Los Angeles (07.09.2010)

Przebywasz tutaj: Prasa / Relacje
Linkin Park kreuje muzyczny ekwiwalent filmu Avatar podczas pokazu laserowego do

Podczas pokazu ''A Thousand Suns'' Laser Light Exhibition w Henry Fonda Theater, w Hollywood, Linkin Park stworzyło muzyczny odpowiednik ''Avatara''... Redaktor ARTISTdirect.com i autor ''Dolor'', Rick Florino, podsumowuje!

W pewnym momencie ''When They Come For Me'' wściekły podżegacz Linkin Park z ''A Thousand Suns'', Mike Shinoda, krzyczy: ''Try to catch up, motherfucker!''

Ostatniej nocy, po obejrzeniu pokazu ''A Thousand Suns'' Laser Light Exhibition w Henry Fonda Theatre, w Los Angeles, jest rzeczą oczywistą, że ''skur******'' mają całe mnóstwo do nadrobienia. W rzeczywistości, to doświadczenie wysłuchania albumu całkowicie zsynchronizowanego ze skomplikowanym laserowym pokazem 3D, naprawdę utrwala w pamięci ''A Thousand Suns'' jako rock'n'rollowy odpowiednik ''Avatara''.

Już od początkowego odliczania wizualne efekty 3D zaczęły zbiegać się z nakręcającymi i mocnymi melodiami, przyczyniając się do niezapomnianych wrażeń zmysłowych. Gwiazdy świeciły w tle, podczas gdy w trakcie ''Burning in the Skies'' lasery koncentrowały się na globie. Wokal Chestera Benningtona wzbił się zgrabnie, a efekty wizualne powodowały prawdziwy zachwyt, podczas gdy utwór osiągał swoje apogeum.

W trakcie ''Robot Boy'' i ''Waiting for the End'', z których oba oświetlane były tak, jak zawiłe jest ''A Thousand Suns'', pokaz był jak marzenie. Bębnienie Roba Bourdona uderzyło w dźwiękowe delirium przejmujących i zaskakujących dźwięków syntezatorów i sampli Mr. Hahna, podczas gdy zapętlone riffy Brada Delsona wirowały w zgodzie z wizualną energią emanującą z cyfrowej galaktyki umieszczonej z przodu sceny. Bas Phoenix'a odbijał się w ''Blackout'', a uniesienie w kinowym stylu zderzało się z dźwiękiem. ''Wretches and Kings'', które zostało ostatnio udostępnione online, wznieciło ognistą reakcję tłumu z tańcem, podskokami i kołysaniem się publiki. Piosenka brzmi jakby M.I.A. spotkała się z Nine Inch Nails ze swoim progresywnym industrialowym połyskiem i synkopowanym szturmem. ''Iridescent'' pozwoliło publiczności płynąć głęboko w przestrzeń Linkin Park, przed finałowym lądowaniem z Tron'owego maratonu [Tron - amerykański film, należący do klasyki filmów science-fiction z roku 1982 - dop. tłum.], którym jest ''The Catalyst''.

Podczas ostatniego kawałka, ''The Messenger'', moc ''A Thousand Suns'' była widoczna w całej swojej okazałości. Kiedy głos Benningtona osiągnął niebiańskie wyżyny, przechodząc gładko w poetyczne efekty wizualne, wszystkie lasery celowały w ''LP''. Wybuchły oklaski, a cała konwencja wypaliła się w oparach laserów, syntezatorów, rymów, bitów i lirki...

''Skur******'' powinni najlepiej wziąć rozbieg, żeby nadrobić zaległości, bo Linkin Park wysłał rocka poza przestrzeń kosmiczną...