Relacja z pokazu laserowego
Mieliśmy już okazję obejrzeć nagrania i kilka zdjęć z imprezy promującej wydanie nowego albumu, teraz możemy przeczytać barwną recenzję/relację przygotowaną przez serwis ArtistDirect.com. Jeśli chcecie zapoznać się z jej treścią zajrzyjcie tutaj. Tłumaczenie poniżej:
Podczas pokazu ''A Thousand Suns'' Laser Light Exhibition w Henry Fonda Theater, w Hollywood, Linkin Park stworzyło muzyczny odpowiednik ''Avatara''... Redaktor ARTISTdirect.com i autor ''Dolor'', Rick Florino, podsumowuje!
W pewnym momencie ''When They Come For Me'' wściekły podżegacz Linkin Park z ''A Thousand Suns'', Mike Shinoda, krzyczy: ''Try to catch up, motherfucker!''
Ostatniej nocy, po obejrzeniu pokazu ''A Thousand Suns'' Laser Light Exhibition w Henry Fonda Theatre, w Los Angeles, jest rzeczą oczywistą, że ''skur******'' mają całe mnóstwo do nadrobienia. W rzeczywistości, to doświadczenie wysłuchania albumu całkowicie zsynchronizowanego ze skomplikowanym laserowym pokazem 3D, naprawdę utrwala w pamięci ''A Thousand Suns'' jako rock'n'rollowy odpowiednik ''Avatara''.
Już od początkowego odliczania wizualne efekty 3D zaczęły zbiegać się z nakręcającymi i mocnymi melodiami, przyczyniając się do niezapomnianych wrażeń zmysłowych. Gwiazdy świeciły w tle, podczas gdy w trakcie ''Burning in the Skies'' lasery koncentrowały się na globie. Wokal Chestera Benningtona wzbił się zgrabnie, a efekty wizualne powodowały prawdziwy zachwyt, podczas gdy utwór osiągał swoje apogeum.
W trakcie ''Robot Boy'' i ''Waiting for the End'', z których oba oświetlane były tak, jak zawiłe jest ''A Thousand Suns'', pokaz był jak marzenie. Bębnienie Roba Bourdona uderzyło w dźwiękowe delirium przejmujących i zaskakujących dźwięków syntezatorów i sampli Mr. Hahna, podczas gdy zapętlone riffy Brada Delsona wirowały w zgodzie z wizualną energią emanującą z cyfrowej galaktyki umieszczonej z przodu sceny. Bas Phoenix'a odbijał się w ''Blackout'', a uniesienie w kinowym stylu zderzało się z dźwiękiem. ''Wretches and Kings'', które zostało ostatnio udostępnione online, wznieciło ognistą reakcję tłumu z tańcem, podskokami i kołysaniem się publiki. Piosenka brzmi jakby M.I.A. spotkała się z Nine Inch Nails ze swoim progresywnym industrialowym połyskiem i synkopowanym szturmem. ''Iridescent'' pozwoliło publiczności płynąć głęboko w przestrzeń Linkin Park, przed finałowym lądowaniem z Tron'owego maratonu [Tron - amerykański film, należący do klasyki filmów science-fiction z roku 1982 - dop. tłum.], którym jest ''The Catalyst''.
Podczas ostatniego kawałka, ''The Messenger'', moc ''A Thousand Suns'' była widoczna w całej swojej okazałości. Kiedy głos Benningtona osiągnął niebiańskie wyżyny, przechodząc gładko w poetyczne efekty wizualne, wszystkie lasery celowały w ''LP''. Wybuchły oklaski, a cała konwencja wypaliła się w oparach laserów, syntezatorów, rymów, bitów i lirki...
''Skur******'' powinni najlepiej wziąć rozbieg, żeby nadrobić zaległości, bo Linkin Park wysłał rocka poza przestrzeń kosmiczną...
- Rick Florino
09.08.10
Komentarze
nie lubie avatara... wolę Dystrykt 9
aha...
to chyba jakiś żart, gdzie tam na płycie jest zapętlona gitara brada delsona?
dajcie spokój, na dobrą sprawę mogli w ogóle nie używać gitar na tej płycie, jak mowa wyżej.
ProTool to nie realne życie i nie realna muzyka, tylko wirtualna rzeczywistość Panie Shinoda.
Ja też grywam, miałem swój zespół, ale gatunków jako tako z nazwy fachowo wszystkich nie rozróżniam tak dokładnie. Dla mnie wokal w WFTE jest ewidentnie reggae, ale skoro się nie znam, i ktoś powiedział, że absolutnie nie ma tam reggae, to nie... dla mnie to reggae i tyle, tylko z tym mi się kojarzy. :P
Jest reggae czyli gowno, bo inaczej nie mozna nazwac tego u LP. Gitary sa, ale nie BRADA tylko podmienione na te z GOLDPLAY bo jego ktos polamal, hehehe. SKORO nie graja za duzo bo MIKE im nie pozwolil z RUBINEM to przynajmniej sobje popija BROWARA na koncertach i odpoczna. Dobrze mowili ze bedzie to muzyka jakiej dotad nikt nie slyszal i to tylko dlatego poniewaz nikt normalny takiego GOWNA nie slucha!!! Przynajmniej w tej kwesti nie sciemniali. Tak nazdziwiali ze bardziej sie juz nie da. Dobre teksty, ale nic pozatym. Ciekawe jak sie sprzeda to cos.
DeMz - tylko że w komentarzach pod poprzednim newsem twierdziłeś, że podkład jest w stylu reggae, a nie wokal. Bit w tym kawałku z reggae nie ma zupełnie nic wspólnego, więc się nie dąsaj, że wytknięto Ci pomyłkę. gohan - jak Ty w Waiting For The End słyszysz efekt wah wah, to już nie mam pytań. Co do gitary w tym utworze, to poza wspomnianym "bzzz" jest ona przez jakąś minutę aż do samego końca. Nie wali po uszach, co nie znaczy, że jej nie słychać.
Lol, naprawdę nie muszę być specjalistą żeby stwierdzić, że ten konkretny fragment utworu z efektem wah wah nie ma nic wspólnego. Jeśli ktoś tu na siłę robi z siebie eksperta, to Ty z tym ciągłym powtarzaniem o swojej pro grze na gitarze, której w dodatku nikt nie słyszał. Szkoda, że taki wielki z Ciebie gitarzysta, a nie słyszysz oczywistego zacięcia w stylu reggae w In Pieces (o ironio, w partii gitarowej). I nie "zwierzaczkuj" mi tu, po to niesmaczne.
DeMz:
argument "bo mi się tak kojarzy" to jest guzik nie argument, bo równie dobrze mogę sobie stwierdzić, że np. Nightwish to należy do nurtu goth, bo "mi się tak kojarzy". to, że Ci się kawałki z ATS kojarzą z reggae, nie znaczy że taka jest prawda. rozejrzyj się trochę, posłuchaj troche muzyki, a dopiero potem praw sądy :)
To Ty się chłopie zdecyduj, bo o efekcie wah wah napisałeś w odpowiedzi na komentarz Trojka, który pisał właśnie o fragmencie z partią Mike'a. No ale czego ja oczekuję... sensownej dyskusji? Btw, to nie ja tutaj wyskoczyłem z tekstami o facepalmach w reakcji na porównanie IP do reggae, dlatego odpuść sobie zarzuty o "kreowaniu eksperta". Tyle ode mnie, bo widzę, że z Tobą na poziomie pogadać się nie da.
in pieces to funky? whahah. podstawą w funky jest bas, a tu bas na funckowy mi nie brzmi. jestem basistą, więc wiesz. W tej kwestii zgadzam się ze ZwieR.Zem, akurat w In Pieces gitara brzmi reggea'owo trochę. A w WFTE wokal Mike'a można nazwać lekko zabarwiony reggaową nutką. Nic więcej.
Btw. kaczka (no niech będzie wah wah) w WFTE? gdzie, bo nie słyszę. Akurat w tym utworze, mamy surową gitarę na przesterze, niestety pojedyncze nutki co parę taktów i końcówkę trochę bardziej rozbudowaną.
Zwierz - ja pisałem, że podkład WTCFM kojarzy mi się z reggae, natomiast w WFTE wokal przypomina mi reggae. Jakie sądy? To, że mi się kojarzy, to źle? Każdy ma inne skojarzenia. Jak powiem "dupa" to jednym skojarzy się z dziewczyną, innym z gównem. Czego Wy oczekujecie od ludzi? Że wszyscy będą się z Wami zgadzać we wszystkim? To niemożliwe. Wszystkim nie dogodzisz.