Newcastle (05.11.2010)

Przebywasz tutaj: Prasa / Relacje

Linkin Park jest najlepiej sprzedającym się zespołem XXI wieku.

Sprzedali ponad 50 milionów płyt, a ich debiutancki album, Hybrid Theory (który obchodzi w tym roku 10-lecie i którego sprzedany nakład stanowi prawie połowę), wciąż jest miarą nu-metalu.

Ze względu na swoją polityczną etykietkę czy ukierunkowanie w taneczne klimaty rapu, nowy album, A Thousand Suns, mógł podzielić wielu fanów, jednak zespół od dekady uświetnia swoją obecnością wszystkie najważniejsze festiwale i wyprzedane koncerty na największych arenach świata. Wybaczcie mi więc, że mam wobec nich ogromne wymagania.

Supportujące zespół Does It Offend You Yeah?, nękane ciągłymi przekrzykiwaniami oddanego grona fanów z pierwszych rzędów, grało dla stronniczego tłumu.

Jednak po genialnej ripoście ich wokalisty - ''Cóż, jestem tutaj jedyny z mikrofonem, kolego'' - z pewną niechęcią zyskali szacunek dzięki Pendulum'owemu stylowi dance rocka.

Linkin Park rozpoczęło koncert śpiewem małej dziewczynki modlącej się do Boga, by nas ocalił, a jej delikatny głos utonął w ryku tysięcy głosów, podczas gdy ogromny trójstronny ekran obudził się do życia, prezentując obraz rodzącego się słońca.

To było zachwycające wejście, a dwójka wokalistów, Chester Bennington i dzierżący gitarę Mike Shinoda, jeszcze bardziej podsycili tłum, kiedy okazało się, że pierwszą część setu zespół wypełnił klasykami: Papercut, napędzanym industrialowymi gitarami Given Up, przebojowym New Divide (z soundtracku Transformersów) czy szalonym No More Sorrow w naprawdę spektakularnym wykonaniu.

Na szczególną uwagę zasługuje Bennington, którego głos wywoływał gęsią skórkę, szczególnie podczas antynarkotykowego utworu, Breaking The Habit.

DJ zespołu, Joe Hahn, powiedział, że wykorzystują ''technologie wizualne, aby połączyć ze sobą treści nowych utworów'' i chociaż czasami obrazy wyglądały jak kiepski wygaszacz ekranu Windowsa 95, mocno pracowali, by wypełnić luki między piosenkami, wykorzystując przy tym fragmenty politycznych przemów i materiał z kamery na żywo.

Jednak to bis zrównał miejsce z ziemią; Crawling, The Catalyst i spektakularne Bleed It Out odsłoniło falujący tłum i Benningtona wyczyniającego rzeczy, które niewielu byłoby w stanie zrobić na jego poziomie.

Po tym, jak koncert kończył się z całą areną krzyczącą: ''I’ll open up these scars'', trudno nie uwierzyć, że Linkin Park jest największym zespołem w kosmosie, nie wspominając już o świecie.