'HATERS AND BELIEVERS' - notka Mike'a

28 wrz 2010
więcej | komentarze (65) 28.09.2010 - 11:28 - napisała Linka_91

Na blogu Mike'a pojawiła się notka, będąca odpowiedzią na zamieszanie wywołane wokół wydania nowego albumu Linkin Park, A Thousand Suns. Shinoda zwraca się przede wszystkim do fanów, w notce nie brak jednak odniesień do uwag recenzentów muzycznych. Myślę, że warto się z nią zapoznać, dlatego tłumaczenie zamieszczam poniżej (całość po kliknięciu na ''więcej''):

Cześć wszystkim. Otrzymałem wiele pytań dotyczących moich odczuć związanych z wydaniem albumu, pomyślałem więc, że przemówię w odpowiedzi na niektóre z nich.

Na początek szybka recenzja: około półtora roku temu podjęliśmy w pełni świadomą decyzję, że popchniemy naszą muzykę w zupełnie innym kierunku. W tym samym momencie muzyka zaczęła płynąć, stała się nowoczesnym, alternatywnym brzmieniem - abstrakcją opartą na koncepcji, 50-minutową podróżą. Przewidywaliśmy, że wydanie takiego albumu może być prowokacyjne; nowy kierunek jest przez niektórych mile widziany, spotyka się też z żarliwym oporem innych. Teraz, po tym jak album znajduje się już na sklepowych półkach, wydaje się, że jesteście ciekawi kryjących się za muzyką intencji i naszych reakcji związanych z zamieszaniem wokół ''A Thousamd Suns''.

Zejdźmy na nieco inna ścieżkę. Do fanów, którym spodobał się album: milion podziękowań za wsparcie. Wśród Was są tacy, którzy są z nami od bardzo dawna i są zadowoleni z nowego brzmienia; są też tacy, którzy na początku nie byli przekonani do nowego albumu, ale dali mu szansę i teraz w pełni z niego korzystają. Ale są też tacy, którzy nigdy nie byli fanami Linkin Park, a po raz pierwszy zainteresowali się zespołem dzięki ''A Thousand Suns''. Cieszymy się, że mamy Was wszystkich na pokładzie, doceniamy dobre słowa i entuzjastyczne recenzje.

Przyjaciel opowiedział mi historię ze swojego dzieciństwa: kiedy był małym dzieckiem, jego ojciec, który nigdy nie miał zarostu na twarzy, wyjechał na wycieczkę i wrócił do domu z brodą. Jego syn spojrzał na niego i uciekł, domagając się wyjaśnień: ''co się stało z moim prawdziwym tatą?''

Porozmawiajmy więc o ''ludziach nienawidzących''.

Będziemy ignorować fakt, że istnieją ludzie, którzy dokonaliby recenzji i oceny albumu bez jego przesłuchania, i którzy na podstawie fragmentów niektórych utworów kształtują opinie (chociaż myślę, że sklepy muzyczne i strony internetowe powinny zachować prawo do ''oceniania'', ograniczonego wyłącznie dla tych, którzy kupili i wysłuchali płytę). Nie muszę Wam mówić, że Internet może zapoczątkować negatywną lawinę słów. Pomińmy więc te bzdury i porozmawiajmy o ludziach, którzy byli już fanami Linkin Park, wysłuchali nowego albumu, jednak nie przypadł im do gustu. Kiedy to piszę mam na myśli jedną z najpopularniejszych recenzji ''A Thousand Suns'' na iTunes, przygotowaną przez Janxroda, który daje albumowi jedną gwiazdkę i pyta: ''Co stało się z prawdziwym Linkin Park?'' W odpowiedzi na tą recenzję - wydaje mi się, że jedną z odruchowych reakcji jest założenie, że ludzie, którzy nie lubią ATS po prostu kochają heavy metal i nienawidzą alternatywnej/elektronicznej muzyki. Jednak w ich obronie powiem, że wielu ''jednogwiazdkowych recenzentów'' nie jest bezmyślnymi cynikami, którzy piszą gówno, ponieważ są znudzeni.

Jestem ciekawskim gościem, dlatego przeprowadziłem mały research na temat Janxroda. Pomimo, że 7/10 z jego ulubionych albumów zawiera twórczość zespołów, takich jak Disturbed, Shinedown czy Dethklok... lubi też Daft Punk. Nie sprzeciwia się lekkiej odmianie. Tak więc, co tak bardzo przeszkadza Janxrodowi w ''A Thousand Suns''? Jednym z powodów jest to, że - zgodnie z tym, co znajduje się na jego stronie - ''piszemy piosenki o tym, jak wkurzeni jesteśmy na naszych starych fanów, mówiąc im żeby się pie*****. Nie jest to dojrzałe, to brak szacunku.''

Wiecie co? Zgadzam się. Jest to złe przesłanie. Problem w tym, że to naprawdę nie jest nasze przesłanie.

Wyjaśnijmy to: chłopaki z zespołu i ja sam powiedziałem w przeszłości wiele rzeczy; nie wszystkie były miłe i pełne szacunku (przepraszamy, jesteśmy tylko ludźmi). Ale niech będzie wiadomo, że kochamy i szanujemy naszych fanów z każdej epoki. I tak jak stoimy za ''Hybrid Theory'', tak samo stoimy za pracą włożoną w ''A Thousand Suns'' i byłoby dla nas w pełni satysfakcjonujące, gdybyście dali tej płycie szansę (podobnie jak zrobili to Justin Lewis, Jeffrey Griffith czy James Montgomery). A na wszelki wypadek, gdyby Janxrod zdecydował się jednak dać szansę albumowi, nasze drzwi zawsze będą otwarte.

Niektórzy zawsze będą twierdzić, że zespół ''odszedł w pop'' albo ''sprzedaje się''. O ile wiem ''sprzedajność'' oznacza naruszenie integralności zespołu/muzyki w zamian za pieniądze czy popularność. Nigdy wcześniej stwierdzenie to nie było tak absurdalne. Jest to przeciwieństwo ''sprzedającego się'' albumu; nie pozwólcie nikomu powiedzieć Wam tego w inny sposób. Jeśli pieniądze i popularność były celem, bezpiecznie byłoby postarać się stworzyć kolejną ''Hybrid Theory''. Poza murami naszego studia muzyczny klimat jest zupełnie inny: zgodnie z danymi firmy Nielsen SoundScan w ubiegłym roku tylko 12 z 97 751 albumów wydanych w 2009 roku sprzedało się w więcej niż milionie egzemplarzy. Każdy na świecie kupuje muzykę przez piosenkę, nie przez album. Tak więc bardziej niż kiedykolwiek, stojąc za całym 50-minutowym kawałkiem, zwracam się do fanów z prośbą, żeby wysłuchali całości, a nie parę piosenek - jest to niewątpliwie duża prośba. (Niektórzy ludzie chcą podkoloryzować tą prośbę pod ''taktykę marketingową'', bo prosimy ludzi, by kupili cały album, zamiast kilku piosenek. Jeśli by tak było, bylibyśmy najgorszymi specjalistami od marketingu. Najwyraźniej kolekcja ''przebojowych singli'' jest lepszym powodem do zakupienia całego albumu niż płyty koncepcyjnej.) Radiowe single wciąż sprzedają płyty. Album koncepcyjny wymaga ryzykownego działania ze strony słuchacza. Cały argument ''sprzedawania się'' jest tutaj całkowicie bezsensowny.

Dlaczego więc dokonujemy tak dużej zmiany? ''Co stało się z prawdziwym Linkin Park?'' Wciąż tu jesteśmy. Wyglądamy i brzmimy inaczej, ale intencja kryjąca się za muzyką od samego początku jest ta sama: w studiu ciągle poszukujemy nowych dźwięków, które zachwycają i inspirują nas.

Słysząc, że nasz album zadebiutował na pierwszym miejscu w piętnastu krajach, poczuliśmy wszyscy ogromną wdzięczność, ale jeśli bycie w tym zespole nauczyło mnie czegoś w ciągu ostatnich dziesięciu lat, to tego, że nie możesz opierać swojego szczęścia na rzeczach, które są poza Twoją kontrolą. Prawda jest taka, że wierzymy, iż dobra, szczera sztuka zawsze zatriumfuje na koniec dnia. Jednak miarą prawdziwego sukcesu nie jest sprzedaż, liczby czy pozycja w rankingach. Chodzi o kontakt z oddaną rzeszą fanów i przedstawienie ludziom nowego, świeżego brzmienia.

Do zobaczenia na trasie, gdzie będziemy grać piosenki od ''Hybrid Theory'' aż do ''A Thoudand Suns''. Fani każdej epoki są mile widziani.

Komentarze

Odpowiedz DeMz 16 lat temu napisał:

"zawiązanych" (drugie zdanie), "rzeczą fanów". Tyle z babolków. Super tłumaczenie. Jednak sam tekst mogę skomentować: winny się tłumaczy. Zacznijcie pracować nad nową płytą już, zamiast marnować czas na takie wywody. :)

Odpowiedz dRagin 16 lat temu napisał:

Chyba słabo schodzi ta płyta, skoro LP się tłumaczy. Nigdy nie byli do tego zbytnio skorzy.

Odpowiedz Linka_91 16 lat temu napisała:

DeMz właśnie poprawiłam, mój słaby punkt- chyba powinnam zainwestować w okulary...;P

Odpowiedz DeMz 16 lat temu napisał:

@Linka_91, lol nic się nie dzieje, tłumaczenie świetne, tekst długi, więc 2 błędy to kozak. :D
Mike słusznie zauważył, że są fani którzy byli i są za nimi, są fani, którzy odkryli ich poprzez ATS dopiero, więc nie wiem po co się przejmują, nie zbiednieją przecież. Sprzedać się sprzedają, fani będą tak uważać i jeden wywód tego nie zmieni. Zupełnie niepotrzebna notka, chyba się Mike'owi już nudziło. Następna płyta też będzie eksperymentalna, bo się chcą dobrze sprzedać i tak już do końca chyba będzie.
Tak to już jest, jak gwiazdorom uderza sodówka do głowy. Ale cóż zrobić. HT i M miały mało fanów (!) to trzeba było zacząć eksperymentować. LP chyba nie znają tego stwierdzenia, że "wszystkim nie dogodzisz".

Odpowiedz sz01cu 16 lat temu napisał/a:

I trochę w tym racji i trochę nie...fakt jest taki, ze mogliby zrobić 5 płyt pokroju Hybrid Theory, wtedy ludzie uczepili by się, że LP jedzie na sukcesie jednego krążka robiąc tę samą muzykę. Ludzie którzy mają klapki na oczach, oczywiście w cudzysłowiu, bo lubią taki a nie inny rodzaj muzyki, nigdy nie będą podzielać opinii ludzi, których horyzonty muzyczne wykraczają poza horyzonty innych ludzi. Fanów, recenzentów czy też kogoś innego. Więc tu się z zespołem zgodzę...Nie można oskarżać zespół o "sprzedajność", czy już tym bardziej oto, że to już nie Linkin Park. I gdybym to ja był artystą i ktoś by mnie o takie coś oskarżał, też starał bym się to jakoś sprostować. To moje odczucia. Ludzie się nauczyli że Linkin Park to szuflada z Nu-metalem, ostrzejszym brzmieniem i Benningtonem na wokalu, a tak naprawdę...LP to szuflada z nieograniczonymi dźwiękami i jedyny gatunek który można im przyczepić pod twórczość....to brak gatunku.

Odpowiedz DeMz 16 lat temu napisał:

@sz01cu, są zespoły, które nie zmieniają brzmienia i fani nie zarzucają im, że "jadą na sukcesie jednego krążka", a wręcz stają się nieśmiertelnymi legendami. Linkin Park przez drugą z rzędu eskprerymentalną płytę, która nie ma nic wspólnego z ich brzmieniem, zakrapia tylko o śmieszność. Ale płytę kupiłem i dalej będę kupował, dalej będę ich słuchał. Nie należę do hejterów, więc nie mam sobie nic do zarzucenia, poza wyrażeniem własnej opinii, z którą nikt nie musi się zgadzać.

Odpowiedz Kicaj 16 lat temu napisał:

Dzięki za tłumaczenie :) Co do wypowiedzi Mike'a...Nigdy nie uważałem LP za komerche, ogólnie jest takie głupie stwierdzenie, że jak ktoś zarabia miliony to od razu komercja, sprzedajność. Dla mnie, jeśli ktoś robi to co lubi i zbije na tym majątek to jest SUKCES, a nie komercja. Nie rozumiem tylko dlaczego odeszli CAŁKOWICIE od starego stylu. Przecież to nie problem zrobić 2, 3 kawałki a'la HT, Meteora i wrzucić na płytkę, a oni to od razu usuwają...Już mi nie chodzi tutaj o ciężkie brzmienia, bo taki BTH to majsterszyk...Nowa płyta, owszem, świetna, ale są kawałki, które mnie nie porywają (BITS, RB, Blackout, + niektóre przerywniki). Jest takie stare powiedzonko: jak jest coś do wszystkiego to jest do dupy. Więc mam nadzieje, że ich kolejna płyta to nie będzie kolejny eksperyment, ale mix z każdej płyty i wtedy będę w 100% usatysfakcjonowany...:)

Odpowiedz sz01cu 16 lat temu napisał/a:

DeMz, dlatego jesteś fanem, a nie fanatykiem, który ciągle będzie widział Linkin Park na różowo, to się ceni...bo z reguły jest tak, że ktoś bez namysłu zjedzie nową płytkę i tyle. Mi samemu płyta nie do końca przypadła do gustu, ale bije brawo za odwagę. Masz racje, ale też nie do końca, Fani pokochali zespół za HT i tak to już jest że jeśli taka muzyka im się podoba, to z reguły nawet jeśli zespół eksperymentuje to robi to w zakresie podobnych rzeczy które robili wcześniej. LP ma o tyle trudno, że próbuje pogodzić to że ma fanów, którzy lubili stary styl i nowy styl...i żeby pozostać w zgodzie ze sobą chcą robić coś innego, ale jednocześnie muszą zdawać sobie sprawę, że starszym fanom to nie przypadnie do gustu. Jeśli za 3 lata wydają znowu inną płytę, to nawet fanom ATS może się to nie spodobać. Tacy są i można się już wszystkiego po niech spodziewać. Fajnie, że podchodzisz do tego krytycznie DeMz. Coś Ci sie podoba, coś nie i mówisz o tym, a nie pieprzysz 3 po 3 jak większość ;)

Odpowiedz Stiwen 16 lat temu napisał:

Świetny tekst,ale czemu on nadal to ciągnie ?? Kolejny tekst od mike'a o ratowaniu,opisywaniu tego co czuli jak układali "A Thousand Suns" . Szczerze jest troszkę w tym dobra jak i zła . Powinni zacząć trasę i wtedy zobaczą ile ludzi przyjdzie i czy będą zadowoleni . Jeśli chodzi o muzykę to jest to unikalna płyta . Ciężko wyczuć że ucieka Ci 47 minut życia,a gdyby nie licznik na odtwarzaczu to sam bym tego nie wyczuł . XD

Odpowiedz Polinezja 16 lat temu napisała:

a mi się wydaję,że Mike porostu się wkurzył tym,że dużo ludzi pochopnie oceniło album i musiał po prostu chłopak wyrzucić to z siebie ;)

Odpowiedz ghost of zayl 16 lat temu napisał:

ojej, biedny Mike, tyle w nim nienawiści do tych co nienawidzą, że nienawiść wywołuje w nim stany nienawistno-zawistne...

Odpowiedz Czarny aka MacYa 16 lat temu napisał/a:

Mądry koleś.
Cóż, rozumiem go, bo sam popełniłem opisywany błąd - oceniłem pochopnie płytę. Niemniej nie uważam aby była teraz aż takim artystycznym arcydziełem, daje jej 8.5/10.

Odpowiedz kanti22 16 lat temu napisała:

Po pierwsze - witam wszystkich.
Jak dla mnie, Mike nie napisał tej notki, po to by się tłumaczyć, tylko na wyraźną prośbę wielu fanów, którzy chcieli znać opinię samego zespołu o całej "kłótni", związanej z ATS. I według mnie dobrze zrobił, ponieważ wielu osobom, które uważają ten zespół za jedną wielką komercję, wyjaśni, po co tworzą tak, a nie inaczej.
Słucham LP od dobrych 10 lat. Znam każdą piosenkę, mimo, że ATS to pierwsza ich płyta, którą kupiłam.Co w tym najśmieszniejsze - samym zespołem zaczęłam interesować się dopiero na początku tego roku. Zaciekawiło mnie, jacy właściwie są, skoro tworzą tak wspaniałą muzykę. ATS przesłuchałam, nie oceniając zespołu, tylko muzykę. Album oceniam jako coś wspaniałego, zaś chłopaków podziwiam za odwagę i pójście w innym kierunku. Przez te lata dorośli i zrozumieli, co chcą przekazywać w swych utworach. Fani powinni to zaakceptować i przyzwyczaić się do zespołu, który nie składa się już z młodych buntowników, którymi byli 10 lat temu.

Odpowiedz Aratar 16 lat temu napisał/a:

@Stiwen widzę, że nie jestem sam ;) Jak słucham ATS to nieraz mam takie uczucie że coś czas za szybko leci i całą płyta jakby trwała tylko chwilę. Mówicie winny się tłumaczy, hmm.... nie wiem co dokładnie o tym myśleć. Mnie się wydaję że napisał to z tego powodu że bardzo dużo osób ocenia/oceniło ATS przed jakimkolwiek przesłuchaniem. Osobiście oceniam ATS na 8/10 (najwyższą ocenę przyznałem Meteorze 9/10). Płyta dobra aczkolwiek przerywniki niektóre mi się nie podobają choć wiem, że tworzą jedną wspólną całość.

Odpowiedz emq 16 lat temu napisał:

Mike ma rację. Ja także pochopnie oceniłem ATS - teraz? Teraz słucham jej na okrągło - a przerwyników słucham jak normalnych utworów - wisdom, justice and love - niby nic,a tak mnie urzeka za każdym razem kiedy słucham.. ;] teraz uważam, że ATS jest lepsze niz MtM :)

..Cannot be reconciled with wisdom, justice and love..

Odpowiedz prorok 16 lat temu napisała:

I właśnie za to uwielbiam Mike'a :D
brawo dla chłopaków ! ATS jest niesamowite(przynajmniej moim zdaniem)
'...nie możesz opierać swojego szczęścia na rzeczach, które są poza Twoją kontrolą' :)

Odpowiedz DeMz 16 lat temu napisał:

@Stiwen, "Powinni zacząć trasę i wtedy zobaczą ile ludzi przyjdzie i czy będą zadowoleni ." Lol. Ja bym poszedł by usłyszeć stare kawałki, typu Papercut czy nawet APFMH, a te nowe to przy okazji posłuchać. ;) To Twoje zdanie zabrzmiało tak, jakby mieli grać samo ATS na koncertach. Przecież ludzie nie chodzą na koncerty tylko po to, by posłuchać tylko tych kawałków, których jeszcze nie słyszeli. -_- Ludzi będzie mnóśtwo, bo sam chciałem jechać do Berlina, ale zabrakło już biletów.

Odpowiedz jagoda 16 lat temu napisała:

Ja też się zgadzam z Mike'm.
Dla mnie on się nie tłumaczy, po prostu odpowiada na tą całą aferę wśród fanów. Ja też pochopnie oceniłam ATS (i to po snippetach) a teraz bardzo ta płyta mi się podoba. Patrząc z jego perspektywy- może nie przejmować się opinią fanów, ale nie w 100%, bo jednak tak się nie da. Stworzył coś, co mu się podoba i chciałby, żeby to było dobrze odebrane.

Odpowiedz Nyks 16 lat temu napisała:

A ja zostanę przy swoim i powiem ze wole stare LP. Tak jak niektórzy, na początku trochę pochopnie oceniłam ATS, ale teraz podoba mi się bardziej.

I napisze tak jak DeMz, ze nikt się z moim zdaniem zgadzać nie musi :)

Odpowiedz H! Vltg3 16 lat temu napisał:

Captain obvious strikes again!

Odpowiedz DoubleGJ 16 lat temu napisał:

Cześć wszystkim. Nosiłem się z zamiarem rejestracji od dłuższego czasu, a że wrzawa wokół ATS nadal trwa, w końcu się zebrałem. Chciałbym dorzucić na ten temat swoje trzy grosze. Przede wszystkim, pamiętam jak kilka(naście?) newsów wcześniej, był pewien post w którym był mniej więcej taki tekst: "to nie jest prawdziwa muzyka, tylko wirtualna rzeczywistość". Ogółem spora część ludzi wścieka się na to, że jest więcej elektroniki, a mniej gitar, zwłaszcza przesterowanych (distortowanych?) gitar. Tyle tylko, że ci ludzie zapominają o jednej rzeczy: przester gitary to też elektroniczny sygnał. Tego samego efektu tak naprawdę jest sporo na albumie, tylko że nie przesterowuje gitar, a inne dźwięki. Gdyby odrapać rocka z wszelkiej elektroniki, zostałoby samo brządakanie które pewnie większość tych malkontentów też by wkurzało swoją "komercyjnością". Zatem to właśnie elektronika - a przede wszystkim bas! - decyduje o "ciężkości" muzyki.

Odpowiedz DoubleGJ 16 lat temu napisał:

Sama ciężkość to jednak jeszcze nie wszystko, by muzyka porywała - tu przykładem nowy album Disturbed, którego okej, może fajnie się słucha, ale już w połowie zgubiłem zainteresowanie ze względu na to, jak bardzo podobny jest do poprzednich ich dokonań, i jak bardzo nawet na tym jednym albumie piosenki są do siebie podobne. Jakbym chciał posłuchać Ten Thousand Fists, odpaliłbym Ten Thousand Fists. Sporo fajnych zespołów właściwie co album zmienia styl, i zawsze jest sporo okazji do narzekania, ale może warto popatrzeć na te albumy w zakresie ich samych, a nie porównując do poprzednich? Z tego samego powodu sporo marudzenia jest przy Nine Inch Nails czy Powerman 5000, a przecież większość ich dokonań to naprawdę fajne płytki. Nawet jeżeli nie ma za wiele kopa wspomnianej ciężkości, zwłaszcza w ostatnich dokonaniach NINa, wciąż jest moc w tym, co dzieje się w utworach i ich progresjach. Na ATS jest tak samo. Właściwie, to ATS jest chyba nawet lepsze kompozycyjnie od The Slip NINa...

Odpowiedz DoubleGJ 16 lat temu napisał:

Podsumowując, można nie lubić ATS, ale nie należy go skreślać za to, że nie jest jak poprzednie albumy LP. To dobry album, może nie wspaniały, ale na pewno ciekawy. Sporo się tu dzieje, wiele melodii wpada w ucho i całość jest spójna (aczkolwiek między The Catalyst i The Messenger czegoś mi brakuje...). Robot Boy jest dość naiwny zarówno melodyjnie jak i tekstowo, ale większość płyty to na pewno postęp dla zespołu zarówno kompozycyjnie, jak i tekstowo. Jak dla mnie to pierwszy album LP w którym teksty w ogóle zasługują na uwagę. :D A jeśli komuś spodobały się takie brzmienia, ale chciałby żeby jednak było trochę więcej tych wściekłych, przesterowanych gitar, polecam chociażby mało znany, a bardzo fajny Rabbit Junk... To chyba tyle. 3 komentarze to i tak już chyba przesada. :D

Odpowiedz gompkeys 16 lat temu napisał/a:

Cholera. Chciałbym coś napisać ale lostek815 i DoubleGJ napisali wszystko za mnie : P Dzięki : >

Odpowiedz Stiwen 16 lat temu napisał:

Demz

Odpowiedz Stiwen 16 lat temu napisał:

kurde.... co jest ?? napisałem spoko tekst a go nie wyświetliło :(( chodzi mi o to, że jeśli idzie się na koncert to oznacza że ten "fan" też akceptuje album ATS i z żadnymi problemami będzie się przy nich bawić na koncercie jako dodatek a moze i nawet coś nowego .

Odpowiedz emq 16 lat temu napisał:

Myślę, że muzyka wypływa z nich sama - zależne jest to od wszystkich czynników, które ich (lp) otaczają :)

Odpowiedz Polinezja 16 lat temu napisała:

ale niektórzy z Was dają długie komentarze-ciekawe kto je potem czyta ;)

Odpowiedz jagoda 16 lat temu napisała:

ja przeczytałam :D i zgadzam się z lostkiem i DoubleGJ :)

Odpowiedz Bizkit 16 lat temu napisał/a:

LP pojawiło się na scenie muzycznej w momencie, w którym styl zwany umownie "nu-metalem" święcił największe komercyjne tryumfy...Zabawnym zbiegiem okoliczności, kiedy faza na tenże styl ucichła, zespoły takie jak Limp Bizkit zniknęły albo zaczęły naciągać swoją muzykę (jak np. Korn), Linkin Park publicznie stwierdza, że "od zawsze nienawidził nu-metalu", co powiedział chyba Chester, o ile dobrze pamiętam. Wszystko ok, ale nasuwa mi się jedno pytanie...na jaki chuj grałeś nu-metal, skoro twierdzisz, że zawsze go nienawidziłeś?! Równie dobrze Hetfield mógłby teraz powiedzieć, że zawsze nienawidził trashu, a Eminem, że od zawsze gardził hip-hopem. Ludzie, przejrzyjcie na oczy, wydawanie nu-metalowego albumu w roku 2007 nie byłoby trafnym rozwiązaniem komercyjnym, jako że zapotrzebowania rynkowe całkowicie się zmieniły. Więc trzeba było złagodzić styl i dostosować się, żeby znów sprzedać album i zarobić ile tylko się da.

Odpowiedz PatryśWesołyRowerzysta 16 lat temu napisał:

"Linkin Park publicznie stwierdza, że "od zawsze nienawidził nu-metalu"."
Źródło?

Odpowiedz Bizkit 16 lat temu napisał/a:

Nie mam zresztą nic do zmiany stylu, niech sobie grają elektronikę, byleby była to muzyka porządna, jak NIN np. Głównym problemem jak dla mnie są niekończące się, słodkie, patetyczne melodyjki i spedalony wokal Chestera, który kładzie niemal każdy utwór. Pierdolenie Shinody jest, jak na niego przystało, pełne bzdurnych farmazonów. Jest muzykiem, który zarobił miliony na graniu (nie oszukujmy się) nieszczególnie ambitnej muzyki, więc dawnych fanów, tych którzy byli z nim od początku i którym zawdzięcza dzisiejszą pozycję powinien po rękach całować a z siebie nie robić takiego biednego, znienawidzonego przez wszystkich, romantycznego bohatera. Tyle ode mnie, a teraz miłej zabawy w pojeżdżaniu mnie, wszak śmiałem wypowiedzieć się niepochlebnie o LP i o Bogi-Grającym-Na-Wszystkim Mike`u.

Odpowiedz Polinezja 16 lat temu napisała:

a ja chce krzyku Chestera! marzenia?xD tylko w Blackout trochę pojęczał-czuję niedosyt ;)

Odpowiedz Bizkit 16 lat temu napisał/a:

Nie podam ci dokładnego źródła, bo to było w roku 2007 z tego co pamiętam. Przeszukaj sobie neta, ja te wypowiedź czytałem na linkintheory.pl

Odpowiedz PatryśWesołyRowerzysta 16 lat temu napisał:

Chesiek również powiedział, że jego żona to tak naprawdę facet, a on sam jest gejem.
Nie podam ci dokładnego źródła, bo to było w roku 2004 z tego co pamiętam. Przeszukaj sobie neta, ja te wypowiedź czytałem na google.com

Odpowiedz Bizkit 16 lat temu napisał/a:

Ale mnie to jebie, nie wiem, po co miałbym tego szukać O_o

Odpowiedz Bizkit 16 lat temu napisał/a:

A że jest gejem, to by się w sumie zgadzało : D

Odpowiedz PatryśWesołyRowerzysta 16 lat temu napisał:

Żyj sobie z tymi swoimi pustymi przemyśleniami dalej, ale następnym razem nie wypisuj bzdur bez odpowiedniego źródła.

Odpowiedz Bizkit 16 lat temu napisał/a:

http://muzyka.onet.pl/10174,1516204,news [...] K=29286891
Proszę. Wystarczy ci onet?

Odpowiedz Bizkit 16 lat temu napisał/a:

"Brzmieniowo znacznie oddaliliśmy się od stylu nu metal. Wiem, że jesteśmy współodpowiedzialni za powstanie i popularyzację tego gatunku, ale ja naprawdę szczerze go nie znoszę." Taka dokładnie była jego wypowiedź.

Odpowiedz PatryśWesołyRowerzysta 16 lat temu napisał:

Gdzie powiedział "od zawsze"? Widzisz wystarczy, że dodasz jedno słowo i zmieniasz sens zdania. W tym przypadku dość znacznie, bo akurat sporo cześć artystów porzucała dany styl na rzecz innego deklarując tym samym niechęć do wcześniejszych dokonań.
A zresztą... co mnie to obchodzi!

Odpowiedz Bizkit 16 lat temu napisał/a:

A co za różnica? Mówiłem z pamięci, ciężko żebym ci słowo w słowo przytoczył zdanie sprzed 3 lat. Nie zmienia to faktu, że nie znosi stylu który grał (i ogłosił to w momencie, w którym styl ten przygasł). Nie trzeba być geniuszem, żeby widzieć tu dziwny zbieg okoliczności. Ale ok, że ty nie umiesz przyjąć obiektywnej opinii, to w sumie oczywiste. Generalnie tu chyba albo kochasz i chwalisz LP albo jesteś wrogiem publicznym. Ok, tyle ode mnie.

Odpowiedz Nook 16 lat temu napisał:

@Bizkit, możesz iść spać, zią. obudzimy cie jak wyjdzie nowa płyta.

Odpowiedz mateoz 16 lat temu napisał:

Chłopaki grają co im się podoba i uważają że prawdziwym fanom też będzie,nie obchodzi ich kasa ani opinie. To mi sie podoba . Jednak oni muszą sobie zdawać sprawe z tego ze fan zakochal sie w ich muzyce a nie ich samych a skoro muzyka nie ma wiele wspulnego z tą w której sie zakochali mają prawa mieć jakieś tam pretensje. NIech lp to zrozumie. Mnie osobiście album na prawde sie podoba. Jest świetny jako całość. ale taki jest lp zmienny dlatego niektórych może zawieść.

Odpowiedz Polinezja 16 lat temu napisała:

wspólnego" ;)bo razi...

Odpowiedz nef87 16 lat temu napisał/a:

> DoubleGJ wielkie dzięki za info o Rabbit Junk , zamiatają, czegoś takiego właśnie szukałem ostatnimi czasy i mnie wyręczyłeś ;d

Odpowiedz DeMz 16 lat temu napisał:

@DoubleGJ, piszesz, że przester to też zasługa elektroniki, ale tu w słowie "elektronika" chodziło o te wszędobylskie syntezatory. Długo zwlekałeś z rejestracją, ale też niespecjalnie czytałeś komentarze, by wiedzieć o czym mowa.
Ja tam na ATS nie narzekam, ale uważam, że po 3 latach "ciężkiej" pracy mogli wykrzesać trochę więcej niż 6 przerywników. Oby nowe LPUCD to wynagrodziło...

Odpowiedz bubel61 16 lat temu napisał/a:

ja to chyba jestem fanem starej epoki ;]

Odpowiedz DeMz 16 lat temu napisał:

Jedyny tekst z wszystkich recenzji ATS, który mi się spodobał i dał do myślenia, to komentarz gościa, który stwierdził, że płyta ta jest niczym film, gdzie każda piosenka opowiada nam po kolei dane wydarzenie, np. The Requiem jako wstęp i napisy początkowe o czym będzie film, dalsze utwory to właściwa akcja, w końcu The Catalyst, które jest sceną zwycięskiej walki, natomiast The Messenger to takie o napisy końcowe (uf, ale długie zdanie). Było to chyba bardziej rozbudowane, była to recenzja któregoś ze szwabów bodajże. :P
Gdyby serio się z głębić w ten album to można powiedzieć, że to arcydzieło, no ale pojedyncze wałki to tak już nie bardzo...

Odpowiedz Polinezja 16 lat temu napisała:

i dlatego gdy ja słucham ATS to od początku do końca,wtedy jest najlepszy efekt.;)

Odpowiedz sz01cu 16 lat temu napisał/a:

To fakt, ATS prezentuje się znacznie lepiej całościowo niż w poszczególnych utworach. Ja np samego Robot boya bym nie wytrzymał wysłuchać.

Odpowiedz DoubleGJ 16 lat temu napisał:

@lostek815: Ano tak. Ale spójrz też na to z tej strony: z Messengerem album zarówno zaczyna się, jak i kończy dwoma utworami na "The" :D

@DeMz: Oj, czytałem, czytałem, momentami z bólem lub z napadami śmiechu. Widzisz, cały problem polega na tym że sam rysujesz wyraźną granicę między gitarą, a syntezatorem - podczas gdy o ile są to różne instrumenty, to ta jakby duchowa różnica między nimi bardziej siedzi w głowie, w przyzwyczajeniach, niż w rzeczywistości (nie żebym twierdził że nie ma jej wcale, bo to by było z mojej strony głupie). Dobrym przykładem wspomniany już przeze mnie The Slip od Nine Inch Nails: choć sporo tam gitar, w większości są tak mocno obładowane gitarami, że brzmią już jak syntezator. Sam zresztą pisząc teraz piosenkę kombinuję z solówką, zamiennie próbując wersji na gitarze i na synthie, a przy tym z tą drugą mogę się bardziej pobawić i nadal brzmi tak samo "badass." ;)

Odpowiedz maccom 16 lat temu napisał/a:

@DeMz, Dokładnie w moim odbiorze jest tak właśnie jak cytujesz. Jak to powiedział Mike "jest to płyta koncepcyjna", a to znaczy "ni mniej ni więcej", zgodnie z założeniem podejścia 'koncepcyjnego', że od poczatku do końca zamysłem LP było stworzenie 'opowieści, jednorodnej historii'. Dlatego też w pełni zgadzam się również ze stwierdzeniem, że jest to 'produkcja' do konsumpcji całościowej, a nie singlowych kawałków.
A tak całkiem od siebie powiem tyle - po pierwszym wysłuchaniu stwierdziłem, ze 'kolesi' pop...liło. Zero LP, masakra, cuda na kiju, wręcz tragedia. Jak wielu innych pierwsza ocena była - gdzie w tym jest LP ? Jednak generalnie z natury wsłuchujac się w muzykę i w tę się wsłuchałem. I szczerze powiedziawszy po którymś już krotnym wsłuchiwaniu się w opowiadana historię twierdzę, że od dawien dawna nie spotkałem tak zwięzłego opracowania. Do wszystkiego można przyszywać łatkę, ale szacun ogromny dla LP za podjęte ryzyko.

Odpowiedz maccom 16 lat temu napisał/a:

Nie ma twardych, rock'owych gitar. Brak 'wrzeszczu' Chester'a. Lecz ile innego LP jest w tym wszystkim. W dzisiejszych czasach jedyne co tak naprawdę jest pewne to 'zmiany'. Nie mówię tutaj, że trzeba bezwarunkowo je akceptować, ale i też nie ma co ich bezwarunkowo negować.

Raz jeszcze powiem - dla mnie to jest kolejna twarz LP, która osobiście po 'wsłychaniu się' w pełni akceptuję (pomimo generalnie płynacego smutku z treści tekstów).

P.S.
... i z mojej strony jeden nieco zarzut. Otóż najbardziej komercyjny kawałek jak dla mnie na ATS to 'Iridecent' - jest melodyjny jednak coś za bardzo słyszę tam i U2 i Coldplay. Ale to tylko taka moja mała dygresja - żeby nie było od poczatku do końca aż tak słodko.

Odpowiedz trpiotrek 16 lat temu napisał:

Jestem świeżo po rejestracji (ale czytam Was dosyć często), więc witajcie ;).

Pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Muzyka, której słucham, o którą otarłem się bardziej lub mniej, jest naprawdę różnorodna - poczynając od The Rasmus, Linkin Park przez takie klasyki jak Metallica czy Pink Floyd, nowinki jak Timbaland, pop - rock jak Vanilla Ninja, symphonic metal grany prze Apocaliptycę, power/opera metal Nightwisha, po mało znane zespoły jak Kwan, Damn Seagulls czy PMMP. W jakiś sposób lubię każdy z nich - jednych za teksty, drugich za muzykę, jeszcze innych za wszystko. To, jakiej muzyki słucham, weryfikuje mój odbiór 'A Thousand Suns'. Album jest połączeniem ogromu stylów które lubię, przy okazji zachowuje jednak autonomiczność.
Widać, że nie ograniczam się do konkretnego gatunku. I za to szanuję Linkin Park - nie boją się wyzwań, poszukiwań, nowych rozwiązań. Jeśli nawiązują do czegoś, robią to tak, by odświeżyć daną drogę postępowania.

Odpowiedz trpiotrek 16 lat temu napisał:

Myślę, że 'A Thousand Suns' jest skierowane do ludzi, którzy pragną walczyć z ograniczeniami. Ktokolwiek próbował kiedyś przypiąć jakąkolwiek łatkę LP, musi mocno zweryfikować to co mówił.

Po 'Meteorze' były głosy, że zespół stał się powtarzalny (porównano nawet dwie piosenki z 'Hybrid Theory' i 'Meteory' - po 'unormowaniu' [nie potrafię teraz znaleźć odpowiedniego słowa :) ] obu z nich okazało się, że są wręcz identyczne, opierają się na jednym schemacie). Stworzyli więc 'Minutes To Midnight' - odskocznię od wcześniejszych dokonań. Jak dla mnie album był genialny - kwintesencja XXI - wiecznego rocka. Wtedy także było źle, bo stworzyli coś innego. Czemu więc mieliby nie zagrać na nosie wszystkim 'znawcom' i 'prawdziwym fanom', wypuszczając na rynek ATS?

Odpowiedz trpiotrek 16 lat temu napisał:

Jeśli jest coś, czego nie można powiedzieć o Linkin Park to to, że grają jeden, konkretny gatunek muzyki. Oni sami są odrębnym gatunkiem, a dzięki poszukiwaniu nowych dźwięków zwiększają percepcję słuchaczy i pozwalają im rozszerzać horyzonty muzyczne (niektórym nawet myślowe).

Uff :). Tyle ode mnie, poczekam na ewentualne reakcje ;).

Odpowiedz kanti22 16 lat temu napisała:

Trpiotrek, nic dodać, nic ująć ;) Ale jak stare przysłowie mówi, ludziom nie dogodzisz. Dlatego właśnie dyskusja nad ATS jest tak ogromna.

Odpowiedz roxak 16 lat temu napisała:

Dobrze napisał ;)

Dodaj komentarz

Dodawanie dalszych komentarzy zostało zablokowane.