Przedpremierowe przesłuchanie fragmentów A Thousand Suns

Serwis LPZion.org miał okazję pojawić się w jednoosobowej mojej osobistej reprezentacji (jako jedyny serwis internetowy - poza Zionem były tylko radia, prasa i muzyczne telewizje) na imprezie Warner Music Polska, podczas której zaprezentowane zostały cztery utwory z nadchodzącego krążka A Thousand Suns. Po kliknięciu na więcej możecie przeczytać mój opis tych kawałków, a jeśli interesuje Was relacja z całej imprezy, to zapraszam na mojego bloga. Aha, ostrzegam - nie czytałem wcześniej żadnych relacji ani recenzji, więc jeśli się będę powtarzał, to wybaczcie. Poza tym opis jest dość chaotyczny (łagodnie rzecz ujmując). Ok, zostaliście ostrzeżeni, jeśli nadal chcecie się dowiedzieć jakie są moje wrażenia, klikajcie na więcej.
Na wstępie pani prezenterka opowiedziała o 'Polaku, który wygrał konkurs na remiks utworu Linkin Park', czyli o NoBraiN. Chwilę później dostaliśmy do przesłuchania cztery utwory z nowego albumu. Były to, po kolei:
Blackout
Niezłe intro, ciężki klimat. Krzyk Chestera, w tle klubowy beat. Względnie szybki śpiew Chestera w rytmie disco. Chwilę później darcie ryja, a po tym lekko schizowe przejście. Po tym zmiana rytmu, lekkie scratchowanie, miksowanie. Końcówka spokojna, delikatny śpiew Chestera, ale nadal ze specyficznym beatem.
Burning in the Skies
Utwór ten będzie drugim singlem z płyty. Ciężki początek, chwilę później delikatne pianino, ale nadal disco beat. Delikatny, spokojny śpiew Chestera, w tle cały czas pianino. Taka balladka z mocniejszymi wstawkami (barman i kilka osób obok mnie radośnie podrygiwało w rytm utworu). Niby ballada, ale całkiem żywa. W tle delikatnie słychać gitary, trochę pianina.
Robot Boy
Pianino na początek, zaraz po nim chórek 'uuu'. Znowu to samo, czyli dobry, mocny beat i Chestera śpiew. Zaskoczeń brak, ot kolejna spokojna ballada z delikatnym zakończeniem, łagodniejsza niż poprzednia.
When They Come for Me lub Waiting for the End
Pewności nie mam, bo pani dosyć niewyraźnie to przeczytała. Na pewno coś z tekstem w refrenie 'speed of light', albo coś w tym stylu. Początek elektroniczny, jak zwykle dobry beat. O dziwo pojawia się Mike i rapowany fragment, a Chester śpiewa spokojnie, nastrojowo, melodyjnie. Tak, kolejna ballada. W refrenie coś w stylu 'singing in the empty room', znowu trochę specyficznego, spokojnego rapu.
Całokształt
Generalnie nie jest źle, do albumu nastawiony byłem dość pesymistycznie. Co prawda przesłuchane cztery utwory zbytnio epatują dyskotekowymi balladami, ale mają sporo ciekawych wstawek, momentów, które powodują, że te utwory jako całość prezentują się całkiem nieźle. O ile pozostałe utwory nie będą tak spokojne, Chester trochę więcej będzie się wydzierać (zamiast śpiewać), a Mike rapować, to kto wie. Z całą pewnością nie jest to LP, do którego się przyzwyczailiśmy i przy pierwszych przesłuchaniach całego albumu tak się trzeba do tego przygotować. To nie jest HT, Meteora ani Minutes to Midnight. To jest coś zupełnie innego. Czy ten eksperyment wyszedł im na dobre, czy na złe, dowiemy się zapewne już niedługo.
Komentarze
Nie jest źle czyli szału ni ma jak to się mówi. Nie umiem sobie wyobrazić dyskotekowego beatu i tego ryku Chestera, więc jestem strasznie ciekaw całokształtu Blackout. Recenzja bardzo dobra, aczkolwiek mnie przynajmniej nie napawa optymizmem. Pożyjemy, posłuchamy:)
Ender takie pytanko: odsłuchiwaliście normalnie czy też dostaliście słuchawki?(LP) :P
Ponarzekalbym juz teraz ale narzekanie na kawalki ktorych jeszcze nie slyszalem tylko o ktorych czytalem jest conajmniej smieszne...
Gitar nie ma, to bylo wiadomo od poczatku. Chcialbym tylko wiedziec co wedlug Endera znaczy 'ciezki klimat' albo 'cieżki poczatek' bo nie wiem jak mam to interpretowac.
Ender jeszcze 2 pytanka do Ciebie:
Jezeli sluchales 'The Catalyst' to czy te 4 kawalki bardzo go przypominaja??
I drugie, calkiem nie zwiazane z tematem: Ender - chodzi o książkę Carda: ' Gra Endera' ?? :)
michalangelo - było bardziej klubowo - puszczali to na głośnikach porozrzucanych po całej sali, przez co jakość odsłuchu nie była najlepsza -.- Raz, że nie usłyszałem tytułu ostatniego utworu a dwa, że myślałem, iż rap w ostatnim utworze był a) w klimatach ragga, b) kogoś innego niż Mike. Tak, to brzmi idiotycznie :O
Dzięki za odpowiedź 'Trzeci' :)
Kicaj - czasem też jest tak, ze po pierwszym przesluchaniu juz wiesz ze to jest TEN kawałek :)
Ja tak mialem z Figure 09 i Somwhere I Belong.
Skoro nie puscili nic co ma gitary, to moze faktycznie gitar nie bedzie...??
Nie mowie o graniu w tle, tylko o zwyczajnych ostrych riffach do jakich bylismy przyzwyczajeni. Sam juz nie wiem co myslec...
magic22, bardziej z Cienia Endera (przeczytana przeze mnie jako pierwsza, o dziwo), jeśli mam być dokładny, ale to już szczegóły ;]
Co do do podobieństw z The Catalyst - włączyłem to sobie właśnie i dochodzę do wniosku, że co prawda klimat jest podobny, ale jednak przesłuchane utwory nieco się różnią od wyżej wspomnianego. Trudno słowami opisać muzykę ;]
Ja czytałem tylko 'Grę Endera' z dołączonym opowiadaniem 'Chłopiec z Polski' - z resztą niestety nie miałem okazji się zapoznać, może kiedyś :)
Ale domyslam się, że robale wykiełkowały i powróciły :)
Żeby juz nie offtopować - 5 kawałkow dyskotekowych to troche duzo. Dodatkowo, jeszcze nie slyszelismy wszystkiego wiec moze byc ich wiecej. Za 3 tygonie sie dowiemy :)
