Corey Taylor: Rick Rubin jest przereklamowany i przepłacany
A teraz trochę trollowania ;) Z ust Coreya Taylora, twórcy związanego ze Slipknotem i Stone Sour wyszła ostatnio taka opinia:
Ludzie na pewno by dobrze zareagowali, gdybym powiedział, że praca z Rickiem Rubinem była niezwykłym doświadczeniem. Powiem Wam jednak, jak było naprawdę - Rick Rubin pojawiał się raz w tygodniu na 45 minut. Podczas tych 45 minut leżał na kanapie i miał mikrofon przy samej twarzy tak, że nie musiał się ruszać. Dzisiaj jest on cieniem samego siebie sprzed lat - jest przereklamowany i przepłacany. Dopóki żyję, nigdy więcej nie mam zamiaru z nim pracować.
Przypomnijmy, że Rubin produkował dla Slipknot album Vol. 3: The Subliminal Verses, a z Linkin Park pracował przy dwóch ostatnich albumach, które (zwłaszcza MTM) były początkiem odejścia od "starego LP". Niewątpliwie duży wpływ na to miał właśnie sławny producent, czym przysporzył sobie grono zagorzałych przeciwników wśród fanów zespołu.
Od premiery The Subliminal Verses minęło 5 lat; ciekawe, czy Mike (bo to głównie on jest najbardziej zaangażowanym w proces produkcji członkiem zespołu) wyrazi podobną opinię za jakiś czas... Zresztą, Taylor to nie jedyny muzyk, który ma zastrzeżenia do Rubina - w 2010 roku frontman zespołu Muse, Matt Bellamy podziękował Rickowi za "naukę tego, jak nie należy produkować".
Na razie Rubin pracuje nad nowym albumem reaktywowanego Black Sabbath, ale wszystko wskazuje na to, że piąty studyjny album Linkin Park również zostanie nagrany przy jego udziale.
Komentarze
"Przypomnijmy, że Rubin produkował dla Slipknot album Vol. 3: The Subliminal Verses(...)"
"Od premiery The Subliminal Verses minęło 5 lat"
To nagle po pięciu latach przypomniało mu się, że Rubin jest do d..y ? Czemu wtedy nie podziękowali mu za współpracę, tylko teraz po kilku latach wieszają na nim psy... Nie jestem fanem Rubina ale wygląda mi to z lekka na zagranie pod publiczkę
Wątpię.. Linkinowie są 'pod presją' WB. Ale to raczej pod względami finansowymi itp. A co do Rubina - może był producentem wykonawczym Slipkow : D? Nikt tak na prawdę nie wie jak to wygląda to tworzenie muzyki z Rubinem. Może im świadomie wmawia kierunek w jaki powinni iść? Nie wiadomo.
oni już w ogóle nie czerpią radości z nagrywania. wystarczyło poczytać wywiady przed premierą ATS - zmęczeni, właściwie "wywleczeni" ze studia, zespół oczekiwał efektów właściwie tylko od Mike'a. zamiast robić to, co im sprawia radość, za każdym razem próbują przeskoczyć własną poprzeczkę. nie wiadomo po co; może to jakieś Freudowskie "leczenie" kompleksów.
jak przeczytałem to doszedłem do wniosku, że TC jakąś oczywistość w stylu Captain Obvious wygłosił..
niech już, kuźwa, nie wybrzydza. Vol 3. to jedyna słuchalna płyta Slipgniotów. Rubin ma swój styl, który do LP średnio pasuje, ale do takiego Black Sabbath znowuż idealnie. nie wyobrażam sobie innej osoby, która mogłaby się zająć produkcją nowej płyty tego zespołu.
mi sie wydale, że LP za długo z ni tworzą. powinni znalexć kogoś nowego. Rick odciaga ich od ich stylu, chce czegoś nowego. jak dla mie, powinni zatrzymać sie przy stylu MTM. P.S. ATS wydaje sie takie popowe i wgl, ale mimo wszystko kocham tą płytę. a Rick ciągle próbuje wywlec coś nowego od LP.- moje zdanie :P
Rick Rubin miał współpracować z Limp Bizkit przy nagrywaniu "Chocolate Starfish & The Hot Dog Flavored Water", ale Durst i spółka szybko mu podziękowali. Ot taka ciekawostka ;)
Może jeszcze przejrzą na oczy. I piszemy "zresztą", corell :P
Wydaje mi się, że kiedy nagrywali Hybrid Theory i Meteorę to nagrywali poprostu to, co im ,,w duszy grało''. A od jakiegoś czasu ciągle nawijają ,,zawsze produkujemy coś nowego, nowe, nowe, nowe, niepowtarzalne...'' Zamiast ciągle gonić za tym, czy coś już było czy nie(a takie teksty pojawiały się w wielu wywiadach) niech grają to, na co mają ochotę i nie czepiają się każdego dźwięku. Tez nie wiem, czy to wszystko za sprawą Rubina; na jego temat mam mało informacji, ale każdy kto przesłuchał 4 albumy LP zauważył, że tam gdzie jest R.Rubin jest inny styl, albumy są nie tak spójne(mam na myśli brzmienie) jak poprzednie(może z wyjątkiem ATS, ale to raczej za sprawą tylko krótkich utworów typu The Radiance). Ale kto to może wiedzieć jak wygląda współpraca? Tylko oni. A jeżeli wygląda źle, to nie rozumiem dlaczego chcą ją przedłużać. Biznes czy co;/
@DoubleGJ, co nie zmienia faktu, że Chocolate... jest niezaprzeczalnie jednym z najlepszych albumów LB.
@L_PaRk, Nie napisałęm "najlepszym", tylko "jednym z,,,". A to różnica.
"Albo co powiesz o zespołach grających ciężki metal? Też wydają single, które mają trafić do mas? Nie wydaje mi się :)" A mi tak, ale nie do ogółu tylko określonej grupy ludzi. O to właśnie chodzi w singlach. Nie mają być najlepsze ale najbardziej przyswajalne. Single są po to aby wypromować album. Lepiej żeby zespół dał gorszą piosenkę na singiel i miło zaskoczył słuchacza mając na albumie lepsze kawałki niż na odwrót. Moja opinia.
Co do Slipknota,dziekuje mu za Vermiliony,Snuff, Dead Memories ale i rowniez Sic, People=shit, czy spit it out (wydanie Live - Distasteropieces - to trzeba zobaczyc). Ironia - tacy psychole a najlepsze IMO "wolne kawalki" zarowno pod wzgledem instrumentalnym jak i tresci :)
"Lepiej żeby zespół dał gorszą piosenkę na singiel i miło zaskoczył słuchacza mając na albumie lepsze kawałki niż na odwrót. Moja opinia."
Święta prawda :)
Twórczości Slipknota za bardzo nie znam. Jedynie tyle co słyszałam jak siostra słuchała i raczej mi nie podchodzi ich muzyka.
One Step Closer - prosty, chwtliwy riff, delikatny głosik Chestera, przechodzący w krzyk, utwór pełen agresji, jak na tamte czasy idealnie pasował do 'Popu puszczanego na vivie'. Wtedy sukces odnosiły nuty właśnie jak OSC, Last Resort Papa Roach, czy Alive POD, a na szczycie byli Bizkici i Korn. Lostek, dorosnij kiedys ;(
