Chester o nadchodzącym albumie LP
Chester, tak samo jak reszta chłopaków, zawsze dużo mówił na temat nowych płyt zespołu. Żeby tylko prztoczyć poniższe (a to tylko część): Nowy album.... co z nim?, Nowy album w 2005?, Nowy singiel, nowy album, Nowy album LP potwierdzony, Album LP w połowie 2006 potwierdzony!, Nowy album 'nabiera prędkości', Nowy album to... pop-rock?!, Nowy album późnym latem?, Nowy album jednak opóźniony, Nowy album = 16-18 utworów, Nowy album inny... od wszystkiego co znacie, Mike Shinoda opowiada o nowym albumie.
Większość z tego to oczywiście zwykłe brednie lub świadectwo tego jak małą wagę zespół przywiązuje do własnych słów. Dzisiaj zacytuję Wam wypowiedź Bennigtona dotyczącą nowej płyty; tłumaczenie pochodzi z podcasta wypuszczonego przez niemiecki serwis energy.de, który przeprowadził rozmowę z wokalistą.
Pracujecie nad nowym albumem?
Pracowaliśmy nad nową muzyką. Musimy napisać około 300 piosenek dopóki się nie zdecydujemy. Ale dobrze nam idzie i jestem tym bardzo podekscytowany. Według mnie album wyjdzie w następnym roku.
Znajome słowa, nieprawdaż?...
Komentarze
Tak, szybciej to chyba nowe stadiony wybudują w Polsce ;]
Ja tak sobie mysle ze bedzie w 2010 roku przed wakacjami, jakos tak na wiosne :) Tak ... tak wlasniue czuje :) W przyszlym roku napewno nie wydadza, he he nie ma szans:) p.s. jak za kazdym razem maja tyle pomyslow na piosenki czemu nie wsadza na plyte te 2 czy 3 kawalki wiecej.... to taki moj maly żal.
co do "bredni lub przywiązywania małej wagi do swoich słów" to się absolutnie nie zgodzę. oni nigdy OFICJALNIE nie powiedzieli, że płytę wydadzą wtedy i wtedy. zawsze to były jakieś luźne rozmowy, mówili, że im sie wydaje, że chcieliby, że jest ich sześciu i każdy myśli coś innego. z resztą chciałabym usłyszeć to nagranie bo wiadomo jak to z humorem w tym zespole bywa. gdyby płyta rzeczywiście wyszła w przyszłym roku byłoby super, ale jeśli przyjdzie czekać np. 5 lat - będę czekać. tylko zastanowiła mnie liczba, czy Czesiek powiedział tak "na oko" czy sobie coś ustalili. dlatego lepiej byłoby usłuszeć nagranie...
taaa no to znowu będziemy czekać pewnie z 4 lata :) [ mam nadzieję, że nie ]
Co do "bredni" itp. to się nie zgadzam... Spędziłam kilka lat obserwując agencję koncertową i artystów, których "obsługiwała" i takie "płyta jest już prawie gotowa" może trwać latami i wcale nie być kłamstwem ze strony wykonawcy. Po prostu nagle coś się zmienia, nagle to, co jeszcze kilka miesięcy temu uważałeś za gotowy album nie wystarcza i próbujesz stworzyć coś nowego.
Jeden z artystów zrezygnował z wydania krążka w momencie, kiedy w gazetach były już informacje, była ustalona okładka i tytuł. Ostatecznie cały materiał poszedł na wzbogacenie repertuaru koncertowego, a płyta nigdy nie została wydana. To jest kwestia całej masy różnych rzeczy. Nie byłoby konfliktów z wytwórnią - album prawdopodobnie wyszedł by niedługo po nagraniu, a artysta nie miał by okazji dojść do wniosku, że to już nie jest to, o co mu chodzi. Tak więc ostatecznie fani nie dostali nowej płyty, mimo, że wszyscy (włącznie z artystą) byli przekonani, że płyta będzie. Czy to znaczy, że artysta nie przywiązywał wagi do tego, co mówi?
Jasne, że w takiej sytuacji możecie powiedzieć, że powinien się liczyć ze słowami i wydać tę płytę. Ale co jeśli artysta rozwijając się dochodzi do momentu, w którym ta płyta mu nie wystarcza, WIĘC nie chce wręczać fanom czegoś, czym mógłby (w swoim mniemaniu) zawieść ich oczekiwania? To nie jest takie proste, jak się wydaje. Zresztą - zwykle, jeśli coś wygląda na proste, to wcale takie nie jest. Pozdrawiam serdecznie :)
jeżeli wymienią rubina na timbalanda, to mogę poczekać nawet 3 lata, jeżeli będzie to kontynuacja tej papki dla gimnazjalistów, to mogą wydawać nawet za tydzień
Leslie >> oczywiście ja nie traktuję słów, które napisałem jako prawdy objawionej, jedynej i słusznej. to moja opinia i wydaje się, że mam do niej prawo.
artysta jest tylko małym trybikiem, od którego mało zależy w temacie daty wydania. jak sama nazwa wskazuje - do wydawcy należy decyzja i chodzi tu o szereg różnych czynników, jak wydanie innych, konkurencyjnych na danym rynku płyt, ustalenie dat trasy koncertowej, określone terminy, w których album lepiej będzie się sprzedawał, gaże i dziesiątki innych czynników.
tym bardziej mało odpowiedzialne w stosunku do fanów wydają mi się stwierdzenia zespołu o jakichkolwiek datach, czy terminach, bo określanie tychże nie należy do nich i mają maksymalnie połowiczny wpływ na ich dotrzymanie.