Dzień z Linkin Park
Redaktorzy serwisu Noisecreep.com spędzili dzień z Mike'iem i Chesterem, po czym opublikowali na stronie ciekawy artykuł zatytułowany Linkin Park - A Day in the Life. Jeśli angielski nie sprawia Wam kłopotu, to zachęcam do lektury, a także oglądania zdjęć oraz poniższego, krótkiego materiału wideo:
Edit by Linka_91: Załączam tłumaczenie artykułu. Klikajcie na ''więcej''.
To były bardzo długie dni dla Chestera Benningtona i Mike'a Shinody. Zespół wyleciał z Los Angeles do Nowego Yorku, aby w szalonym tempie dokonać radiowej, internetowej i telewizyjnej promocji, dać kameralny występ dla Best Buy, a potem spotkać się z fanami. Teraz są gotowi do powrotu do domu, gdzie Shinoda weźmie udział w urodzinach przyjaciela, a Bennington spędzi trochę czasu z żoną i dziećmi, zanim Linkin Park rozpocznie przygotowania do zbliżającej się trasy koncertowej, która rozpocznie się 20. października w Berlinie, w Niemczech.
Po udzieleniu serii wywiadów dla satelitarnej rozgłośni radiowej Sirius XM, Bennington i Shinoda siedzą na tylnych siedzeniach czarnych limuzyn, będąc w 20-minutowej podróży powrotnej do hotelu. Podczas jazdy, Noisecreep otrzymał ten przywilej i usiadł za rejestratorem cyfrowych dźwięków zespołu, Shinodą, wystrzelając ostateczną salwę pytań związanych z nowym albumem Linkin Park, ''A Thousand Suns''.
Często takie przejażdżki przebiegają bez większych przygód i są nudne, ale Shinoda był bardzo zdeterminowany i chciał być pewny, że wszyscy nasi czytelnicy zrozumieją każdy motyw w ''A Thousand Suns'', dlatego starannie odpowiadał na każde zadane mu przez nas pytanie. Jest tylko jeden problem. Cały dzień spotkań z prasą sprawił, że na wszystko reaguje bardzo emocjonalnie i kiedy rzucisz coś na temat parzonej kawy, która pił w radiu, wzdryga się na samą myśl.
''Nie piłem kawy Starbucks od kilku miesięcy, więc poniekąd jestem ''na głodzie.''' - przeprasza, chwytając klamkę samochodowych drzwi i zapina pasy. Chociaż przeprowadzaliśmy już wstępny wywiad z Shinodą, ucieszył się, że mamy więcej szczegółowych pytań związanych z ''A Thousand Suns'', a nie zapytań dotyczących osobistych spraw.
''Czasami rozmawiasz z ludźmi, którzy skupiają się na rzeczach, które nie mają większego znaczenia.'' - powiedział. ''Osoba udzielająca wywiadu mogłaby się zmieniać. Ty mógłbyś zadawać te same pytania komukolwiek, a reakcje byłyby dokładnie takie same. Wolę więc rozmawiać o muzyce, o tym, czym się teraz zajmujemy i czego jestem pasjonatem niż o modzie.''
Linkin Park zaczęło pisać ''A Thousans Suns'' dwa lata temu, podczas trasy promującej ''Minutes To Midnight''. Pracę nad albumem zaczęli kontynuować tak szybko, jak pozwoliła im na to trasa. Nagrywali dema w Berlinie, w Pradze i Nowym Yorku, a następnie analizowali utwory z producentem Rickiem Rubinem. Niektóre utwory zostały poddane znacznym korektom, a ich ostateczne wersje znacznie różnią się od dem, niektóre z nich pozostały prawie nietknięte.
'' 'The Catalyst' niewiele się zmieniło'' - powiedział Shinoda. ''Pierwsze demo było trochę cięższe pod względem gitar, ale nie spodobało nam się. Lubiliśmy piosenkę, ale tylko jak zabraliśmy (gitary- dop. tłum.) i dodaliśmy ten odbijający się dźwięk organów elektronicznych, powiedzieliśmy coś w stylu 'Co to?' Zawsze w każdej piosence jest co najmniej jeden taki moment, kiedy stwierdzamy: 'OK, to jest dobre', a potem wszyscy naprawdę bardzo mocno angażujemy się w utwór.''
Wiedząc, że co najmniej kilku członków Linkin Park zaczynało jako fani metalu, zastanawiamy się w jakim stopniu kierowali się twórczością Iron Maiden. Mimo wszystko ich ostatni album, "Minutes to Midnight", jest prawie taki sam jak hit Iron Maiden, "Two Minutes to Midnight", a tytuł "A Thousand Suns" jest podobny do tytułu utworu "Brighter Than A Thousand Suns". Shinoda zaśmiał się i odparł pytanie.
''Pokrewieństwo, które uważam za bardzo zabawne to idea rasy ludzkiej, która sama siebie unicestwia.'' - powiedział. W ''Minutes To Midnight'' i ''A Thousand Suns'' nie zamierzaliśmy odnosić się do tego samego tematu; ''Minutes to Midnight'' powstało nieco wcześniej, a ''A Thousand Suns'' trochę później. Myślę, że jest to rzecz, która na nas ciąży i kiedy już to sobie uświadomimy, dochodzimy do wniosku, że: ''OK, to zawsze funkcjonowało w mojej podświadomości.'' I to nie tylko my tak mamy; ma tak wielu ludzi. Wyobrażenie, że rasa ludzka ma zdolność samounicestwienia w pewnym stopniu wzbudza obawy w każdym, i słusznie. Mamy możliwość, aby całkowicie zniszczyć siebie i wszystko, co znajduje się na naszej planecie. A Ty jesteś świadomy, że jest wiele rzeczy, które są poza Twoją kontrolą. To są poważne tematy.''
Fakt, że tytuły dwóch ostatnich płyt Linkin Park związane są z dużymi, globalnymi zagrożeniami ujawnia fundamentalną prawdę. Zespół nie zajmuje się już w tak dużym stopniu wewnętrznym niepokojem, zaburzonymi relacjami i samotnością. Teraz zajmują się bardziej uniwersalnymi tematami.
''Myślę, że prawdą jest, że liryczna zawartość naszej pierwszej płyty skupiała się głównie na tym, co dzieje się wewnątrz nas'' - powiedział Shinoda. ''Z czasem, gdy staliśmy się starsi, to zewnętrzne sprawy nabrały znaczenia i przelały się na teksty. Najbardziej oczywiste odniesienia znajdują się na naszej ostatniej płycie w utworach ''Hands Held High'' czy ''No More Sorrow''. (Odniesienia te - dop. tłum.) naprawdę ściśle dotyczyły tego, co widzieliśmy w wiadomościach, czuliśmy się bezsilni, chcieliśmy coś z tym zrobić. Mam nadzieję, że ludzie słuchając tych piosenek nie myślą sobie, że chcemy prawić im kazania. Naprawdę nie podoba mi się zachowanie zespołów, które mówią Ci jak masz żyć. Kiedy piszemy piosenki, staramy się bardziej niż kiedykolwiek nie naśladować nikogo innego. Nie chcemy prawić kazań, tak naprawdę staramy się pokazać to wszystko, co dzieje się w naszych głowach i wyrazić samych siebie. A to poniekąd zaczyna i kończy się w tym samym miejscu.''
Linkin Park weszło również w świat polityki. Charytatywna organizacja zespołu, Music for Relief, stara się zapewniać pomoc ofiarom klęsk żywiołowych i uświadamiać o problemie globalnego ocieplenia klimatu. Przed wydaniem ''A Thousans Suns'' zespół miał swój wkład w album dedykowany ofiarom trzęsienia ziemi w Haitii, ''Download to Donate to Haiti'', załączając ''bez albumowy'' utwór ''Not Alone''.
Było to demo jednej z piosenek przeznaczonej na album ''Minutes To Midnight'', ale zdecydowaliśmy, że nie jest ona tak poruszająca jak ''Leave Out All the Rest'' - wyjaśnia Shinoda. ''Leave Out All the Rest'' miało w tym czasie lepszy tekst i było bardzo podobne (do ''Not Alone'' - dop. tłum.). Nie chcieliśmy dwóch takich samych piosenek na płycie. Kiedy pojawiła się okazja, żeby do niej powrócić i umieścić na albumie przynoszącym pożytek Haitii, przeadresowaliśmy tekst z myślą właśnie o Haitii, a to stworzyło bardziej żarliwe lirycznie podejście do sprawy. Byliśmy poruszeni rzeczami, które widzieliśmy w telewizji i staraliśmy się o tym napisać. Mieliśmy to w głowach. Widzieliśmy to i mieliśmy coś do powiedzenia tym wszystkim ludziom, a skończyło się na tym, że umieściliśmy te słowa w piosence. I te słowa okazały się być 10 razy lepsze niż sama piosenka.''
Podczas gdy limuzyna Shinody zatrzymywała się przy hotelu, rzuciliśmy jeszcze jedno pytanie, mając nadzieję, że (Mike - dop.tłum.) dostarczy nam na nie odpowiedzi: co robi teraz w zespole gitarzysta Brad Delson, skoro nie gra już tak dużo na gitarze? Choć ''A Thousand Suns'' jest kreatywne i muzycznie naprawdę bardzo fascynujące, w ogóle nie jest to album, przy którym moglibyśmy potrząsać głową w rytm muzyki. Nawet najcięższe piosenki zniekształciły gitary.
''To, że Brad gra na gitarze nie znaczy, że taka jest jego rola w studiu.'' - powiedział Shinoda. ''Brad miał w rzeczywistości mniej wolnego czasu niż ktokolwiek inny w zespole. Kiedy słyszysz w tym albumie gitary, jak mówi Brad, 'Zwykle pochodzą one od Mike'a.''' Brad jest naprawdę bardzo przydatną osobą w studiu przy wielu sprawach, które nie są związane z gitarami. A najważniejszą rzeczą, która przychodzi mi teraz na myśl, jest jego zdolność do konstruowania utworu i upewniania się, że najmniejsze szczegóły dopełniają całość.''
''Brad analizuje drobne perkusyjne dźwięki, krótkie wysokie sygnały czy cokolwiek, co może być przez instrument wydawane. Upewnia się, że każdy fragment przechodzi gładko w następny i że wszystkie części trzymają się całości przykuwając przy tym nasza uwagę. Każdy z nas może to zrobić, ale Brad jest w tym naprawdę dobry. Pewnie interesuje się tym bardziej i do pewnego stopnia jest w tym lepszy niż ktokolwiek inny w zespole.''
Tym (stwierdzeniem - dop. tłum.) Shinoda podziękował nam za poświęcony czas, uścisnął dłoń i udał się do hotelu. Mgliste nowojorskie słońce miało się ku zachodowi, a ''A Thousand Suns'' było gotowe do zapłonu.
Komentarze
Co mi tam dzień z Linkin Park... Dzień bez Linkin Park byłby dla mnie nie typowy :)
