Wywiad z Robem
W poprzednim newsie Corell przetłumaczył pierwszą część wywiadu z Phoenixem, ja mam dla Was inny wywiad, o wiele krótszy, tym razem z Robem. Oryginał dostępny jest na AOL'owym blogu muzycznym, poniżej tłumaczenie (klikajcie na "więcej").
Ps. Wybaczcie, że tłumaczenie zawiera kilka moich komentarzy, ale nie mogłem się powstrzymać...

Rob Bourdon z Linkin Park oraz reszta jego kolegów z kapeli postanowili podzielić się ekskluzywnym zdjęciem, ponieważ, jak wszyscy wiemy, święta już niedługo (Wow, zaszaleli... To "ekskluzywne foto" mieliśmy okazję podziwiać już dawno temu - dop. tłum.). Ale to nie jedyny prezent, jakim Bourdon chce się podzielić. Twierdzi on, że najnowsza, coroczna świąteczna oferta, jaką jest LPU 6.0 dla członków klubu (dostępna po raz pierwszy do kupienia w Best Buy), będzie wspaniałym prezentem dla najwierniejszych ich fanów. "Myślę, że ta płyta jest najlepszą, jaką do tej pory zrobiliśmy." (Lepiej niech więcej tyle nie myśli... - dop. tłum.)
Bourdon uważa, że spore zainteresowanie fanów sześcioma utworami z klubowej płyty, które są zarówno nowymi utworami ze studia, jak i występami na żywo, spowodowane jest współpracą Linkin Park z Rickiem Rubinem, w którą włożyli sporo energii. "Na płycie znajdują się dwa nowe utwory ze studia" stwierdza Rob. "Nigdy nie byliśmy w stanie siedząc w studio nagrać tak dużej ilości dodatkowego materiału, ile mamy teraz. Pisaliśmy go podczas składania paczki LPU, to jest spory bonus." Jedną z piosenek jest 'Qwerty', którą Bourdon bardzo chciałby zagrać na żywo, już nie może się tego doczekać. "Jest to najprawdopodobniej najcięższy kawałek, jak w ogóle nagraliśmy" (Oho, "cięższemu" albumowi mówimy papa... - dop. tłum.). "Najwięcej zabawy z tymi utworami jest podczas występów na żywo, kiedy gramy je przed publicznością."
Zespół ogłosił właśnie pierwszą datę koncertu w roku 2007 (no no, niezły refleks... - dop. tłum.), którą jest 6 maja. LP zagra drugiego dnia festiwalu Bamboozle w New Jersey. Rob tak bardzo chce znów wyjść na scenę i spotkać się z publicznością, że dosłownie zaczyna o tym śnić. "Czułem się jak w jednym z tych snów, kiedy wchodzisz do szkoły i uświadamiasz sobie, że nie masz na sobie spodni. Ledwo wyszliśmy ze studia, a już graliśmy na żywo i nie miałem żadnej okazji, by wszystko przećwiczyć. To było jak granie z biegu, bez żadnego przygotowania."
Pomimo jego snów, kapela jest już gotowa. "Widziałem wczoraj kilka nagrań - obserwowanie nas grających na żywo przed publicznością jest bardzo ekscytujące. Nie mogę doczekać się już, by zagrać nowy materiał. Wydaje mi się, że fani będą pozytywnie zaskoczeni nowym kierunkiem, w stronę którego podążyliśmy z naszą muzyką."