[DBS] Recenzja OoA z Teraz Rock
Autorem newsa jest Linka_91.
Od premiery Out of Ashes minęło już kilka tygodni. Z albumem wiązało się wiele oczekiwań, a poprzeczka została ustawiona bardzo wysoko. W końcu płytę nagrywał nie byle kto, a sam Chester Bennington. Na szczęście okres niecierpliwego oczekiwania mamy już za sobą, pierwsze ekscytacje bądź rozczarowania minęły, a emocje nieco opadły. Dlaczego czas na pierwsze podsumowania. W listopadowym numerze magazynu Teraz Rock pojawiła się bowiem recenzja płyty - krótka aczkolwiek treściwa ocena albumu. Poniżej jej treść:
Teoretycznie mamy murowaną receptę na sukces. Chester Bennington, facet który wyśpiewał dziesiątki przebojowych refrenów pod szyldem Linkin Park, zakłada dodatkowy zespół. W roli pomocników stawiają się weterani z Orgy, jednej z najbardziej oryginalnych nu metalowych formacji końca lat 90. Teoretycznie... Okazuje się bowiem, że złączone potencjały owocują propozycją przeciętną.
Jasne, melodie są tu nośne, piosenki niemal w stu procentach nadają się do promocji. Problem w tym, że nie powstała żadna nowa jakość. Ot, sprawni muzycy żonglują znanymi stylami, nie mogąc się zdecydować na jednoznaczny kierunek. Zacznijmy od porównań oczywistych. Gdyby w Too Late podmienić beat na elektroniczny i wstawić między śpiew rapowane partie Mike'a Shinody, powstałby kolejny (znakomity) utwór Linkin Park. Mógł go chłopak zachować na następna płytę macierzystej grupy. Wypuszczony do promocji utwór Crawl Black In brzmi jak echo starego Smashing Pumpkins. A Condemned czerpie z rozwiązań aranżacyjnych Nirvany. Give Me Your Name zdominowała dla odmiany gitara gilmourowska, podbarwienia akustyczne też przypominają Pink Floyd, jednak śpiew Brnningtona kieruje to w stronę banalnej ballady. Takiej jak Into You. Rzeczy szybsze, mocniejsze? Inside Of Me brzmi jak kapela pop punkowa, a My Suffering mógłby trafić do repertuaru którejś z formacji Emo. Wszystko podane w dość miękkim brzmieniu, które jest może przyjazne radiu, ale nie na dobre wychodzi potencjalnie cięższym utworom (zwłaszcza End Of The World, z riffem wyrosłym na hard rocku)... A o bardziej rockowe niż Linkin Park oblicze miało przecież w tym przedsięwzięciu chodzić. I o inne teksty, w założeniu bardziej mroczne i osobiste.
Mam jednak wrażenie, że gdyby Dead By Sunrise był zwykłym debiutanckim zespołem, ten album wywołałby w Stanach co najwyżej wzruszenie ramionami, a do Polski w ogóle nie dotarł.
BARTEK KOZICZYŃSKI
A jakie są Wasze odczucia - teraz, po ochłonięciu i oswojeniu się z kawałkami? Może są jakieś utwory, które Was rozczarowały albo do których przekonaliście się dopiero po jakimś czasie? I czy nie wydaje Wam się, że być może oczekiwania związane z płytą były zbyt wielkie - w końcu Chester nie zapowiadał żadnych rewolucji, a płyta miała być jedynie bardziej osobista - odzwierciedlająca uczucia i emocje, które towarzyszyły mu przez ostatnie lata.
Komentarze
"Mam jednak wrażenie, że gdyby Dead By Sunrise był zwykłym debiutanckim zespołem, ten album wywołałby w Stanach co najwyżej wzruszenie ramionami, a do Polski w ogóle nie dotarł." Bullshit. To, że do Pana Bartka by nie dotarło, nie znaczy, że do reszty Polaków również nie. Nie ma co gdybać - płyta dotarła i ja się nie zawiodłem. OOA nie znika, póki co, z mojej playlisty. Artykuł subiektywny.
zgadzam się z tobą DeMz w 100%
naprawde zawiodłam się na moim kuzynie >tak,tak jestem spokrewniona z tym kolesiem, nie musicie mi wierzyćXD<
niestety recenzjia jest subiektywna i nie bardzo oddaje prawde , przecież Chester nie mówił że to bedzie jakieś nowe brzmienie ale że to bedą poprostu bardziej osobise kawałki.Mi OOA bardzo pasuje i nie mam żadnych zażleń (no może poza Give me Your Name )
Recenzja, drodzy geniusze, ma to do siebie, że NIGDY nie jest obiektywna, a wręcz musi być SUBIEKTYWNA bo jest wyrazem zdania jej autora, zawsze znajdzie się grupa ludzi która ma odmienny punkt widzenia. Wiem, że wielu z was nie może pogodzić się z faktem, że wielu zUych ludzi śmie mówić złe rzeczy o Wielkim Chesterze, ale ja się z akurat tym zdaniem autora recenzji zgadzam- nawet jeśli album dotarłby do Polski, to większej furory by nie zrobił.
"I czy nie wydaje Wam się, że być może oczekiwania związane z płytą były zbyt wielkie - w końcu Chester nie zapowiadał żadnych rewolucji" Nie, nie wydaje mi się. Każda płyta bez względu na zapowiedzi i oczekiwania ma kopać tyłek imo, a przynajkmniej taki jest zamiar twórcy. a autor ma rację, gdyby nie sława Czesia nikt z Polsce tudzież za granicą nawet by o DBS nie usłyszał. Lostek wspaniała dedukcja;p
"wielu z was nie może pogodzić się z faktem, że wielu zUych ludzi śmie mówić złe rzeczy o Wielkim Chesterze" - skąd to info?? Ciekawe rzeczy wnioskujesz z naszych wypowiedzi. Z Twojej wynika za to, że nie umiesz się pogodzić z tym, że są ludzie, dla których twórczość Chestera jeszcze cokolwiek znaczy. Wyssane z dupy domysły? Takie same jak Twoje. Ja się nie zgadzam z ogólną oceną OOA, która w tym tekście jest między mierną a niedostateczną.
Po pierwsze - recenzja z założenia jest subiektywna. Radze na przyszłość zapoznać się z terminologią zanim zaczniecie - niektórzy - coś pisać. A po drugie trudno mi się z Bartkiem nie zgodzić. OoA to kawał solidnej muzyki, jednak bez szału, bez polotu. Paskudnie wtórna twórczość. Oczekiwania były duże i nie zostały one zaspokojone. I święta prawda z tym dotarciem do Polski. Chociaż co z tego, że dotarła. Słyszał/widział ktoś coś gdzieś?
Sorry za podwójny, ale muszę dodać do DeMza - to jest recenzja. Recenzja z definicji jest subiektywna, więc w czym zdziwienie? "Nie ma co gdybać - płyta dotarła i ja się nie zawiodłem" Gdybyś nie był fanem LP, nie znałbyś DBS. Bo i proste przykłady: może Deftones znasz, a Team Sleep zapewne nie. Może znasz Soulfly czy Sepulturę, o Nailbomb czy Cavalera Conspiracy pewnie nie słyszałeś. Ufam, że znasz Panterę, wątpię że znasz Superjoint Ritual, już prędzej Down ale i tak nie mam pewności. Po co te przykłady? Wszystko na zależności zespół-poboczna zachcianka wokalisty. Płyta dotarła do Ciebie z jasnej przyczyny i nie udawajmy, że było inaczej :)
Najbardziej podobają mi się właśnie te balladki: Let Down, Into you. I nie tylko mi. wśród znajomych, którzy też słuchają LP właśnie te spokojne utwory zrobiły "furorę". Wydaje mi się, że głównie za teksty, które są po prostu fajne. Dopasowane pod muzykę i już się fajnie słucha.
Mocniejsze kawałki raczej nie przypadły mi do gustu. Czegoś w nich brakuje... Może właśnie Mike'a?
Neftyda >> słyszałem, ale mi się nie podoba. Czytałem kiedyś na forum różne ekscytacje nowym album Cavalera Conspiracy - ściągnąłem, przesłuchałem i od razu wyrzuciłem. A lostek815 dobrze prawi. Są teledyski, jest radio. I nie mówcie, że DBS ma teledyski w MTV dzięki popularności LP. Bo LP jakoś też puszczali, a niby skąd oni mieli mieć popularność?
Bo LP miało oszałamiające wyniki sprzedaży pomimo suchego startu na rynku, DBS ma solidne podstawy i wysoki pułap z którego już startuje. Ale tak jak było z Fort Minor, tak będzie i z DBS. FM miało swoje 3 miesiące sławy, potem słuch po nim zaginął i nikt teraz nie pamięta o ich teledyskach na mtv. DBS skończy w ten sam sposób, bo szału nie ma.
Ja słyszałem Dodę w Radiu Piekary (powaga), ale co to ma do tego, bo nie rozumiem? Ja lepiej kończę dyskusję, bo znów się ignorancja co niektórych ukazuje, że DBS to ścierwo, itd. Jak tak uważacie to spoko, ja się już nie odzywam. :PP Tylko jedno mnie dziwi - wielu z Was narzeka już nie na samo DBS, tylko na LP. Na ich przyszły album. Jeszcze nie wyszedł, a już narzekacie. Pytanie: co Wy w takim razie tu jeszcze robicie? Dowartościujecie się obrażaniem fanów LP (TAK! Tacy jeszcze istnieją!) ?
nie wącham Czesława więc nie wiem czy śmierdzi. nie, to już wszystko, pojeździłam po DBS i czuję się zaspokojona. A tak na poważnie - nie jestem ignorantką, i żadnego fana LP nie obraziłam, tylko delikatnie próbowałam insynuować, że to kim jesteś wpływa na to jak się sprzedasz. Jak to takie trudne do zaakceptowania, trudno, przeboleję. Czasem warto nad tym pomyśleć i nie rzucać się jak ugryziona owieczka, a rozważyć zdania innych. Nikogo nie obraziłam moimi postami ;)
Jak Ci już powiedziałem na gg - na przykładzie Travisa Barkera - Plus44 poznałem przed Blinkiem (tak wiem, DZIIIWNE), i nie ma żadnej zależności. Jest racja w tym, że to kim jesteś jest podstawą sukcesu, ale niech nikt mi nie wmawia, że poznałem DBS tylko dzięki znajomości LP, bo to z dupy wyjęty argument w ogóle.
ja kiedy pierwszy raz usłyszalam CBI miałam mieszane uczucia, nie wiedziałam tak naprawde czygo się spodziewać po tym solowym projekcie. jeśli chodzi o recenzję to wynika z niej, że OoA jest dość różnorodna co nie przypadło do gustu jej autorowi, według mnie nie jest to jednak złe bo gdyby wszystkie piosenki były do siębie podobne pewnie w recenzjach pisanoby o monotonii
przepraszam,czy Wy jesteście ślepi?? nie widzicie tej magicznej naklejki na płycie z napisem "taaak,to poboczne dzieło tego zajebistego Chestera z zajebistego Linkin Park,nawet jak płyta jest słaba musicie ją mieć!!"....tak na serio,na każdym kroku,na każdym etapie promocji jest podkreślana pozycja Chestera jako wokalisty LP.Dla Was może to mało znaczące,ale jego nazwisko już same się sprzedaje.Wystarczy że na okładke OoA widniałby sam Chester,uwierzcie,płyta świetnie by się sprzedała,nawet gdyby była porażająco słaba.Bez Linkin Park nie ma i nie byłoby ani DBS ani FM
każdy side-project czerpie w jakiś sposób z bazy fanów jaka zgromadziła się wokół projektu głównego. tak będzie zawsze. a co do recki, to nie rozumiem oburzenia, choć z kilkoma minusami się zgadzam (m.in. wygładzona do granic produkcja). zresztą to tylko recenzja jednego pismaka, więc czym się przejmować ;) nie zmieni to chyba Waszego postrzegania OOA, co? ;)
Ja już tą recenzję widziałam jakiś czas temu,poza tym jest też tam recenzja o lp-songs of the underground i też nie była ona zbyt miła...
Na mnie to wrażenia nie robi,ja wyrobiłam sobie zdanie na temat tej płyty,odmienne niż to co napisali w "teraz rock",mam tą płytę,nie żałuję zakupu,moim zdaniem jest dobra i to się nie zmieni przez jakąś jedną głupią gazetę...
chociaż na niektórych może tak pozdziałac jak mówi DeMz,ale mi się wydaje,że zamiast czytac takie rzeczy a potem wyzywac DBS,może lepiej samemu tą płytę przesłuchac,a nie zrażac się bo w gazetce tak napisali..? mojego zdania na temat OOA nie zmieni żadna głupia gazeta ;)
ohh... niektórzy nie mają własnego zdania,jeśli tą płytę lubiłeś naprawdę to ta notka nie powinna tego zmienic...
Każdy ma inne zdanie,autor recenzji je powiedział,ale to nie znaczy,że od razu mają się do tego zdania przyłączac inni,szczególnie fani LP.. i DBS...
fakt,przez tą głupią recenzję DBS traci fanów...
A jeśli ktoś nie liczył na coś SUPER HIPER WYJĄTKOWEGO, a po prostu na zwykły side project wokalisty LP? Znów nie przypisujcie wszystkim ludziom etykietki "to płyta Chestera, więc na pewno stworzy nowy styl w muzyce". Ja po prostu czekałem z ciekawością co to będzie. Nie pokładałem super nadziei w tym, bo czym dłużej na to czekałem, tym mniej "super" mi się to wydawało. I się nie zawiodłem. Płyta jak każda inna, ni to nowość, ni to staroć. Płytka mi się podoba, jest przyjemna dla ucha. I tyle. Jeśli ktoś oczekiwał jakieś super mega wyj*banego dzieła, które odkryje nowe nurty w muzyce - jest idiotą.
Adik44- a ja odniosłam się do poprzednich postów...więc..
A ja sie z panem recenzentem zgadzam. Liczyłem na więcej ze strony OoA. Ma identyczne niemal skojarzenia co do podobieństw utworów do stylów jakiś grup. Np. Give Me your name mi również niesamowicie skojarzył się z Floydami. A kiedy w komentarzach do newsa o wycieku płyty napisałem, że Condemned jest uderzająco podobne do Nirvany to co niektórzy mnie wyśmiali :P:P:P (musiałem zwrócić na to uwagę)
A mnie w tym albumie boli najbardziej to, że większość z tych piosenek ma w sobie spory potencjał to bycia hitem, zmarnowany przez producenta.