po prawej stronie, w dolnej części trybuny. Może atmosfera nie była tak fantastyczna jak tuż pod sceną, gdzie i tak nie udałoby się nam przebić, ale za to widoczność była świetna. No i warto też zaznaczyć, że otaczały nas dzieci mające na oko 12 lat, które cały występ Ademy przesiedziały, a na LP skakały jak szalone:/
Gdy gość z Mudvayne skończył swój występ, wyściskał niejakiego Chestera B. który wcześniej stał z boku sceny, po czym wypiął goły tyłek na publikę i zszedł....
Chwila czekania i kilka minut po ósmej zgasły światła by za chwilę zapalić się na początku pierwszej piosenki ADEMY - "Co-dependent". Mark, nim zaczął śpiewać wrzasnął jeszcze kilka razy "jump!" a publika pod sceną zaczęła szaleć. Za chwilę "Close Friends" i "Rip The Heart Out Of Me" i znowu szaleństwo. Ja mniej więcej w tym miejscu zacząłem tracić gardło po raz pierwszy:)) dalej poszło "Stand Up", które osobiście uwielbiam i jakoś jeszcze je "wydarłem" (trudno to nazwać śpiewem:P). następnie Mark powiedział kilka zdań do publiki (ogólnie typu "How ya doin'?", ale też "zareklamował płytę "Unstable") i rozległy się pierwsze akordy właśnie "Unstable" podczas których poderwała się znacznie większa część ludzi niż do tej pory. Następnie zagrali "Stressin' Out" - jedyną "balladkę" podczas tego koncertu (i bardzo dobrze!!). Chwila przerwy i rozpoczęło się "Do What You Want To Do" - najdziwniejszy utwór podczas całej imprezy, ponieważ..... w połowie wysiadły wzmacniacze i słychać było tylko bębny i bas, a czasem głośniejsze ryki Marka. Sam zespół nie wiedział o awarii i po dokończeniu numeru Mark i Tim zeszli na chwilę ze sceny. Ale show must go on, więc zaraz wrócili, Mark przeprosił publikę zagadując do nich dłużej niż zwykle między piosenkami (trudno się dziwić), reszta zespołu sprawdzając czy wszystko działa zagrała kilka sekund jakiejś melodii, którą pewnie zwykle się rozgrzewają i zaczęło się "Blow It Away". Potem było "Everyone", "Trust" oraz "The Way You Like It", podczas których ludzie rozgrzali się niemal do czerwoności. No i wreszcie - zaczęło się "Freaking Out" ja nadwerężałem swoje gardło do granic możliwości tak jak też znaczna część ludzi zgromadzonych pod sceną. Po "Freaking Out" które doprowadziło większość do ekstazy przyszła pora na "Giving In", które jest jedyną na tyle znaną piosenką Ademy, że nawet 12-latki wstały i zaczęły machać rękami....:) przedostatnią piosenkę odśpiewała większość Areny i gdy dobiegła końca, a rozentuzjazmowany tłum wciąż wrzeszczał chłopaki rozpoczęli ostatni utwór - "Needles". Po nim zbierali długie oklaski a w tłum rzucono kilka zestawów pałeczek (razem 6, ale 2 lub 3 poszły w trakcie koncertu) oraz inne gadgety.
Adema zeszła, światła zgasły i zaczęło się oczekiwanie na koncert Linkin Parka. Ja i STEFF poszliśmy po koszulki ADEMY i mimo, że trochę nam zeszło, to musieliśmy czekać jeszcze ponad 40 minut.
I w końcu zaczęło się. Światła poszły na Mr. Hahna, a na scenę weszła reszta zespołu i rozpoczęła "Don't Stay". Caluteńka Arena wstała a połowa zaczęła piszczeć cienkimi głosami, co momentami było dość potworne dla uszu;) nie wnikałem zbytnio w kolejność (to będzie wiedział Alkor) ale zagrali "Somewhere I Belong", "Lying From You", REMIX (!!!) "Pushing Me Away", "Crawling", "Papercut", "Figure .09", "With You", "Runaway" oraz jako "new song" (nadziałem się , przyznaje, myślałem, że to będzie serio coś nowego) "Numb". Zespół między piosenkami rzucał różne standardowe texty ("i can hear y'all perfect! Just perfect!" "you're amazing!" "Brad just told me that you're one of the best crowds we've ever played for!") ale muszę powiedzieć, że jeden wzbudził we mnie cień szacunku, którym od dawna ich nie darzę. Mianowicie powiedzieli "and thank you Poland, we know you're here!". Chociaż z drugiej strony to zamiast podlizywać nam się w Pradze mogliby przyjechać na koncert:/.... Potem przyszła kolej na "In The End" które ostentacyjnie przesiedzieliśmy, ponieważ nie ukrywam, że NIENAWIDZĘ tej piosenki. i zespół zszedł. Tłum się zdziwił a potem zaczął skandować "Linkin park! Linkin park!" po kilku minutach wrócili, Czester rzucił się w publikę (z ochroniarzem trzymającym go za nogi, hehe) i tak odśpiewał "A place for my head". Potem wrócił na scenę i standard "we have one more song for you". Zaczęło się "One Step Closer". I nic w tym nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że w połowie "przeszli" do wersji z remixu reanimation, a w momencie rozpoczęcia partii Jonatana Davisa na scenę wyszedł jego przyrodni brat, czyli Mark z ADEMY!!! Czester go zapowiedział, razem odśpiewali piosenkę do końca i Mark zszedł a LP zaczęli rzucać różne gadgety w publiczność, z których największy aplauz wzbudziła oczywiście koszulka Czestera B. jeszcze chwilę kłaniali się na scenie i zeszli. Koncert dobiegł końca a wszyscy zaczęli zmierzać do wyjść.
Mimo, że nie ukrywam iż KOCHAM ADEMĘ, a LP kiedyś lubiłem, lecz teraz nie szanuję i nie znoszę większości ich nowych piosenek to koncert podobał mi się jak cholera. Pewnie głównie dlatego, że to był mój pierwszy TAKI koncert. No cóż:) tak czy siak - ŻAŁUJCIE, ŻE WAS TAM NIE BYŁO!!!!!!!!!!!!!!!
ADEMA Info:
Cena męskiej koszulki: 35 euro
Cena damskiej koszulki: 40 euro
Ilość zagranych piosenek: 14
Lista i kolejność zagranych piosenek:
Co-dependent
Close Friends
Rip The Heart Out Of Me
Stand Up
Unstable
Stressin' Out
Do What You Want To Do
Blow It Away
Everyone
Trust
The Way You Like It
Freaking Out
Giving In
Needles
Linkin Park Info:
Ilość zagranych piosenek: 13
