Więcej elektroniki na nowym albumie LP?
W serwisie The Music Network ukazał się artykuł dotyczący czwartego studyjnego albumu Linkin Park. Jest to kolejne doniesienie, z którego wynika, że nowa płyta ukaże się już we wrześniu. Ponadto dowiedzieliśmy się, że dwa tygodnie temu (18. czerwca), Warner Australia zaprosił gości z branży do swojego biura w Sydney na specjalną sesję, na której przesłuchano kilka kawałków. Zgodnie z otrzymanymi opiniami, nowy materiał reprezentuje pójście zespołu w kierunku "bardziej elektronicznego" brzmienia. Myślę, że to dobra nowina, prawda?
Credits: linkinparkbr.com
Komentarze
dzięki tej elektronice może DJ Joe nie będzie się już tak nudził na koncertach :PP
W końcu bo mi już szkoda było Joe :D
Oficjalne miejsce do błagania LP "przyjedźcie do nas" :) http://apps.facebook.com/ilike/artist/Linkin+Park/come_to_my_town?open _post=true&session={%22session_key%22:%222.RrSj1seUcrdBULWXaI_ObA__.36 00.1278010800-1412615060%22,%22uid%22:1412615060,%22expires%22:1278010 800,%22secret%22:%22KRM0c_73n7p9E_Ron7IdDg__%22,%22sig%22:%229d5b6e364 c1624f0b35750d45a02978c%22}&_fb_fromhash=451178d8e8f907dbd2803ff5e5c27 29c&installed=1
Oby coś elektro-gitarowego j nie jakieś ups... ups...
niech zmienią nazwę na Linkin Electro Park
dobry mariaż elektroniki z gitarami może oznaczać całkiem fajną płytę. kwestia tego jak to rozwiążą. bo sama "elektronika" to dosyć pojemne pojęcie a i muzyka rockowa czy metalowa łączyła się z syntetycznymi brzmieniami dużo wcześniej na pierdyliardy różnych (lepszych czy gorszych) sposobów. zresztą większość z nas słucha i lubi Reanimację, która jest przecież całkiem zgrabną kombinacją elektroniki i rocka. i co? pstro :) paniki bez.
niech pójdą w klimaty z reanimacji, a będzie git
Wtóruję cheezowi.
Jeżeli ma to być elektronika niczym new divide, to spalę wszystkie płyty LP. jeżeli natomiast będzie to coś w stylu PoA itp. to jak najbardziej jestem za! Dla mnie najwazniejsze jest to żeby brad delson sie nie nudził i żeby kompozycje gitarowe byly bardziej ambitne niż dotychczas... wg mnie talent delsona został w większym stopniu wykorzystany do No More Sorrow, bo reszta kawałków to nie ukrywajmy - prostota jeżeli chodzi o gitarę... Czekam na ciekawe riffy i troche lepsze solówki nie jak np. w TLTGYA. No i wazne są partie wokalne Chestera... Bardziej przekonuje mnie "shout up" z OSC niż "on the valentine's day" w wykonaniu Chestera...
Szelon zgadzam się w każdym punkcie
to nie kwestia grania źle... on świadomie gra innaczej niż jest na albumie a dlaczego to już się można domyślać tylko, nie chce mu się, nie umie do końca czy po prostu boi się coś schrzanić... w moim mniemaniu jest to jawne walenie w ptaka i nie szczerze nie podoba mi się takie podejście...
gdyby mi się nie podobała jego gra to bym nie słuchał zespołu i nie było by mnie pewnie na tym forum, miałem na myśli jego techniczne możliwości... wystarczyło by mi gdyby nas nie "okłamywał" na koncertach a co do elektroniki to byle by nie sprowadzało się to do puszczania zapętlonych dźwięków z laptopa bez jakiejkolwiek ingerencje Joe...
będzie trance:P
Płyta będzie zajebista, jestem przekonany, że dużo lepsza od MTM. Więcej elektroniki oznacza napewno pewien ukłon w stronę HB, a nie zaden trance czy pop, więc nie rozsmieszać mnie takimi domniemaniami.
cheez - majstersztyki?! W którym miejscu? Toż to zwykłe, pospolite riffy, żadna specjalność.
drummer_lodz>> liczy się dla mnie pomysł, a mi się jego pomysły podobają.
zal0st>> przecież BIO zagra każdy kto choćby miesiąc uczy się gry na gitarze. to bardziej jakiś zabieg estetyczny, może nie gra na pojedynczych strunach ze względu na echo, jakie niewątpliwie występuje na otwartych przestrzeniach. wtedy dzwięk się zlewa. nie wiem, ale śmieszy mnie stwierdzenie, że nie umie zagrać BIO tak samo jak na płycie, bo na koncertach gra znacznie trudniejsze rzeczy.
Mnie przekonali kumple z nowej klasy, ale zaczełem słuchać od MTM bo akurat wtedy wychodziła i jeszcze wtedy nawet ona była dla mnie niektórymi momentami mocna bo nigdy nie słuchałem rocka, metalu czy innych. Ale po pewnym czasie polubiłem te gatunki dzięki LP i jak dla mnie Meteora to geniusz. Ale znowu mowi kumple się po MTM zniechęcili do LP zupełnie. Od nowej płyty po cichu oczekuje żeby była "Meteorą 2.0" ale wiem że to nie możliwe.
Ja z drugiej strony nie oczekuję stricte klona HT i Meteory. Nie lubię MTM nie ze względu na kierunek w którym poszli, tylko na wykonanie. IMO klon MTM nie musi być wcale spisany na stratę - jeśli będzie ciekawszy, spójniejszy, bardziej oryginalny itede, może przebić nawet ich Nu-Przeszłość. Bardzo bym chciał, aby w końcu Ross Robinson dorwał się do LP, jestem cholernie ciekaw, co by z tego wyszło...
Ja nie mam nic przeciwko, jeśli nowy album będzie w stylu Across The Line, bardzo fajny kawałek. Poza tym Mike za dużo czasem gada. Trochę mnie zraził do siebie mówiąc, że "szczerze nienawidzi ich starej muzyki". Sorry, ale skoro on nienawidzi tego, co ja kocham, to jego aktualna muzyka i ja chyba się nie dogadamy. Mam jednak nadzieję, że nie zawiodą mnie tak jak z M2M. Boję się jednak pomyśleć, co będzie, jeśli naprawdę pójdą w stronę elektroniki. Dla mnie LP zawsze się kojarzył z Meteorą i HT. Teraz to mi się z niczym nie kojarzy za bardzo. I oby Blackbirds to był tylko błąd przy pracy ;p
Sorki za pewnie zbyt subiektywne zdania. Pozdrawiam i niech płyta spełni nasze oczekiwania
