Poznaj lepiej Chestera Benningtona

15 lis 2009
więcej | komentarze (16) 15.11.2009 - 20:26 - napisał Qba

Autorem newsa jest Linka_91.

W sieci pojawił się artykuł z ostatniego numeru magazynu "Inked." Do tej pory było nam dane zobaczyć jedynie okładkę, teraz mamy szansę sprawdzić, co jest w środku. A owy "środek" prezentuje się bardzo ciekawie. Jest to dość obszerny artykuł, którego bohaterem jest oczywiście Chester Bennington. Opowiada on o trudnych latach młodości, walce z uzależnieniem, rodzinie, początkach kariery i o tym, kim jest teraz. Krótko mówiąc: dużo wątków osobistych i wiele ciekawych informacji szczególnie dla fanów Benningtona. Zainteresowanych anglojęzyczną wersją odsyłam na Inkedmag.com. Dla miłośników ojczystego języka tłumaczenie poniżej. Zapraszam do czytania i komentowania!

Centrum handlowe w Tempe, Arizona, pustynne przedmieście tuż za Phoenix. W rzeczywistości jest tam wiele centrów handlowych. Jednak to konkretne centrum jest domem dla pierwszego Clubu Tattoo, otwartego w 1995 roku. Kiedy wokalista Linkin Park i Dead By Sunrise wchodzi do klubu w promienne, płonące od gorąca, sierpniowe popołudnie wydaje się być nieporównywalnie mniej rozemocjonowany niż wtedy, kiedy jego głos bębni w mikrofon. Ubrany jest w niebieskie dżinsy, zamaskowane wkładane trampki i biały T-shirt, przez który widać wszystkie jego tatuaże. Trzydziestotrzyletni wokalista wydaje się czuć w sklepie jak u siebie w domu, a i powinien. To tam po raz pierwszy Bennington zrobił sobie tatuaż, 15 lat temu, długo przed Linkin Park. Teraz, 45 milionów sprzedanych płyt później, on i jego długoletni przyjaciele Sean i Thora Dowdell są właścicielami tego i pozostałych czterech rozproszonych po całych Stanach sklepów, łącznie z tym zlokalizowanym w nowym ekskluzywnym miejscu - Planet Hollywood w Las Vegas.

Po zaparkowaniu w pobliżu zaplecza, Bennington wskazuje na dużego karpia na lewym bicepsie. "To był mój pierwszy tatuaż, miałem wtedy 18 lat. Była tu dziewczyna imieniem Jodi [Wendt], wydawała mi się super gorącą laską i pracowała tutaj. Chciałem, by to właśnie ona zrobiła mi pierwszy tatuaż, ponieważ byłaby tym samym zmuszona pochylać się przede mną przez najbliższe 5 godzin. Chciałem symbolu Ryb, a okazało się, że wyszło coś takiego: z tymi dziwnymi rybami i głupimi twarzami. Ale to mój pierwszy tatuaż i ma sentymentalne znaczenie."
Pomimo ogłuszających gitar i gardłowych krzyków, Bennington potrafi być sentymentalny. Jednak nie w stosunku do Arizony. Wokalista dorastał na zachodnim brzegu Phoenix, na terenie, który nazywa "po prostu przedmieściem." Nie był jednak szczęśliwy. "Nienawidziłem dorastać w Arizonie. Pomiędzy wykorzystywaniem seksualnym jako dziecko [w rękach starszego mężczyzny - "przyjaciela"], rozwodem moich rodziców oraz wpadnięciem w nałóg narkotykowy, nie mam stąd - z wyjątkiem muzyki - naprawdę miłych wspomnień. Nie mogłem się doczekać, żeby się stamtąd wydostać."
Wycieczka po okolicy, w której dorastał Bennington jest o tym, czego można spodziewać się od przyszłej gwiazdy rocka. Bennington spędzał dni obsługując grill w lokalnym Burger Kingu, jeżdżąc na deskorolce z przyjaciółmi oraz stojąc - obok Seana Dowdella - na czele swojego pierwszego, grunge-rockowego zespołu Grey Daze. Brał też narkotyki. W tym czasie Bennington był uzależniony między innymi od metamfetaminy.
"Kokaina naprawdę nie była moim ulubionym narkotykiem. Wziąłem tego wiele [śmiech], ale nie był to narkotyk z wyboru. To było coś w rodzaju: "Oh okej, masz koks. Myślę, że to wezmę. Coś jeszcze? Nie? W takim razie dobra." Wzięcie kokainy o wysokiej czystości nie było najlepszym pomysłem... Kocham robić rzeczy, które sprawiają, że czuję się dobrze, jak po ekstazie, kwasie czy grzybkach. Ale nie wystarczają one na co dzień, ponieważ nie sprawiają się przez cały dzień. Rzeczy, które tak działają to alkohol, marihuana i speed. Zazwyczaj sprawdzają się przez dłuższy czas."
Do czasu, gdy skończył 18 lat, Bennington przezwyciężał uzależnienie do metamfetaminy i innych twardych narkotyków zabijając głód alkoholem i trawką. Kiedy pracował w sieci fast-food, poznał swoją pierwszą żonę, Samantę Olit. Wzięli ślub w Halloween w 1996 roku, kiedy Bennington miał zaledwie 20 lat, a ponieważ pieniądz był trudny to wytatuowali sobie obrączki na serdecznych palcach. W 1999 został przesłuchany i przyjęty do Linkin Park jako drugi wokalista. Wraz z żoną i ich pierwszym dzieckiem przeniósł się do południowej Kalifornii i nie patrzył już w przeszłość.
Debiutancki album Linkin Park, Hybrid Theory, został wydany w 2000 roku i osiągnął ogromny sukces, do 2001 sprzedano prawie 5 milionów kopi. Bennington wydawał się być w tym czasie negatywnie nastawiony do narkotyków, potępiając uzależnienia w wywiadach i śpiewając "Breaking the Habit", piosenkę napisaną przez drugiego wokalistę Linkin Park, Mike'a Shinnodę.
Wytchnienie nie trwało jednak długo. Problemy zaczęły się na nowo, kiedy małżeństwo Benningtona zaczęło się rozpadać. Ich wypełniony dramatem związek i niechlujny rozwód w 2005 roku wybrukował mu drogę powrotu do nałogu. "Nie wyglądało to tak: "Oh, jestem strasznie smutny, że ten związek się skończył - co mógłbym zrobić, żeby poczuć się lepiej?" To było bardziej jak: "To jest przygnębiające, ponieważ stałem się kimś, kogo nawet nie lubię, a ponieważ nienawidzę tej osoby, a ona nienawidzi mnie, to życie nie jest już takie zabawne." To był nieszczęśliwy czas. Nieustanny krzyk. Wolałem być na trasie niż gdziekolwiek w pobliżu domu."
"Oboje rodzice ponownie wychodzili za mąż i to trzykrotnie, a ja nie chciałem zaakceptować faktu, że nie jestem szczęśliwy w tych związkach. Mówiłem sobie wtedy coś w stylu: "Nigdy się nie rozwiodę. Nie będę tym gościem, który się nie sprawdził - który nie wytrzymał przez 30 lat, a potem niespodziewanie powiedział, że to tylko magia." Bennington twierdzi, że kiedy wszystko nieco się uspokoiło, nie miał już wiele do stracenia. "Straciłem cały swój shit. Wszystkie pieniądze i połowę publikacji wydawniczych do czasu Minutes to Midnight. Wiele jest złości w tym, że zgadzasz się na to wszystko, i że tak naprawdę tego nie zrobiłeś. Wszystko, co robiła doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Wiele razy kłóciła się ze mną o moja karierę. To jest to, czego nie potrafię zrozumieć. I czy to jest w porządku? Życie nie jest jednak sprawiedliwe." Bennington wytatuował sobie nad ślubną obrączką, wyraźny, czarny wers: "Myślałem o usunięciu tego laserowo, jednak zdecydowałem się to ukryć." Został przedstawiony Talindzie Bentley - nauczycielce, która dwukrotnie pozowała dla Playboya w okresie studiów - przez Ryana Shucka, czołowego gitarzystę Orgy i członka Dead By Sunrise. Był tak zadurzony, że niedługo po tym zawiadomił przyjaciela, że ożeni się z dziewczyną, którą właśnie poznał. Przyjaciel myślał, że oszalał, jednak intuicja nie myliła Benningtona. Tych dwoje wzięło bowiem ślub - 31 grudnia 2005 roku, a trzy miesiące później Bentley urodziła im syna. [Ma on też dwójkę dzieci z poprzednich związków]. Pomimo ogromnego szczęścia czuł, że rozpad poprzedniego małżeństwa wciąż ma na niego ogromny wpływ.
Wspomina: "Nie zdawałem sobie sprawy, ile na siebie wziąłem i jak wielkie miało to znaczenie. Zastanawiałbym się, czy szczęście to bycie w dobrych stosunkach z druga osobą? Czy w rzeczywistości jest to coś ważniejszego niż samochód i dom? To było trudne. Serce podpowiadało mi: "To nie może być prawda!" Ale rozum mówił: "To jest to, co pokazuje ludziom czego dokonałeś." Zabranie tego wszystkiego mogłoby znaczyć, że nie jesteś tym konkretnym gościem. A to może znaczyć, że jesteś kolejnym wypalonym, pieprzonym muzykiem, który wszystko to stracił, każdej nocy myśli o niebieskich migdałach, a przez resztę życia opowiada o dniach swojej chwały, które już minęły. Tego się właśnie obawiałem. I bardzo mnie to wkurwiało."
Przez 2006 r. Bennington ponownie eksperymentował z narkotykami. Alkohol stał się dla niego jedyną drogą ucieczki. "Alkohol był jedyna rzeczą, która wpakowała mnie w to wszystko. Gdybym nie pił..., nie wypadłbym przez okno albo nie zamknąłbym się w szafie na kilka dni."
Widział, że jego życie znowu rozpada się, ale po prostu nie mógł przestać.
"Biorąc pod uwagę charakter mojej choroby i to kim jestem - kiedy raz coś zaczynam, mam potrzebę robić to tak dobrze, jak tylko potrafię, tak długo, jak tylko jestem w stanie, dosłownie dopóki nie poczuję, że nie dam już dłużej rady i zaraz umrę. Wtedy muszę przystopować i po prostu się napić. Dlatego piłem więcej, i więcej, i więcej, i przyzwyczajałem się coraz bardziej, i bardziej, aż musiałem podjąć decyzję. Miałem przy sobie tą piękną, kochającą mnie kobietę, i ja ją kochałem. Motywowała mnie na wiele pozytywnych sposobów. Obawiałem się, że wszystko to pójdzie na marne. Druga osoba jest w stanie wziąć na siebie tak wiele, jeśli nie jesteś gotów pomóc samemu sobie."
Ta wiedza wciągnęła go w jeszcze ciemniejszą spiralę. "Patrzenie na to, jak bardzo ją krzywdzę, sprawiało mi ból. Byłem tam, ale nie byłem obecny w życiu dzieciaków. Członkowie mojego zespołu nie chcieli się ze mną spotykać. Przez cały czas czułem się, jakbym umierał. Naprawdę mnie to przeraziło. Doszedłem do wniosku, że nie jestem dla nikogo dobry, nigdy się nie zmienię, a świat byłby lepszy, gdybym po prostu zniknął i nie miał przy sobie nikogo, komu na mnie zależy, ponieważ będę ich tylko ranił." Właśnie wtedy jego najbliżsi zdecydowali się wkroczyć do akcji. "Moi przyjaciele mówili: "To nie jest rzeczywistość." Bennington zdecydował się przyjąć pomoc.
Rzucił pierwszy program odwykowy i na nowo zaczął pić, potem jednak zapisał się na kolejne leczenie, które zostało zwieńczone sukcesem. "Popełniam błędy, ale walczę z nimi i pracuję nad tym, by stać się osobą, którą powinienem być. Niektórzy ludzie lubią zaistnieć. Moje dzieci myślą, że jestem świetnym tatą, moja żona twierdzi, że jestem wspaniałym mężem, a członkowie mojego zespołu uważają mnie za świetnego kumpla."
Nie zostawiaj Chestera Benningtona samego. To, czego nauczył się wokalista w drugim okresie odwyku. Starając się nie wpaść ponownie w błędne, destrukcyjne koło, Bennington zrestrukturyzował swoje życie, upewniając się, że przez większość dnia jest w pobliżu innych. "Nie mam skłonności do właściwego funkcjonowania, kiedy siedzę sam" - powiedział, a potem pół żartem pół serio rzucił, że alkohol i narkotyki zastępował siłownią. "Żona zadzwoniła do mnie dwa dni temu i zapytała mnie: "Gdzie jesteś?" A ja na to: "Wciąż na siłowni." A ona: "Jesteś tam od czterech i pół godziny." [śmiech] Ale moje muskuły mają się świetnie!"
Stworzył on również, z pomocą Shucka i Amira Derakha, przedtem członków Orgy i Julien-K, poboczny projekt, znany dziś jako Dead By Sunrise. Nagrali razem Out of Ashes, album, który trafia do sklepów w tym miesiącu. Projekt poboczny Benningtona odznacza się wyraźnymi odstępstwami od jego poprzedniej pracy. Pierwszą piosenką, którą napisał było oczyszczające "Let Down". Zainspirowana niechlujnym, bolesnym rozwodem powstała szybko i łatwo. Od tamtego momentu zaczął patrzeć - i używać - ostatnich pięciu lat swojego życia jako materiał na płytę. "To bardzo osobisty album. Piszę o zakochiwaniu się. O byciu w samotności i wszystkim, co jest z tym związane. Piszę o tych wszystkich zwariowanych myślach, które kłębiły się w mojej głowie i były związane z moją nieszczęśliwą przygodą miłosną."
Podczas gdy niektóre piosenki, takie jak "My Suffering", obracają się wokół cierpienia, podobnie jak podczas pracy w Linkin Park, inne utwory są romantyczne i akustyczne, co dowodzi, że jego zasięg artystyczny wykracza poza mieszankę metalu. Zamiast współpracować z innymi wokalistami, Bennington napisał wszystkie utwory samodzielnie, w rezultacie każdy kawałek ma powiązanie z jego życiem osobistym. Faktycznie, napisał dla swojej żony utwór "Give Me Your Name". "Jeśli ktoś nie lubi "Give Me Your Name", mam ochotę go zabić, rozkwasić twarz." - żartuje. Miałem ten akustyczny, łagodny, gitarowy riff; wzywałem piękną muzykę do mojego umysłu. I to właśnie do mnie dotarło. To była pierwsza piosenka, do której zatańczyliśmy na naszym weselu i była wystarczająco dobra, żeby ją nagrać. O naszym związku napisałem w "Inside of Me" i "In the Darkness", i nawet w "Inside of Me" widać, że jej potrzebuję, kiedy jestem poza domem, a ona jest 600 mil ode mnie."
Ten poziom bliskości w stosunku do piosenek sprawił, że łatwo było go zranić. "Chciałem, żeby ludzie polubili tą płytę. Wydaje mi się, że dostaje złe recenzje, ponieważ albumy sprzedają się dobrze. Kiedy dołączyłem do Linkin Park i zaczęliśmy koncertować, nikt nie wiedział, kim jesteśmy. Ale ponieważ byliśmy tym hip-hopowo-metalowym zespołem, już ciążyło na nas piętno bycia tym rodzajem zespołów, które są po prostu słabe. W artykułach pisano mniej więcej tak: "Nie tylko Linkin Park jest do dupy, oprócz tego Chester musi być przyczyną tego, że świat jest taką pieprzoną tandetą." Zastanawiałem się: "Co ja takiego zrobiłem? Nasza muzyka jest aż taka zła?!" Nie zdawałem sobie sprawy, że jestem przyczyną AIDS albo śmierci. Myślałem sobie: "Walić tych gości." Wiedziałem, że to, co stworzyliśmy, było czymś wyjątkowym. Z Dead By Sunrise nie byłem już taki gruboskórny. To są moje utwory, moje teksty, moje melodie. Jeśli ludzie ich nie polubią, to może tak naprawdę nie wiem, co robię. Może po prostu powinienem trzymać się tylko śpiewu. Ale były to tylko chwile niepewności. Naturalnie jestem nie jestem osobą pewna siebie. Myślę, że jak większość wokalistów. Wydaję mi się, że jest to jedna z rzeczy, która w pewnym sensie czyni nas ujmującymi, sympatycznymi, albo meczącymi kolesiami."
Dead By Sunrise - przynajmniej na początku - będzie prawdopodobnie znany jako poboczny projekt jednego z członków Linkin Park. A to znaczy, że ludzie będą oczekiwać znacznie więcej niż jakiejkolwiek innej grupy. "Związane są z tym oczekiwania, prawdopodobnie nierealne oczekiwania. Ale taka już moja rola, której zresztą nie lubię. To sprawia, że jestem naprawdę pełen niepokoju. Ten album wywołał u mnie wiele dziwnych, mieszanych uczuć, które chciałem ograniczyć." Rzeczywiście, Bennington nie znosił tych uczuć tak bardzo, że prawie nie wydał płyty. "Myślałem o tym wiele razy. Że nie chcę podejmować ryzyka. Nie chce stawiać czoła odrzuceniu. W pewnym sensie przeszedłem już przez to wszystko i doszedłem do wniosku, że jeśli nie wyjdzie to dobrze, to przynajmniej próbowałem. Ale nie możecie liczyć na kolejny esquel Linkin Park. Był to cud, kiedy zdarzyło się to po raz pierwszy."
Na razie, Linkin Park, wraz z legendarnym producentem Rickiem Rubinem, zajęci są teraz pracą na czwartym studyjnym albumem. Wczesne pogłoski każą nazywać jeszcze nie zatytułowana płytę "rodzajem wpadki." Bennington wyjaśnia, co to tak naprawdę znaczy: "Zaczęliśmy pracować nad albumem koncepcyjnym. Zaczęliśmy od ogromnego, imponującego założenia, że będzie to ścieżka dźwiękową do tej obłąkanej, gigantycznej rzeczy, która miała być czymś więcej niż tylko płytą. Coś jak film, i rock opera, i gra. Znacznie większe niż American Idiot. To była płyta koncepcyjna sama w sobie, ale nie była czymś, co zgadza się z historią, na którą oddziaływałeś."
To reakcja Rubina skłoniła zespół, by na razie odłożyli ten pomysł na drugą półkę. "Na pierwszą piosenkę reaguję tak: [Bennington naśladuje potrząsanie głową w rytm muzyki] Rick tak nie robi. Zwykle robi tak: [Bennington opiera się na krześle i podnosi stopy do góry] - ze swoją wegańską zupą. I mówi: "Hmmm, okej..." z tą jego brodą i okularami przeciwsłonecznymi. Więc jeśli siedzi na krześle, potrząsając głową, z podniesionymi do góry rękami i odwraca się mówiąc: "Gdybym usłyszał tą piosenkę i nie miałbym pojęcia, kto ją napisał, pospieszyłbym się i kupił 50 kopi tej płyty", to może powinniśmy zaprzestać teraz, ponieważ była to pierwsza piosenka. A cała reszta zejdzie tylko na psy! Trzy piosenki później odwraca się i rzuca: "Nie wiem co wy do cholery robicie, ale nie przestawiajcie! Przez cały czas!" A my na to: "Okej, spoko, nie przestaniemy..." Co takiego robiliśmy? Co to oznaczało?"
Kończenie albumu z Linkin Park oznacza, że przed Benningtonem wiele koncertowania. I choć lubi nawiązywać kontakt z fanami, doświadczenia z tras mogą być brutalne. Rzeczywiście, ten styl życia zainspirował Benningtona do zrobienia nowego tatuażu - cygańska kobieta zoombie, która reprezentuje to, jak czuje się on podczas długich podróży. Choć w trasach widział kilka interesujących rzeczy i tatuaży, których nie był entuzjastą - w tym te fana z Chin, który skopiował wszystkie tatuaże Benningtona na własnej skórze. "Rzucił coś w stylu: "Koleś, popatrz na mnie!" A ja pomyślałem, że go nienawidzę. To naprawdę mnie zaniepokoiło." - mówi Bennington, dodając, że nie lubi, kiedy fani kopiują jego charakterystyczne tatuaż płomieni na nadgarstkach. "Jeśli masz zamiar wytatuować sobie tatuaże na nadgarstku, to wytatuuj je sobie. Nie tatuuj sobie moich płomieni na swoim nadgarstku." Jednak mówi, że najbardziej niepokojącym tatuażem jest nazwa zespołu na jego plecach. "Postanowiłem, że jeśli kiedykolwiek sprzedam milion płyt, muszę mieć nazwę zespołu na moich plecach." - powiedział. "Słowa są świetne, projekt również", ale jak mówi, reprezentuje to coś, czego nigdy by się nie spodziewał.
Obecnie, Bennington robi tatuaże w Clubie Tattoo, w rodzinnym mieście, w sklepie, którego działalność ma nadzieję zwiększyć do tuzina, a może i więcej. "Kiedy dołączyłem się jako partner zapytali: "Jakie są twoje plany? Jak myślisz, co powinniśmy osiągnąć?" A ja na to: "Światowa dominacja. Nowa epoka. Musimy być najlepsi wśród świadczących tego typu usługi." A Thora na to: "Bądź do cholery realistą." A ja na to: "Nie myślę już o małych rzeczach. Dokonałem niemożliwego, dlatego myślę, że nie ma rzeczy niemożliwych." Na razie, Bennington jest w domu. Jest tam, gdzie czuje się najbezpieczniej, powrócił do cichego, spokojnego życia, które wspomaga jego powrót do Arizony w 2008r. "Spędziłem całe swoje życie starając się znaleźć sposób, żeby się stąd wydostać i udało mi się" - śmieje się, tym uśmiechem, który mówi, że dobrze być w domu.

Źródło: Inkedmag.com
_________________________________
Rock Festiwal w Szczecinie! Wspomóż akcję!

Komentarze

Odpowiedz ringo 16 lat temu napisał/a:

Osz fak, gratulacje że Ci się chciało tłumaczyć :)

Odpowiedz DeMz 16 lat temu napisał:

:oo no, serio, gratulacje i dzięki wielkie. :)) Masakra ile tego jest...

Odpowiedz Qba 16 lat temu napisał:

Dużo, ale naprawdę WARTO. Zachęcam gorąco do lektury. Bardzo ciekawy artykuł. Koleżanka się napracowała, więc czytajcie i komentujcie :)

Odpowiedz Apocalyptic 16 lat temu napisał:

Długo czekałem na taki wywiad!

Odpowiedz Apocalyptic 16 lat temu napisał:

Ten fan z Chin to faktycznie jakiś dziwny... Widać, że dla Chestera tatuaże mają znaczenie symboliczne -i takie podejście powinni mieć wszyscy -, więc nie dziwie się, że oburzył się na widok fana który skopiował wszystkie tatuaże, które mają dla Niego olbrzymią wartość sentymentalną, ale nie rozumiem natomiast zniesmaczenia przez "kopiowanie" napisu Linkin Park. Jeśli jest napisany inną czcionką, to nie jest to kopia, prawda? Sam mam zamiar wytatuować Sobie napis Linkin Park bo muzyka tego zespołu wyciągnęła mnie z podobnych nałogów jakie miał Chester i trochę głupio mi żyć ze świadomością, że wokalista zespołu który tak bardzo szanuje twierdzi, iż jest to niepokojące.

Odpowiedz Tempak 16 lat temu napisał/a:

juz chcialem pytac czy te kilka linijek w newsie to jest ten obszerny artykul, ale na szczescie moim oczom ukazal sie napis 'wiecej' ;)

Odpowiedz noname 16 lat temu napisał/a:

Apropo wreszcie na lplive jakies wiesci ze studia btw ktos powinien kiedys nakrycic film o osobach tworzacych projekt Linkin Park napewno by sie dobrze sprzedał i by zyskali wiecej fanów :)

Odpowiedz gg1990 16 lat temu napisał/a:

wyrazy uznania dla pozostalych czlonkow zespolu za to, ze wiemy o takich ekscesach chaza dopiero teraz od niego. no i oczywiscie szacunek dla samego Ch. za takie zwierzenia w ogolnodostepnym wywiadzie

Odpowiedz Leslie 16 lat temu napisał/a:

Linka_91 -> dzięki za tłumaczenie! :)

Odpowiedz Pierzak 16 lat temu napisał/a:

Chester Molester ;) szacun gościu, jeśli to wszystko nie pod publiczkę

Odpowiedz Kade 16 lat temu napisał:

Dziękuję za tłumaczenie :) Artykuł ciekawy, taki... prawdziwy.

Odpowiedz pitagorasqa 16 lat temu napisał/a:

dziekuje;) artykul ciekawy to musze przyznac;)

Odpowiedz Trayleer 16 lat temu napisał:

zal was ha. tatuaz link park i plomienie chestera pff
Jam mialem 13 lat myslalem w ten sposob.

Odpowiedz Apocalyptic 16 lat temu napisał:

Jesteś idiotą, jeśli porównujesz chęć wytatuowania czegokolwiek do dziecięcego myślenia.

Dodaj komentarz

Dodawanie dalszych komentarzy zostało zablokowane.