Devil Doll
Devil Doll, Devil Doll... ten zespół prześladuje mnie od kilkunastu lat. Nie ukrywam, że znów swoją zasługę miał tutaj Tomasz Beksiński. Trudno się zresztą dziwić, bo to przecież on zakorzenił w swoich słuchaczach muzykę awangardową, trudną do zdefiniowania, a przy tym tak nieziemsko piękną. Wiem, że ciężko wypowiadać się mi - młodemu, niedoświadczonemu muzycznie - słuchaczowi, który w dniach jego chwały miał zaledwie kilka-kilkanaście lat. Dlatego dobrze jest mieć kogoś, kto przekazuje swoje 'dźwiękowe' fascynacje innym. W moim wypadku jest to ojciec, za co chciałbym mu z tej strony serdecznie podziękować.
Gdy po raz pierwszy usłyszałem dźwięki wydobywające się z tajemniczych krążków opatrzonych szyldem Devil Doll byłem wręcz zniesmaczony. To nie było to. Byłem wtedy nastawiony na muzykę łatwą, jaką zdecydowanie prezentował mój tamtejszy guru - Chester wraz z resztą ekipy. Nie chcę tutaj w żaden sposób nikogo obrażać, ale z pewnością przyznacie, że po tych kilku latach 'rozwinęliście skrzydła' i sięgnęliście po muzykę inną, czasem niszową, czasem nie, ale zdecydowanie inną. Dlatego poniższe słowa kieruję właśnie do was.
Wszystko zaczęło się w roku 1987 gdy w jugosłowiańskiej prasie ukazuje się ogłoszenie prasowe dotyczące utworzenia zespołu: "Człowiek tym mniejszą ma szansę stać się wielkim im bardziej poddaje się władzy rozsądku. Niewielu dostąpi wielkości - na pewno nikt w sztuce - jeśli nie podda się iluzji." Jak się później okazało nadawcą tych słów jest niejaki Mr. Doctor. Jako lider zespołu rozpoczyna on projekt o nazwie Devil Doll. Jeszcze tego samego roku powstaje pierwszy materiał - "The Mark of the Beast", który do dzisiejszego dnia nie ujrzał światła dziennego. Wszystko za sprawą charyzmatycznego lidera grupy, który zachował nagranie wyłącznie dla siebie.
Rok 1988 przesądza o dalszym losie formacji. W dwudziestą rocznicę zakończenia emisji brytyjskiego serialu "The Prisoner" dochodzi do wydania pierwszej oficjalnej płyty Devil Doll – "The Girl Who Was... Death". Cały album to ponad godzinna (66 minut i 6 sekund) muzyczna opowieść wydarzeń zawartych w serialu. Warto dodać, że ta godzina to jeden spójny utwór. Utwór mroczny, tajemniczy, ale przede wszystkim wyjątkowy. 500 kopii „The Girl...” zostaje dokładnie przygotowane przez samego Mr. Doctora. Każda w aksamitnym pudełku, a do tego opatrzona w ręcznie wykonane wkładki (niektóre przy pomocy krwi). Podczas pierwszego koncertu rozdano 150 kopii. Reszta zostaje spalona przez samego twórcę.
Rok później powstaje wytwórnia Hurdy Gurdy. Jego założycielami są fani Devil Doll, którzy składają propozycję Mr. Doctorowi dotyczącą wydawania jego albumów. Od tego czasu wszelka twórczość Devil Doll związana jest z Hurdy Gurdy Records. "The Girl Who Was... Death" zostaje wydana na nowo, a zespół zabiera się do pracy nad nowym materiałem. Gdy w 1990 roku nagrania dobiegają końca, okazuje się, że są to dwie oddzielne kompozycje "The Black Holes of the Mind" (tytuł zmieniono później na "Mr. Doctor") i "Eliogabalus". Hurdy Gurdy nie jest jednak zdolne finansowo do wydania dwóch oddzielnych płyt, dlatego w porozumieniu z Mr. Doctorem postanawiają skrócić obydwie kompozycje i wydać je na jednym krążku – "Eliogabalus".
W związku z trudną sytuacją polityczną Jugosławii w 1991 roku prace nad nowym albumem zostają chwilowo zaprzestane. Ostatecznie "Sacrilegium" swoją premierę ma 1992 roku w (wtedy już) słoweńskim miasteczku Lublana. Koncertowi towarzyszy projekcja fragmentów filmu ("The Sacrilege of Fatal Arms"), za którego reżyserie i scenariusz odpowiada sam Mr. Doctor. Wydarzenie to zostało nagrane oraz później wyemitowane przez Słoweńską Narodową Telewizję. Całość jednak ukazana została w bardzo okrojonej formie i spotkała się z wielką falą krytycyzmu. Mr. Doctor zarzucił SNT cenzurę i zaprzestał udzielania wywiadów... na zawsze.
1993 roku prace nad filmem "The Sacrilege of Fatal Arms" dobiegają końca. Wraz z jego premierą ukazuje się ścieżka dźwiękowa, która w większości jest wariacją "Sacrilegium". Już w maju odbywają się pierwsze próby do nowego, tajemniczego projektu "The Day of Wrath – Dies Irae". Wszystko idzie zgodnie z planem do momentu, gdy pewnej nocy wybucha pożar w studio nagraniowym. W czasie, gdy Jurij Toni wraz z Mr. Doctorem miksują nowy album, dochodzi do podpalenia budynku. Z kilkoma instrumentami oraz strzępkiem materiału na nową płytę z cudem udaje im się wydostać z płonącej pułapki. Studio zostaje doszczętnie zniszczone, Jurij Toni trafia na kilka dni do szpitala, a Mr. Doctor pogrążony żalem i rozpaczą zawiesza prace nad albumem. Wszystko wydaje się już przesądzone, gdy Hurdy Gurdy wydaje 20 kopii ocalonego materiału. Jednak po 2 długich latach namów i próśb fanów oraz nacisku i presji współtwórców projektu Devil Doll, dochodzi do ponownego podejścia do albumu. Z ponad 15 godzin (!) muzyki powstałej podczas sesji nagraniowych wybrano 'zaledwie' 70 minut.
"Dies Irae" to według wielu fanów najlepsza kompozycja zespołu. Z pewnością jest najbardziej poukładana, czego być może powodem jest długoletnia przerwa zaistniała wyżej opisanymi wydarzeniami. Ciekawym natomiast jest fakt, że to właśnie ta płyta wywołuje u mnie największe ciarki. Podczas pierwszego przesłuchania - szczególnie w nocy - dostarcza więcej emocji niż niejeden horror. Warto również dodać, że jest to jedyny album Devil Doll, który został wydany w większej liczbie.
Określony przez mojego znajomego jako zagraniczna, mroczna wersja Czesława Śpiewa, Devil Doll z pewnością jest ewenementem. Nie mowa tu tylko o aspekcie muzycznym, ale również egzystencjalnym tej formacji. Sposób w jaki tworzyła, a następnie wydawała swoje albumy zasługuje na szczególną uwagę i uznanie. Dziś, gdy od ostatniej wydanej płyty upłynęło prawie 15 lat, jestem pewien, że już nigdy i nigdzie nie powstanie projekt o tak ogromnej dawce (również muzycznej) tajemniczości, jaką z pewnością zbudował wokół swojej osoby Mr. Doctor.
Napisał: PatryśWesołyRowerzysta
Wyrażenie zainteresowania oznacza, że poprzez stronę główną na bieżąco będziemy Cię informować o wydarzeniach dot. tego wykonawcy
Podobni wykonawcy
Skład
- Mr. Doctor
- ... oraz pozostali, którzy współtworzyli formację: Jurij Toni, Sasha Olenjuk, Edoardo Beato, Bor Zuljan, Davor Klaric, Katia Giubbilei, Albert Dorigo, Lucko Kodermac, Rick Bosco, Roman Ratej, Roberto Dani, Francesco Carta, Davor Klaric, Michel Fantini Jesurum, Jani Hace...
Dyskografia
- The Girl Who Was... Death (1989),
- Eliogabalus (1990),
- Sacrilegium (1992),
- The Sacrilege of Fatal Arms (1993),
- Dies Irae (1996)
