Metal Hammer (Mike)

Przebywasz tutaj: Prasa / Wywiady

Ich kariera to spełnienie dwóch marzeń-marzenie o "Amerykańskim sukcesie" oraz "szybkiej karierze rock'n'rollowca". Bo przecież, jeszcze dwa lata temu nikt nie słyszał o tym młodym, amerykańskim zespole. Dzisiaj słuchają ich miliony ludzi, a ich teledyski nieprzyzwoicie często są grane w MTV...Fakt, że są i tacy, którzy w Linkin Park widzą jedynie komercję, sztuczny produkt muzycznego showbiznesu, ale to przecież opinie, które zawsze idą za tymi, którym się powiodło. Linkin Park przyklejano różne etykietki-jedni widzą w nich naśladowców Limp Bizkit, inni oryginalnych twórców, śmiało wytyczających nowe szlaki dla rocka. Najważniejsze jednak, że Linkin Park to po prostu zespół, który udanie propaguje rocka wśród zmanierowanej, telewizyjnej publiczności. Za to mu chwała. Przy okazji premiery najnowszego singla Linkin Park- "In the end" -udało nam się porozmawiać z wokalistą i mózgiem zespołu- Mike'em Shinoda.

MH: 20 listopada wychodzi wasze DVD. Powiedz Mike, co znajdzie się na tym krążku?
MS: Nie wiem, czy wymienię wszystko, gdyż jest tego naprawdę sporo. W największym skrócie można powiedzieć, że znalazło się tam to wszystko, co się wydarzyło w ciągu ostatniego roku, czyli od momentu wydania naszej pierwszej płyty, wszystko to co działo się dokoła nas przez ten cały okres. Jest 6 lub 7 teledysków, wiele koncertów, wiele scen z życia na trasie oraz wiele zdjęć zza sceny, z tej drugiej strony... Mam nadzieję że będzie to niezwykłe wydawnictwo dla naszych fanów, że będą mieli taką samą radochę przy oglądaniu tego materiału jaką my mieliśmy przy kręceniu... Jest tam naprawdę kilka ciekawych rzeczy.
MH: Mike, wiem, że z pewnością słyszałeś te pytanie z tysiąc razy, ale wytłumacz mi co oznacza wasza nazwa - Linkin Park?
MS: Oh... nie ma jakiegoś specjalnego ukrytego znaczenia. Linkin Park to po prostu nazwa parku w centrum Santa Monica w Californi. Pierwotnie nazywaliśmy się Hybrid Theory, ale musieliśmy zmienić nazwę po tym, jak okazało się, że ta nazwa jest już zastrzeżona przez jakieś przedsiębiorstwo czy coś podobnego. Wiesz, szukaliśmy jakiejś nazwy, która by łatwo wpadała w ucho, którą łatwo można skojarzyć z nami. "Linkin Park" to było to, w pewien sposób pasowała do naszej muzyki, a równocześnie daje ona w pewien sposób wolną rękę, co do jej interpretacji...
MH: A więc dalej podążając tym tropem, dlaczego nazwaliście płytę "Hybrid Theory"? Czy jest to może wasza filozofia muzyczna? Coś w stylu-łącz wszystko co się da, aby powstało coś nowego a zarazem intrygującego?
MS: Tak, po części można to tak wytłumaczyć. Z drugiej strony filozofia muzyczna to chyba zbyt dużo powiedziane, gdyż podczas tworzenia albumu "Hybrid Theory" nikt nie zastanawiał się nad tym jaki to ma przybrać ostateczny kształt. Każdy z nas grał po prostu to, na czym się wychował, to czym przesiąkł gdy dorastał, tę muzykę która nas wówczas otaczała, a że każdy z nas miał trochę inne gusta muzyczne,to one właśnie przenikają się na tej płycie...To, co powstało,zrodziło się bardzo naturalnie i wyszło od każdego z nas. A efekt jest taki jak słychać,chyba jest nieźle?Nikt nie zakładał z góry,że to ma tak wyglądać jak wygląda...
MH: Wiem, że studiowałeś ilustrację na Art. Center College w Pasadenie. Czy może przypadkiem to ty jesteś autorem tej okładki do "Hybrid Theory"?
MS: To znaczy miałem duży wpływ na powstawanie tej okładki.Ja pracowałem nad samą postacią "żołnierza", która jest na okładce. Wszyscy są zadowoleni, więc chyba jest nieżle ... Ale to nie jest moja jedyna praca w tym kierunku. Czasem można zobaczyć inne moje prace na naszej oficjalnej stronie internetowej (linkinpark.com) nad którą również staramy się pracować wspólnie z naszym DJ-em Joe Hahna, który także studiował w Pasadenie razem ze mną. Staramy się pracować nad wszystkim. Razem z Joe kończymy film o Linkin Park, do tego współpracujemy przy powstawaniu każdego teledysku. Chcemy do wszystkiego dodać jak najwięcej naszych pomysłów...
MH: Tak więc, skoro jesteś autorem rysunku postaci, to może mi powiesz kim jest ten gość na okładce ? Czy to kolejna ofiara waszej teorii hybrydyzacji?
MS: Tak (śmiech)...niezła interpretacja. Ale wiele się nie pomyliłeś, tak naprawdę ten gość to doskonały reprezentant naszego stylu. Tylko spójrz na niego. To jest żołnierz ze skrzydłami ważki. Żołnierz doskonale oddaje tę agresywną, ciężką i mroczną część naszej muzyki, a skrzydła z kolei tę drugą stronę, tę bardziej spokojną, która dodaje tej muzyce lekkość, pewnego polotu i świeżości.
MH: "Hybrid Theory" to naprawdę bardzo dobry album. W Stanach bije rekordy popularności... Czy czasem nie przeraża cię świadomość, że pobić pierwszą płytę będzie naprawdę trudno... że będzie naprawdę trudno napisać coś lepszego?
MS: Nie. Nie sądzę, dla nas to była doskonała zabawa, pisać ten materiał, bawić się nim. Sądzę że to było doskonalę doświadczenie w naszym życiu i dlatego gdy zaczniemy tworzyć następcę "Hybrid Theory" zrobimy to w ten sam sposób, co poprzednio, czyli: jak najwięcej zabawy... W końcu tworzymy dla siebie i muzyka musi sprawiać nam przyjemność a nie być obowiązkiem.
MH: Mike powiedz szczerze, czy nie obawiałeś się, że gdy Chester do was dołączył stracisz swoją posadę lidera w Linkin Park ?
MS: Nie, skądże... Odkąd Chester dołączył do LP uważam go za swojego brata i nigdy bym go nie mógł traktować jak konkurenta,tym bardziej,że oboje zdajemy sobie sprawę z tego, że tylko cały zespół tworzy integralną całość i wiemy, że gdyby jednego z nas zabrakło, to nie było by już to to samo... Czyli nie ma mowy o jakiejkolwiek konkurencji.
MH: Mike, powiedz mi jak wygląda wasza współpraca twoja i Chestera przy pisaniu Tekstów?
MS: Teksty piszemy razem. Nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy byłoby inaczej. Wiesz, to dziwna sprawa śpiewać czyjeś teksty. Z każdym tekstem muszę się jakoś utożsamiać, muszę mieć jakiś udział w powstawaniu tekstu, inaczej sobie tego po prostu nie wyobrażam. Myślę, że Chester myśli podobnie. W końcu mamy w zespole dwóch wokalistów i każdy z nas śpiewa o sobie.
MH: Widzę że bardzo ważną sprawą w waszej muzyce są właśnie liryki... Jak się czujecie, gdy przychodzi do was jakiś fan i mówi : "Hej, ten tekst jest o mnie, o moim życiu. Ten tekst pomógł mi gdy byłem w dołku"?
MS: Tak, to jest coś wyjątkowego, gdy słyszysz takie słowa z ust nieznanego ci człowieka, wiesz wtedy po co tworzysz... To nadaje głębszego sensu temu, co robisz. To zarazem niezwykle motywujące. Tak naprawdę to piszemy o sobie i o własnych przeżyciach i przemyśleniach. Te teksty są ważne dla nas, ale jeżeli ktoś się z nimi identyfikuje to wspaniale. Nawiązuje się jakaś nić porozumienia wiążąca nas z fanami...
MH: Mike, opowiedz o swoich inspiracjach...
MS: Kiedy dorastałem, słuchałem trochę innej muzyki niż ta, którą teraz gramy. Właściwie fascynował mnie wówczas hip-hop, myślę że to czasem słychać w moim stylu. Słuchałem wówczas takich rzeczy jak : LL CoolJ, Run DMC i tego typu historii. Wtedy bardziej zacząłem zwracać uwagę na produkcję tych płyt, fascynowało mnie produkowanie muzyki. Od jakiegoś czasu moje zainteresowania muzyczne zwróciły się bardziej w stronę cięższych rzeczy, takich jak Red Hot Chili Peppers czy RATM. Myślę że jesteśmy jedną z tych kapel, które łączą starsze gatunki takie jak m.in.: hip-hop z cięższymi gatunkami, a zarazem młodszymi. Bardzo lubię obecnie słuchać tych kapel, które dziennikarze nazywają naszymi konkurentami, czyli Deftones czy Papa Roach, ale również Tool...
MH: Jak przebiegają prace nad nowym albumem LP?
MS: Tak naprawdę jeszcze nie myślimy jakoś specjalnie o nowej płycie. W dalszym ciągu promujemy "Hybrid Theory". Cały czas jesteśmy w trasie, ale coś tam zaczynamy pisać, właściwie pisać to za dużo powiedziane...
To są po prostu na razie krótkie pomysły z których nie wiadomo, co się narodzi.Cały ten materiał powstaje w bardzo dziwnych okolicznościach. Na tyłach autobusu zamontowaliśmy sobie takie małe studio, właściwie najprostszy sprzęt nagrywający - tam w trakcie trasy nagrywamy. Powiem ci szczerze, są to trochę dziwne warunki, takie klaustrofobiczne i dlatego często spotykamy się z fanami, którzy są święcie przekonani, że w takich warunkach musi powstać coś dziwnego... A to nieprawda. Chcemy aby następny album był zbliżony do tego, co fani znaleźli na"HT". Jedyną rzeczą którą będziemy chcieli zmienić to brzmienie, chcemy aby kolejny materiał brzmieniowo nie różnił się za bardzo od tego, co uzyskujemy na koncertach. Czujemy się kapelą stricte koncertową i chcemy aby fani, po przesłuchaniu płyty wiedzieli czego mogą się spodziewać na koncertach. Poza tym, w przyszłym roku chcemy wydać remixy naszych utworów. Wiesz,bawimy się brzmieniami, loopami i tego typu rzeczami. Zmieniając numery w ten sposób można uzyskać zupełnie nowe utwory, zupełnie różne od oryginałów.
MH: Wiem, że graliście na tegorocznej edycji festiwalu Ozzfest. Jak wspominacie te doświadczenie?
MS: Tak, to było coś niesamowitego. Wiesz wiele się słyszy na temat tego festiwalu, ale wystąpić tam, to dopiero jest coś! Właściwie to było nasze pierwsze prawdziwe metalowe tourne. Najśmieszniejszy był fakt, że dla większości ludzi, którzy przychodzili na Ozzfest my byliśmy zupełnym zaskoczeniem... Zupełnie nowy stuff (śmiech) Wiesz oni wszyscy spodziewali się muzy w stylu Black Sabbath a tu wyskakuje jakiś LP z hip- hopem podbitym ciężkimi gitarami. Lecz mimo wszystko zostaliśmy bardzo dobrze przyjęci i cieszę się, że mogłem tam zagrać wśród tylu gwiazd. Pamiętam to, co działo się za sceną po koncertach. Szczególnie te imprezy z Papa Roach, tak się szczęśliwie złożyło, że w tym czasie zbiegło się kilka imprez urodzinowych... Więc impreza goniła imprezę. Nasz basista, Phoenix niejednokrotnie kończył takie imprezy w hotelowej wannie (śmiech). Wiesz, to były wspaniałe koncerty i niezapomniane przeżycie.
MH: Macie za sobą tourne po Europie. Czy dostrzegasz jakieś różnice pomiędzy europejskimi fanami a tymi zza oceanu?
MS: Generalnie nie ma różnic .Nasza publiczność niezależnie od tego skąd pochodzi, reaguje bardzo spontanicznie. Wiadomo zdarzają się czasem gorsze koncerty, ale to zarówno zdarza się w Europie jak i tutaj w Stanach. Ale mimo wszystko zazwyczaj jest super, prawie zawsze czujemy energię bijącą z publiczności i to nas niesamowicie nakręca.
MH: Mike, powiedz mi jak myślisz, dokąd zmierza muzyka metalowa, jak ona wyglądać będzie za kilka lat?
MS: Nie wiem. Sądząc po tym, co się dzieje w muzyce obecnie, to muzyka w przyszłości będzie coraz cięższa. Ale też jest w tym jakaś granica, gdy osiągniemy tę granicę to trudno będzie powiedzieć co dalej. Obecnie widzę tendencję do łączenia różnych stylów muzycznych i wydaje mi się, że właśnie my podążamy tą drogą. Ale tak naprawdę ciężko jest prowokować, każdy ma na to swój sposób... My to robimy po swojemu. a ktoś inny znowu zrobi to inaczej. Ciężko powiedzieć...

W tym momencie odezwał się miły głos w słuchawce i zapowiedział że oto mam czas na ostatnie pytanie...

MH: Mike co chciałbyś powiedzieć tym wszystkim którzy teraz zaczynają grać w garażach i śnią o sławie takiej jaką osiągnął LP? Jakie dałbyś im rady?
MS: Każdy z nas ma swoją drogę prowadzącą do celu. Na pewno ciężko trzeba na to pracować, nic nie przychodzi bez pracy. Trzeba dużo nagrywać, dużo koncertować, w końcu będziecie grać dla fanów i bez nich ani rusz. My jesteśmy najlepszym przykładem na to, że jeśli się chce, to można dojść do celu... My też zaczynaliśmy jako nieznany zespół, graliśmy trasy z innymi kapelami, aż w końcu nas ktoś zauważył...
MH: Mike czy jest szansa zobaczyć was w Polsce?
MS: Oczywiście. Bardzo byśmy chcieli, ale to zależy nie tylko od nas. Czekajcie a na pewno kiedyś się zjawimy... Dużo słyszeliśmy o tej wspaniałej publiczności jaką macie w Polsce, to nas dodatkowo mobilizuje do tego aby do was w końcu przyjechać.