Wywiad z Kerrang
Zamieszczam obiecany wywiad z ostatniego numeru Kerrang, którego skan mogliście niedawno oglądać w oryginale. Polecam lekturę, bo jest to jeden z niewielu ostatnio materiałów, w którym ktoś z zespołu mówi coś nowego, ponad to, że świetnie się bawi przy nagrywaniu płyty...

Jak to jest, kiedy ma się album prawie na ukończeniu?
Chester Bennington: To ekscytujące. Pracowaliśmy nad tym od roku. Jestem bardzo, bardzo dumny.
Phoenix Farrell: Mam nadzieję, że ludzie podejdą do tego z otwartym umysłem, ponieważ to zupełnie nowe stworzenie [w oryginale, animal - dop. tłum.].
Dlaczego zajęło wam to tak dużo czasu
CB: Przy nagrywaniu ostatnich albumów wchodziliśmy do studia z około 30-toma prawie gotowymi utworami. Jednak tym razem mieliśmy ich około 130-u. Przyświecała nam myśl, "Nie popędzaj sztuki". Zdecydowaliśmy się wyjść z tego punktu i pisać kawałki, dopóki przychodziły nam pomysły. Jeśli coś zaczynało brzmieć do materiału z dwóch poprzednich płyt, odrzucaliśmy to.
PF: Musieliśmy zarzucić wiele dobrych pomysłów, ale wyzwaniem dla nas było robienie rzeczy w inny sposób i to wydłużyło proces bardziej, niż się tego spodziewaliśmy. Odepchnęliśmy na bok wszystkie założenia na temat tego jak Linkin Park powinno brzmieć. Oznacza to stworzenie zupełnie nowych dźwięków. To złożyło się na stworzenie płyty bardzo organicznej, bardzo nas to usatysfakcjonowało.
Więc możemy spodziewać się czegoś radykalnie odmiennego?
CB: Tak, puściłem kilkorgu moich znajomych parę utworów i wszyscy powiedzieli to samo. Powiedzieli, "To zupełnie coś odmiennego, przenieśliście muzykę na inny poziom". Zaryzykowaliśmy przejście na inne muzyczne terytorium. Nie ma wielu ciężkich, hałaśliwych gitar. Skupialiśmy się raczej na płaszczyznach muzyki i jej otoczce.
PF: W tym, co teraz robimy jest więcej duszy. Muzyka ma więcej serca i głębszy wydźwięk.
Czy ludzie nadal będą postrzegać was jako zespół nu-metalowy?
CB: Chcieliśmy pozbyć się wszystkiego, co brzmi jak nu-metal. Naprawdę nie lubimy, kiedy przypina nam się etykietkę zespołu nu-metalowego. Podoba nam się ewoluowanie jako muzyków. Chcieliśmy znaleźć nowy sposób przedstawienia samych siebie. Kiedy pisaliśmy "Hybrid Theory", byliśmy dzieciakami. Mieliśmy inne spojrzenie na pewne sprawy. To były inne czasy. Ale utrzymaliśmy te składowe zespołu, które sami wypracowaliśmy, które definiują kim jesteśmy, a jednocześnie na tej płycie jest wiele pięknej muzyki.
PF: Nie wiem czy ktokolwiek wie co oznacza nu-metal. My tworzymy coś własnego.
Co zawierają teksty piosenek?
CB: Są o tym, czego doświadczyliśmy. Jesteśmy teraz trochę starsi i doroślejsi, a przez ostatnie lata przeszliśmy sporo zmian.
Jakich zmian?
CB: Przez parę ostatnich lat rozwiodłem się, ponownie ożeniłem i doczekałem kolejnego dziecka. Utopiłem w rozwodzie wszystkie pieniądze i w tej chwili zaczynam ponownie stawać na nogi. To było jak kolejka górska: jednego dnia jesteś żonaty, drugiego już nie. Jednego dnia jesteś bogaty, drugiego nie. Teraz jestem szczęśliwy, ale wtedy czułem się jakby mnie ktoś powiesił, utopił i poćwiartował. Jakby mnie ktoś męczył na wszystkie możliwe sposoby.
Czy uwolnienie tych uczuć na płycie było oczyszczające?
CB: Było trudne. Chcę mieć możliwość pisania o sprawach, które przeżyłem. Różnica między mną, a Mike'iem jest taka, że on pisze teksty bardzo poetyckie. Pięknie układa słowa. Więc piszemy osobno, spotykamy się i zaczynamy modyfikować. W tej chwili moje śpiewanie ma w sobie więcej wrażliwości i koloru.
Na całym świecie sprzedaliście 37 milionów płyt. Czujecie presję związaną z nowym albumem?
CB: Jeśli sprzeda się w nakładzie jednego, dwóch milionów egzemplarzy, to będzie to duża porażka. Naprawdę nie bylibyśmy szczęśliwi, gdyby do tego doszło. Będzie mi przykro, ponieważ jestem dumny z tego, co robię. Reszta zespołu myśli tak samo. Pomyślałbym, "Ludzie po prostu tego, kurwa, nie łapią!", ale nie zastanawiałbym się drugi raz nad tym, co zrobiłem. Ludzie zrozumieją, że to wspaniała płyta. Byćmoże będą potrzebowali na to czasu. My naprawdę próbujemy tworzyć najlepszą muzykę, na jaką nas stać.
PF: Myślę, że każdy członek zespołu dałby tu inną odpowiedź! Jest olbrzymie ciśnienie. Są oczekiwania fanów, nasze własne i wydawcy. Gdyby nie to, nie poszłoby tak dobrze. Potrzebujemy ciśnienia aby się zmotywować i zmierzyć się samemu w jak najlepszym tworzeniu.
